"Tylko Francja może się równać z Polską". Świat pokochał nową grę

Teamfight Tactics pojawiło się na esportowej mapie niecałe dwa lata temu i od tego momentu pozyskało masę fanów. Wokół tytułu prędko powstała profesjonalna scena, w którą bardzo prędko zaczęły inwestować największe esportowe organizacje, w tym m.in. polskie Anonymo Esports.

Pod koniec pierwszego dziesięciolecia tego wieku na rynku gier komputerowych pojawił się nowy tytuł, który dzisiaj uznawany jest za jeden z najważniejszych, jak nie najważniejszy, w całej branży esportowej. Mowa tutaj o League of Legends, za którego stworzenie odpowiada amerykańskie studio Riot Games. Tytuł cieszy się dzisiaj ogromną popularnością zarówno wśród graczy, jak i widzów sportów elektronicznych.

Zobacz wideo Polacy w najważniejszej europejskiej lidze League of Legends

Początki podobne do League of Legends

Mało kto jednak wie, że za LoL-em przez bardzo długi czas unosiło się widmo bycia kopią innego bardzo popularnego i podobnego tytułu, jakim jest Dota. Gra ta początkowo była modyfikacją komputerowych strategii czasu rzeczywistego, a pełnoprawna wersja pod tytułem Dota 2 wyszła w 2013 roku.

Często się mówi, że historia lubi zataczać koło. Nie inaczej było dwa lata temu, kiedy to pionierem nowego typu gier znowu została modyfikacja do Doty, tym razem pod nazwą "Auto Chess". Prędko stała się ona fenomenem wśród graczy i streamerów, a wykorzystywała ona znane już postacie i elementy z samej oryginalnej gry. Riot nie chciał, żeby tylko Valve (twórcy Doty) cieszyli się sukcesem, więc zrobił własną wersję pod tytułem Teamfight Tactics, której zasady działania są niemalże identyczne. Postacie, przedmioty i świat, który widzimy w TFT wywodzi się z LoL-a.

Trzech kolegów Maxa Verstappena zostało zdyskwalifikowanych. Wykradli ustawienia rywalomTrzech kolegów Maxa Verstappena zostało zdyskwalifikowanych. Wykradli ustawienia rywalom

Na czym polega sama rozgrywka? Każdy z ośmiu graczy osadzany jest na wirtualnej planszy podobnej do szachownicy, na której rywalizuje z pozostałymi zawodnikami. Pomiędzy potyczkami kupuje on nowe postacie, które kombinując się z pozostałymi bohaterami tworzą przeróżne kompozycje. Wygrywa ten, który stworzy najlepszą z nich, a w międzyczasie pozyska cenne przedmioty i umieści je na odpowiednich bohaterach.

 

Nowy gracz w esportowym świecie

Odpowiednik kalifornijskiego studia prędko stał się jedną z najszybciej rozwijających się produkcji esportowych, w której wiele organizacji ma już swoje dywizje. Jedną z nich jest Anonymo Esports, którą reprezentuje Adam “Jotosha” Kozierowski rywalizujący m.in. w Mistrzostwach Polski w Ultralidze. Organizacja współpracuje również z Łukaszem "Tuttkiem" Lipką, streamującym oraz grającym w turniejach TFT. Dlaczego jednak profesjonalni gracze wybierają akurat ten tytuł?

- TFT łączy dużo elementów, które mi bardzo odpowiadają w grach. Moje początki wywodzą się z karcianek, w których kluczowa jest analiza sytuacji i wybranie najlepszej opcji w danym momencie. W przypadku TFT dochodzi element szybkiej adaptacji, mamy o wiele więcej decyzji w dużo mniejszym czasie do podjęcia. Błyskawiczne myślenie reakcja na określoną sytuację, która tak naprawdę co rozgrywkę jest inna to najważniejszy element produkcji Riotu. Gdy wyszła modyfikacja do Doty 2, to od razu się zakochałem i poczułem, że to jest coś dla mnie - mówi nam Tuttek. Trudno temu zaprzeczyć. Jeżeli spojrzymy, chociażby na chwilę na kawałki niektórych transmisji to momentalnie dojdziemy do wniosku, że dynamika to jedna z najbardziej charakterystycznych elementów TFT.

