"Na Boga, co to było?! Nigdy czegoś takiego nie widziałem". "Polski Ronaldinho" ma znowu czarować

Gdy jest w formie, jest prawie nie do powstrzymania dla nikogo, a jego akcje krążą po całym internecie. Janusz "Snax" Pogorzelski kilka razy udowodnił, że nie ma wielu graczy na świecie, który tak dobrze czują Counter Strike'a jak on. Sam kiedyś trochę żartobliwie powiedział o sobie "Ronaldinho CS:GO", a teraz będzie miał okazję brylować w barwach polskiego Anonymo Esports.

Historia Janusza Pogorzelskiego, zawodowego esportowca, rozpoczęła się ponad 10 lat temu, jednak wszystko, co najlepsze swój początek miało w 2014 roku. To wtedy Snax wraz z NEO, TaZem, byalim i Pashą dołączył do rosyjskiej organizacji Virtus.pro. To właśnie z nią najwięcej osób kojarzy Janusza i to w jej barwach polska piątka osiągała niezapomniane sukcesy. Jednak jest jedno osiągnięcie, którego nie da się zamienić na żadne trofeum. Virtusi podbili serca kibiców esportu nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Momentami byli traktowani jak gwiazdy rocka, a sam Snax przez wielu był uważany za jednego z bardziej widowiskowych zawodników na świecie. Każdy, kto z nim grał, mówi jedno: "Geniusz Counter Strike'a".

Zobacz wideo Esportowe abecadło. Poznaj najważniejsze pojęcia w Counter Strike: Global Offensive

"Snax is hungry"

Wspomniany wyżej 2014 rok był jednym z ważniejszych w historii polskiego Counter Strike'a. To właśnie wtedy Polacy wygrali swojego jedynego Majora - najważniejszy turniej w kalendarzu CS:GO - ESL One Katowice 2014 (dzisiaj IEM). W finale pokonali legendarne Ninjas in Pyjamas. To właśnie w meczu przeciwko Szwedom Pogorzelski popisał się świetnym zagraniem, które sprawiło, że jedno z miejsc na mapie de_mirage zostało nazwane jego nickiem. To było również wyjątkowe 12 miesięcy dla Snaxa, który został uznany czwartym najlepszym zawodnikiem na świecie. Podobnie z resztą było rok później.

 

Potem również nie brakowało sukcesów. VP w 2016 roku wygrało ELEAGUE Season 1, za co organizacja zgarnęła 400 tysięcy dolarów. Ale ten okres będzie się jednak kojarzył tylko z jednym. ESL One New York 2016, mecz "Niedźwiedzi" przeciw NaVi, runda pistoletowa po zmianie stron i niesamowita akcja Snaxa, w której Polak sam pokonał czterech przeciwników, odbijając trudny do odbicia bombsite B na mapie de_cobblestone, niedostępnej obecnie w puli map turniejowych.

Słowa komentatora "The Big Apple and Snax is hungry" oraz "Guardian bye bye" każdy esportowy kibic nad Wisłą zapamięta na długo. - Na Boga, co to było?! Nigdy nie widziałem czegoś takiego - krzyczał komentator, a koledzy z zespołu aż złapali się za głowy. - To jeden z najbardziej chorych clutchy [sytuacja, gdy jeden zawodnik zostaje sam naprzeciwko kilku rywalom - dop. red.], jaką widziałem w historii CS:GO - zachwycał się drugi komentator.

 
 

Zmierzch Virtus.pro - Snax szuka wyzwań

Po pewnym czasie gra Virtusów przestała się układać. Podobnie było jeśli chodzi o samą atmosferę w zespole. W połowie 2018 roku pojawiła się jednak sensacyjna informacja - Janusz "Snax" Pogorzelski dołącza do mousesports - znanej niemieckiej organizacji. Co ciekawe, Polak wygrał wraz ze swoimi kolegami ESL One New York 2018, ale ostatecznie rozstał się z zespołem. - Wspominam tę przygodę całkiem przyjemnie jeśli chodzi o ludzi, z którymi tam grałem. Jestem pewien, że współpraca nie trwała dłużej, bo nie potrafiliśmy się dogadać co do gry i ustalone przed podpisaniem kontraktu rzeczy nie zostały należycie zrobione - wspomina dzisiaj sam zainteresowany.

Drużyna iBUYPOWERNajwiększa afera w historii esportu. To powinien być koniec ich karier

Jeszcze w tym samym roku okazało się, że Virtus.pro miało dla swoich fanów wigilijny prezent. 24 grudnia ogłoszono nowy skład drużyny, a w niej znalazł się powracający po przerwie "Snax". Jednak to już nie było to samo. Cały zespół daleki był od wysokiej formy i walki z najlepszymi na świecie, mimo obecności w TOP30 prestiżowego rankingu HLTV i 16 grudnia, tuż po udanym EPICENTER 2019 ogłoszono koniec polskiego składu w rosyjskim Virtus.pro, pomimo tego, że kontrakty z zawodnikami jesienią zostały przedłużone. 

