"Co to było?!". Pierwszy taki turniej w Polsce. Najlepsi z najlepszych

Takiego turnieju w polskim esporcie dawno nie było. O ile był kiedykolwiek. W trakcie x-kom Dell 2 vs 2 Showdown zobaczyliśmy niezaprzeczalnie najlepszych graczy Counter-Strike'a w Polsce. Wszystko odbyło się bez udziału publiczności, ale pierwszy raz od bardzo dawna zawodnicy grali z jednego miejsca.

Sobota, godzina szósta rano. Ulice jeszcze nieodśnieżone po nocnych opadach, a na świeżym powietrzu panowała minusowa temperatura. To właśnie w tym momencie wyjechałem z domu, aby dotrzeć na pierwszy od bardzo dawna LAN w Warszawie. W końcu była okazja po dłuższej przerwie, aby zobaczyć, jak zawodnicy radzą sobie, gdy mają obok siebie kolegów z drużyny, a po drugiej stronie stołu przeciwników.

Zobacz wideo Esportowe abecadło. Poznaj najważniejsze pojęcia w Counter Strike: Global Offensive

Legendy polskiego esportu w akcji

Tak właśnie było w przypadku Jarosława „Pashy” Jarząbkowskiego i Janusza „Snaxa” Pogorzelskiego, którzy kiedyś byli kolegami z drużyny. Było to za czasów polskiego składu Virtus.pro, który podbijał światową scenę i przy każdej możliwej okazji jest wspominany z wielkim sentymentem przez sympatyków esportu.

Janusz 'Snax' Pogorzelski i Jarosław 'Pasha' JarząbkowskiJanusz 'Snax' Pogorzelski i Jarosław 'Pasha' Jarząbkowski fot. Maciej Kołek/GG League

Zresztą, to nie jedyna dwójka z tamtego zespołu, która zagrała w tym turnieju. W stawce znaleźli się również Filip „NEO” Kubski oraz Wiktor „TaZ” Wojtas, którzy wiosną zeszłego roku zdecydowali się założyć własną organizację esportową pod nazwą HONORIS. Jak na razie ich formacja nie osiąga takich wyników, jakich oczekiwaliby ich fani, a 72. miejsce było ich najwyższą pozycją w prestiżowym światowym rankingu HLTV. Z pewnością jest to dużo poniżej ambicji tych dwoje doświadczonych i zasłużonych graczy.

Trzeba podkreślić, że podczas turnieju zawodnicy grali nie tylko na mapach, które możemy znaleźć w trybie wingman (skrzydłowy) w grze. Oprócz tego były również takie lokacje jak AWP India, aim pistol czy popularna aim mapa. - Każda aimowa mapka też ma swoje mocniejsze pozycje. Zagrane raz czy dwa razy też daje jakąś perspektywę. Najlepiej wszystko przerobić. Niestety zmienił mi się kolega z drużyny dzień przed turniejem, więc trochę spontanicznie gramy z Wiktorem, ale dobrze się bawimy – mówił w rozmowie ze Sport.pl Filip „NEO” Kubski.

Niektórzy zawodnicy lubią sobie pokrzyczeć

TaZ pokazał, że jest urodzonym showmanem i lubi szum wokół siebie. Wyraźnie brakowało mu tej LANowej otoczki. Podczas spotkania przeciwko x-kom AGO co chwilę dało się usłyszeć jakieś okrzyki skierowane do przeciwników. – Powodzenia panowie! Lećcie wysoko! – krzyczał Wiktor Wojtas przed każdą mapą, nawiązując do jastrzębia w logo zespołu. Maciej „f1ku” Miklas, dwa razy młodszy od swojego przeciwnika, również nie bał mu się odpowiadać. – Na początku trochę mi ręka drżała, ale Damian zapewnił mi trochę spokoju swoimi akcjami – śmiał się 17-letni gracz x-kom AGO.

Wiktor 'TaZ' WojtasWiktor 'TaZ' Wojtas fot. Maciej Kołek/GG League

Zresztą nie tylko on głośno krzyczał. Paweł „Innocent” Mocek, który okazał się ostatecznie zwycięzcą turnieju, także emocjonował się tym, co dzieje się na serwerze. Na początku jednego z meczów, gdy nie wszystko układało się po jego myśli, krzyknął żartobliwie „Dajcie pograć!”, a po jednej z map z niedowierzaniem zapytał wszystkich zgromadzonych: „Co to było?!”.

Atmosfera w trakcie turnieju była jedyna w swoim rodzaju. Jedni zawodnicy grali, inni stali gdzieś z boku i rozmawiali ze sobą. W tle było słychać emocjonujących się komentatorów. Wszyscy z uśmiechami na twarzy cieszyli się, że mogą się w końcu spotkać w studiu. Niestety kibice nie mogli wejść na teren wydarzenia, ale są ludzie, dla których nie ma rzeczy niemożliwych. Wydarzenie odbywało się w sklepie x-komu w Atrium Reduta, a dokładnie w miejscu o nazwie „STR3FA GR4CZA”, które było zamknięte i znajdowało się za kratami. Znaleźli się jednak fani, którzy obserwowali wszystko zza krat albo czekali na swoich ulubieńców pod sklepem, żeby chociaż chwilę z nimi porozmawiać lub poprosić o wspólne zdjęcie.

Nie wszyscy byli przekonani

Co ciekawe, początkowo nie wszyscy gracze byli przekonani do przyjazdu na to wydarzenie. Dwóch z nich – Paweł „Innocent” Mocek i Grzegorz „SZPERO” Dziamałek dość długo zastanawiali się nad przyjęciem zaproszenia. Ostatecznie ten pierwszy wygrał wraz z Kacprem „Kylarem” Walukiewiczem 20 tysięcy złotych, zaś drugi przyznał organizatorom w trakcie wydarzenia, że gdyby nie przyjechał, to na pewno by żałował.

Paweł 'innocent' Mocek i Kacper 'Kylar' Walukiewicz - duet z Anonymo EsportsPaweł 'innocent' Mocek i Kacper 'Kylar' Walukiewicz - duet z Anonymo Esports fot. Maciej Kołek/GG League

Tak skomplikowane wydarzenie to również spore wyzwanie dla administratorów, którzy często muszą się mierzyć ze złośliwością rzeczy martwych, czyli np. z problemami sprzętowymi lub opóźnieniami niewynikającymi z ich winy. Jak wyglądały przygotowania do x-kom Dell 2v2 Showdown? - Zaczęliśmy montaż dzień wcześniej od konfiguracji 10 laptopów. Przy evencie pracowało mniej ludzi niż zwykle, bo było nas około dziesięciu, gdzie normalnie przy naszych wydarzeniach pracuje około 20 osób. Ograniczyliśmy liczbę do minimum ze względu na panującą pandemię. Podeszliśmy do tego z dość dużym stresem, jednak roczna przerwa dała o sobie znać już na samym początku montażu, ale doświadczenie wzięło górę i daliśmy radę – tłumaczy Sebastian Stanisławski, główny administrator turnieju.

- Jestem ogromnym fanem tego „luźniejszego formatu” rozgrywek. Podczas gdy nie mogliśmy zorganizować sezonu GG League 2020 wiedziałem, że to ten moment. Wspólnie z Mateuszem ustaliliśmy, że robimy to i zrobiliśmy – mówi Damian „DDEsport” Dąbrowski, który wpadł na pomysł zorganizowania tego wydarzenia. Co dalej przed GG League, które co roku organizowało duży turniej 5v5. - Mamy w planach bardzo fajny projekt w najbliższym czasie, który również wyjdzie nieco poza szablon „normalności”. Chcielibyśmy na pewno wrócić z sezonem Good Game League i może zorganizować kolejną edycję 2 versus 2. Na głowie mamy też ciągle transmisje międzynarodowych rozgrywek typu Home Sweet Home, także na nudę nie będziemy narzekać – zdradza.