Mistrzostwa Świata 'Overwatch' podczas Blizzon 2017Wielka porażka! Samo miejsce w lidze kosztowało 60 mln, skończyło się katastrofą

Czy w takim wypadku umiejętność prędkiego reagowania na to, co się dzieje przed nami jest najważniejsza w auto-battlerze? Jest arcyważna, ale nie tylko od niej zależą losy danej rozgrywki. Jakie cechy powinniśmy posiadać, jeżeli chcielibyśmy zostać jednym z lepszych w TFT? - Odpowiednie nastawienie, umiejętności i odrobinę szczęścia. To ostatnie oczywiście można zniwelować przy dużej ilości gier, jednak na turnieju przy małych próbkach statystycznych jest to bardzo ważny czynnik. Dla mnie jednak sercem wszystkiego jest głowa - odpowiada nam Jotosha.

Brat LoL-a czy zupełnie inny produkt?

Umiejętność podejmowania szybkich decyzji i ich ogromny wpływ na całokształt rozgrywki to element, który jest charakterystyczny dla każdego tytułu esportowego. To także cecha, która łączy esport ze sportem. Skoro jednak mowa o Teamfight Tactics, to nie sposób sobie zadać pytanie - skoro wywodzi się ono z League of Legends, to ile obie produkcje mają ze sobą wspólnego?

 

- Tak naprawdę niewiele, oprócz wykorzystania w grze uniwersum, to jest to całkiem inna 'bajka' niż League of Legends. Znajomość Ligi Legend w żaden sposób nie premiuje gracza w TFT i działa to również w drugą stronę - komentuje Tuttek. Wtóruje mu jego kolega z organizacji. - Na pewno wcześniejsze doświadczenie z LoL-em pomaga w zrozumieniu postaci, ich umiejętności etc. Są to jednak dwie osobne gry, każda ma odrębny esport i ekosystem.

A jeżeli już o esporcie mowa, to nie sposób nie rozwinąć myśli, która pojawiła się w tym tekście nieraz, a jest nią dokładnie ogromny potencjał Teamfight Tactics. Na polskim rynku od niedawna na antenie Polsat Games możemy oglądać Jotoshę w TFT Ultralidze Mistrzostwach Polski. Niedawno poznaliśmy także więcej szczegółów na temat mistrzostw świata, które planuje Riot. Scena pomimo młodego wieku jest świetnie rozwinięta i może iść tylko w dobrą stronę. Jaką przyszłość dla esportowego Teamfight Tactics widzą sami jego gracze? W pewien sposób potwierdzają powyższą tezę.

Intel Extreme Masters już po raz dziewiąty w KatowicachObecny rok należy do nich. Nasi sąsiedzi zdominowali świat Counter Strike'a

- Patrząc na dynamiczny rozwój TFT, uważam, że z każdym zestawem i aktualizacją będziemy widzieć coraz więcej turniejów rangi niższej niż mistrzostwa świata oraz samych turniejów najwyższego szczebla. Riot najprawdopodobniej sam nie spodziewał się aż takiego zainteresowania wokół swojego tytułu. Jeśli chodzi o sama polską  scenę, to według mnie pod kątem turniejowym równać się z nią może tylko Francja. Duże podziękowania trzeba tu skierować w stronę polskiej ekipy Riotu, która dba o rozwój TFT nad Wisłą - podsumowuje Jotosha.

 

Patrząc w przyszłość

Mamy zatem do czynienia z kolejnym przykładem tego, jak dynamiczną i prężnie rozwijającą się branżą jest esport. Teamfight Tactics to jednak odrobinę więcej, niż tylko to. Riot za pomocą League of Legends wybudował sobie pewnego rodzaju monopol, teren pod rozszerzanie swoich wpływów. LoL to niesamowicie bogaty świat, z którym mniej lub bardziej zaznajomionych jest masa graczy. Jego twórcy posiadają narzędzia, żeby w bardzo krótkim czasie stworzyć nową gałąź esportowego ekosystemu, którego sercem jest Liga Legend.

 

TFT chwilę po pojawieniu się na rynku posiadało swoją scenę esportową, która dzisiaj jest jedną z najciekawszych do śledzenia. Podobny proces możemy zauważyć także przy VALORANCIE, czy też przy mobilnej produkcji League of Legends: Wild Rift. Taki stan rzeczy może jedynie cieszyć fanów esportu i napawać ich optymizmem, że najlepsze dopiero przed nami.