 

Powrót na polską scenę. "Stać nas na wiele"

Pogorzelski jednak nie był długo bez pracodawcy. Już wiosną 2020 roku poinformował, że zasilił szeregi Illuminar Gaming. Z zawodnika wchodzącego na plecy wroga stał się snajperem i prowadzącym. To na jego barkach była odpowiedzialność za cały zespół, bo w końcu był najbardziej utytułowanym i doświadczonym zawodnikiem. Tam też pierwszy raz jego zawodowe drogi skrzyżowały się z Mateuszem "Sówkiem" Kowalczykiem, menedżerem zespołu CS:GO. Snaxowi w Polsce zarzucano lenistwo, plotkowano, że jeszcze, gdy grał w składzie ex-Virtus.pro nie potwierdził występu zespołu w kwalifikacjach do Flashpointa (rozgrywki), gdyż po prostu zaspał, co nie było prawdą. Przerwę na początku zeszłego roku Janusz wykorzystał jednak na rozwiązanie swoich problemów zdrowotnych i przygotowanie do powrotu.

Anders Vejrgang przegrał pierwszy mecz w weekendowej lidze FIFA535 zwycięstw i tyle! Brutalny koniec niesamowitej serii Vejrganga w FIFA

Illuminar Gaming w nowym składzie nie potrzebowało wiele czasu, aby pokazać swoją moc. Wygrana w trzecim tygodniu turnieju Eden Arena: Malta Vibes, a jesienią zwycięstwo w ESL Mistrzostwach Polski było potwierdzeniem, że w tym zespole drzemie potencjał. W grudniu jednak pojawiła się informacja, że cała piątka została posadzona na ławce rezerwowych. Okazało się, że koniec tamtej drużyny był początkiem kolejnej - Anonymo Esports, założonej przez Mateusza "Sówka" Kowalczyka. Skład Illuminar z Anonymo łączą osoby Snaxa oraz trenera drużyny, Adriana "imd" Piepera. Sam Pogorzelski o nowym składzie mówi dość lakonicznie, ale z charakterystyczną pewnością siebie: "Uważam, że obecny skład Anonymo wygląda solidnie i liczę, że stać nas na wiele." Jedno jest pewne, powstała mocna drużyna, którą z pewnością stać na zdominowanie polskiej sceny i walkę w europejskich rozgrywkach.

Jest osobą, która emanuje pewnością siebie

Osoba z doświadczeniem Janusza "Snaxa" Pogorzelskiego mogłaby mieć problem, współpracując z trenerem, który przecież osiągnął wyraźnie mniej od niego. Jednak w tym przypadku nic takiego nie ma miejsca. Obaj panowie dobrze się dogadują, a relacja na linii zawodnik - trener jest jak najbardziej na profesjonalnym poziomie.

- Jeżeli miałbym wybrać jedno słowo, które opisuje Snaxa, to jest to 'unikatowy'. Jest osobą, która emanuje pewnością siebie, a jego niezachwiany spokój i aura przechodzą na resztę zespołu. Rzadko kiedy czuć od niego jakiekolwiek negatywne emocje. Nie spotkałem jeszcze zawodnika, który z takim dystansem podchodzi do wszystkiego. Ale w dobrym tego znaczeniu. Nie załamuje się przegranymi, ale po wygranej jest najszczęśliwszy na świecie. Wie, że nie zawsze można wszystko wygrać i tłumaczy to swoim zachowaniem kolegom z zespołu. To niedoceniony aspekt. Oczywiście idzie za tym ciężar, który musi unosić IMD, niespotykany autorytet, który generuje Janusz, jest czymś, z czym to właśnie Adrian musi codziennie zwalczać i się przeciwstawiać. Jednak w tym ułożeniu teamu, który mamy, wszyscy czerpią i rozwijają się dużo szybciej, niż by się mogło wydawać. Każdy zyskuje, a Janusz jest jedną z ważniejszych zębatek w tym mechanizmie - zdradza Mateusz Kowalczyk, CEO Anonymo Esports.

Damian Czykier w stroju G2 EsportsPolski sportowiec zaszokował strojem. "Szczęka mi opadła, gdy zobaczyłem siebie w G2"

Janusz "Snax" Pogorzelski na scenie funkcjonuje już ponad 10 lat. Na pytanie czym różni się Snax z Anonymo od Snaxa z Virtus.pro odpowiada: "Krótko i na temat - doświadczeniem". Trudno nie przyznać mu racji. Właśnie to doświadczenie może pomóc jego zespołowi nawiązać walkę z czołowymi drużynami na świecie jeszcze szybciej, niż wszyscy się spodziewamy. Na pewno Snax jest nadal głodny sukcesów, a te osiągane z polskim zespołem, grającym w polskiej organizacji, smakują najlepiej.

Więcej o: