Ta akcja Polaka przeszła do historii! Komentator nie mógł uwierzyć: Nie do wiary

Znany hiszpański dziennik "Marca" postanowił wybrać kilka kluczowych zagrań w historii Counter Strike'a. Wśród nich znalazła się absolutnie legendarna akcja Polaka - Janusza "Snaxa" Pogorzelskiego.

Clutch to pokonanie wszystkich przeciwników, w sytuacji, gdy jesteśmy jedynym żyjącym zawodnikiem w naszej drużynie. Tego typu zagrania są szczególnie cenione w esportowym świecie, bo świadczą o wyjątkowych umiejętnościach zawodnika, który może się nimi poszczycić. Tak jest niewątpliwie w przypadku Snaxa, który grał w słynnym zespole Virtus.pro, podbijającym swego czasu światową scenę. Virtusi byli w esportowym świecie niczym gwiazdy rocka. Widowiskowo grali na serwerze, poza nim byli facetami pełnymi emocji. Jak nikt inny zarażali publikę swoimi reakcjami i nie raz spowodowali gęsią skórkę u setek tysięcy kibiców na całym globie.

Zobacz wideo

"Snax jest głodny"

Jedną ze słynniejszych akcji w historii gry mogliśmy podziwiać w trakcie turnieju ESL One New York w 2016 roku. Wtedy to, Janusz "Snax" Pogorzelski w rundzie pistoletowej (pierwsza runda połowy), został sam na czterech zawodników ukraińskiej organizacji Natus Vincere na mapie Cobblestone. Wszyscy rywale byli rozstawieni w obszarze bombowym i pilnowali podsadzonej dopiero co bomby. Polak jeżeli chciał uratować rundę, musiał ich wszystkich pokonać i zdążyć rozbroić ładunek. Zrobił to w niezwykle widowiskowym stylu, wprawiając tym samym w ekscytację całą widownię, komentatora oraz kolegów z zespołu. Co najbardziej z tego wydarzenia zapamiętał znany w esporcie Damian "DDEsport" Dąbrowski? - Krzyk kibiców w tle. Od razu to miałem w głowie. Tego w tym momencie brakuje. Fanów, więc dlatego pewnie mi się to tak skojarzyło.

Zlatan Ibrahimović jest wściekły! Zlatan Ibrahimović jest wściekły! "Kto udzielił im pozwolenia? Czas to zbadać"

Dzisiaj niestety polskie drużyny nie są w stanie nawiązać do wyników swoich słynnych kolegów. - Brakuje tego. Może to zabrzmi źle, ale liczyło się wsparcie, doping i oglądanie Virtusów. Nie ważne czy byłem w pracy, w szkole, czy miałem spać, a jednak wstawałem o 3 czy 4 nad ranem i oglądałem mecz. Robiło się wszystko, aby być z nimi, bo to sprawiało ogromną radość. Teraz tego brakuje, ale nie wiem czy dałbym radę żyć w taki sposób jak wtedy. Ile razy robiłem sobie tzw. "przypał" na oglądaniu. Tego się nie da policzyć - wspomina Dąbrowski.

Słynną akcję Janusza "Snaxa" Pogorzelskiego możecie zobaczyć poniżej:

 

Masz ciekawy temat związany z esportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl.