Świat esportu ma poważny problem. "Zawodnicy regularnie z tego korzystają"

Jednym z największych problemów esportu jest oszukiwanie za pomocą niedozwolonego oprogramowania, dostarczającego korzystnych informacji. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę z istnienia środków farmakologicznych wspomagających profesjonalnych esportowców.

W świecie sportu doping jest powszechny, na światło dzienne wychodzą kolejne afery o wykorzystaniu niedozwolonych środków w celu polepszenia rezultatów. Mało kto jednak spodziewał się, że podobne zagrywki możliwe są też w esporcie. To zaskakujące, wszak w elektronicznych zmaganiach aktywność fizyczna nie jest kluczowym elementem. Jak się okazuje, wciąż można w nielegalny sposób zwiększyć swoją wydajność w tym świecie.

Zobacz wideo Esportowe abecadło. Poznaj najważniejsze pojęcia w Counter Strike: Global Offensive

Adderall najpowszechniejszym dopingiem

Pierwsze doniesienia na ten temat doszły do nas w połowie poprzedniego dziesięciolecia. Wtedy na jednym z większych turniejów Counter-Strike: Global Offensive profesjonalna drużyna została przyłapana na zażywaniu Adderalla. W tym środku znajdziemy sole amfetaminy, dzięki czemu sportowcy przy większych dawkach powodują między innymi poprawę koncentracji. Adderall jest ogólnodostępny jako lek przy leczeniu ADHD i innych nadpobudliwości. Z samego Adderalla korzysta się także w przypadku dopingu w sportach tradycyjnych.

Mowa o zespole Complexity, którego częścią był Kory “SEMPHIS” Friesen. To właśnie Kanadyjczyk po zakończonym turnieju przyznał się do zażywania wspomnianych środków. Nie wiadomo jednak, czy zespół został w konkretny sposób ukarany, a sam SEMPHIS był profesjonalnym graczem aż do 2016 r.

Wówczas nie istniały jeszcze konkretne przepisy co do stosowania dopingu w rozgrywkach esportowych, a tym bardziej same mechanizmy wykrywania nadużyć. Od tamtego incydentu minęło jednak sporo czasu i - jak można się domyślić - sporo się również zmieniło.

Mateusz 'Sówek' Kowalczyk, CEO Anonymo Esports"To nie jest drużyna do klepania się po plecach". Nowa siła w polskim esporcie

Esportowcy poszli śladami WADA

Niemal każdy, kto śledzi sport zdaje sobie sprawę z istnienia World Anti-Doping Agency (WADA). To niezależna fundacja założona w 1999 r., która aktywnie działała m.in. w sprawie skandalu dopingowego podczas igrzysk w Soczi w 2014 r.

Esport, poza posiadaniem wielu cech wspólnych z tradycyjnymi sportami, wiele się także od nich uczy. Świetnym przykładem jest The Esports Integrity Commission, które zostało założone w 2015 r. Celem tej organizacji non-profit jest pilnowanie integralności w esporcie. Ostatnio jest ona jednym z głównych bohaterów afery związanej z tzw. "coach bugiem" w Counter-Strike’u, dzięki któremu trenerzy mogli mieć nielegalny dostęp podczas rozgrywki do cennych informacji.

Skoro głównym celem jest zachowanie integralności globalnych rozgrywek, to ESIC zajmuje się także - a raczej przede wszystkim - walką z dopingiem. Jak w takim razie prowadzone są testy antydopingowe?

Legendarna akcja Snaxa"Na Boga, co to było?! Nigdy czegoś takiego nie widziałem". "Polski Ronaldinho" ma znowu czarować

Jak można się domyślić, członkowie agencji nie są w stanie pojawić się na każdym wydarzeniu esportowym na świecie. Jest to o tyle trudne zwłaszcza dziś, kiedy turnieje rozgrywane są niemalże w pełni online, a zawodnicy rozgrywają je albo z obozów treningowych (tzw. gaming house’ów), albo z domowego zacisza. Dlatego ESIC może wyznaczyć podmiot, który ma prawo samemu pobrać próbkę płynu bądź też włosa gracza, który ma być testowany.

Wspomnianymi podmiotami najczęściej są organizatorzy turniejów, z którymi ESIC współpracuje. Można wymienić takie firmy jak ESL, BLAST czy Relog Media. Pierwsza z nich regularnie przeprowadza testy od 2016 r. Trzeba jednak pamiętać, że rozgrywki esportowe nie są scentralizowane i organizacja kontroli antydopingowej na przestrzeni całych rozgrywek elektronicznych jest trudna. Trudna i droga, bo koszty utrzymania potrzebnej  infrastruktury mają wynosić według niektórych źródeł dziesiątki tysięcy dolarów.

Czy opisane działania pomyślnie zwalczają ten problem? Trudno stwierdzić. W erze rozgrywek internetowych został on odrobinę zepchnięty na bok i mało się o nim mówi. Jeżeli jednak cofnąć się odrobinę w czasie, znajdziemy m.in. konwersację między jednym z renomowanych dziennikarzy esportowych Rodem “Slasherem” Breslau, a jednym z profesjonalnych streamerów Fornite’a Jimmym “HighDisortionem” Moreno. Pierwszy z nich poinformował, że według jednego źródła 20 zawodników ze sceny Overwatcha regularnie zażywa Adderall. W odpowiedzi na wpis streamer napisał, że według jego wiedzy używa go ponad połowa profesjonalistów z Gears of War.

Pandemia nie pomaga w walce z dopingiem

Jeśli zagłębimy się w temat dopingu w sportach elektronicznych na przestrzeni lat, nie znajdziemy wielu konkretów. Wygląda na to, że żadne inne środki nie zyskały na popularności, a sama liczba przykładów zażycia chociażby Adderallu spadła (bądź też nie wychodzą ona na jaw).

Czy istnieje w takim razie skuteczne rozwiązanie problemu dopingu w esporcie? Jeżeli esport ciągle się rozwija, to warto inwestować coraz większe pieniądze w tego typu kontrole. Wszak w dobie pandemii z pewnością łatwiej oszukać sędziów i organizatorów turniejów. A ESIC zdaje sobie z tego sprawę.

Sport.pl x Anonymo EsportsSport.pl partnerem medialnym organizacji esportowej Anonymo Esports