Zaczyna się najważniejszy esportowy turniej roku. Czy Polak zdobędzie mistrzostwo świata?

Najważniejsze wydarzenie w kalendarzu League of Legends właśnie się rozpoczyna. W piątek najlepsze ekipy na świecie zaczynają rywalizację w Mistrzostwach Świata, zwanych potocznie Worldsami. Dlaczego rozgrywki te są tak prestiżowe i przyciągają przed telewizory co roku masy fanów? Jaka jest ich stawka i co najważniejsze, ilu rodaków weźmie w nich udział?

Worldsy to jeden z najpopularniejszych turniejów spod szyldu cybernetycznych rozgrywek. Finały od kilku lat przyciągają więcej widzów, niż kultowe Super Bowl. W tym roku można wręcz spodziewać się kolejnego rekordu, wszak turniej odbędzie się w Szanghaju. Lokalizacja jest istotna, jako że Chiny to największy rynek zarówno dla esportu globalnego, jak i dla League of Legends. Dlatego bez większych wyrzutów można zakładać, że wydarzenie takiego pokroju zbierze przed ekrany więcej widzów niż zazwyczaj.

Czterech Polaków zawalczy o puchar

- Mistrzostwa Świata to najbardziej prestiżowy turniej w kalendarzu League of Legends. Coroczna impreza, która jest zwieńczeniem wielomiesięcznej rywalizacji, mająca na celu wyłonienie najlepszej ekipy na świecie. Zespoły z Chin, Korei, Europy, Ameryki Północnej i innych mniejszych regionów stają do boju o Summoners Cup, wielomilionowe nagrody oraz szanse, by zapisać się na kartach historii - podsumowuje Tomasz “Magvayer” Filipiuk, ekspert ze świata League of Legends oraz zajmujący się komentator Polsat Games.

 

W Worldsach udział weźmie kilkudziesięciu zawodników z kilkunastu krajów. Nie zabraknie również naszych rodaków, którzy naturalnie będą reprezentować jeden z mocniejszych regionów League of Legends ostatnich lat - Europę. Zespoły ze Starego Kontynentu przez poprzednie dwie edycje zdołały dojść do finałów mistrzostw, ulegając w nich formacjom z Chin. W zeszłym roku udało się to G2 Esports, w którego barwach gra Marcin “Jankos” Jankowski, najbardziej utytułowany polski zawodnik LoL-a, który w tym roku ma szansę powtórzyć sukces, a może nawet zdobyć upragniony Puchar Przywoływacza.

Filipiuk podkreśla także, jak ważna dla polskich widzów jest tegoroczna edycja Worldsów. - W tym roku na Mistrzostwa wysyłamy cztery zespoły z Europy. W najlepszym z nich, czyli G2 Esports, gra nasz rodak - Marcin “Jankos” Jankowski. W lidze europejskiej radzi sobie świetnie - w końcu to już czwarty tytuł z rzędu. Oprócz tego Jankos na Mistrzostwach Świata wystąpi po raz czwarty. Za każdym poprzednim razem zachodził co najmniej do półfinałów. Gdyby tego było mało, wysyłamy trzy dodatkowe zespoły na ten turniej, które reprezentuje kolejnych trzech polskich graczy - Oskar “Selfmade” Boderek w Fnatic oraz Oskar “Vander” Bogdan i Kacper “Inspired” Słoma w Rogue! - mówi Magvayer. Nie przesadzając, można z czystym sercem rzec, że każdy z nich ma szanse i umiejętności, aby dojść co najmniej do play-offów Worldsów.

Co jest stawką Mistrzostw Świata w League of Legends? 

Triumfator przygarnie na swoje konto 25% puli nagród, która na ten moment pozostaje nieznana. W 2019 roku wyniosła ona 2,2 miliona dolarów. Jednak Worldsy to coś więcej niż jedynie pieniądze. To wieczna chwała i zapisanie się w historii League of Legends. W produkcje Riot Games miesięcznie gra 115 milionów ludzi na całym globie, czyniąc ją jedną z najpopularniejszych w świecie gier komputerowych. Podczas najważniejszego turnieju w roku, cała społeczność nim żyje, kupując w grze ikonki i inne fanty, dzięki którym pokazują wsparcie swoim ulubionym uczestnikom.

 

Czy można jednak zaryzykować tezę, że to europejczycy są faworytami do zgarnięcia pierwszego miejsca? Niestety nie. W historii LoL-a tylko raz udało się formacji ze Starego Kontynentu zwyciężyć na Worldsach, a było to w pierwszym sezonie, który diametralnie różnił się od dzisiejszych standardów. Główną różnicą był brak azjatyckich zespołów, głównie z Chin i Korei Południowej, które od 2013 roku nieprzerwanie dominują w międzynarodowych zmaganiach w League of Legends. Wiele obecnie wskazuje, że w tym roku trend zostanie utrzymany i po wieczną chwałę ponownie sięgną reprezentanci jednego z dwóch wymienionych krajów.

Turniej w dobie pandemii

Jak Worldsy radzą sobie za to z globalną pandemią koronawirusa? Bez wyrzutów można powiedzieć, że bardzo dobrze, niemalże najlepiej z całego środowiska esportowego. Rozgrywki zostaną rozegrane w formacie podobnym do koszykarskiej NBA - w bańce. Od przeszło dwóch tygodni zawodnicy z całego świata zamknięci są w hotelu w Szanghaju, gdzie spokojnie przechodzą obowiązkową dla Chin dwutygodniową kwarantannę. Po jej zakończeniu powrócą oni do wspólnych treningów i do grania w środowisku LAN-owym.

 

Co jednak zaskakuje, to najnowsze doniesienia ze strony Riot Games. Według Johna Needhama, globalnego dyrektora działu esportu w firmie, spora grupa ludzi pracuje nad tym, aby Worldsy odbyły się z publiką na żywo. Ograniczona liczba widzów miałaby pojawić się na finale wydarzenia, zachowując wszystkie potrzebne zasady bezpieczeństwa. Na chwilę obecną, nic nie jest jednak pewne. - Mamy kilka tygodni na monitorowanie zdrowia i bezpieczeństwa na wydarzeniu. Wydaję mi się, że będzie w porządku i będziemy mieli trochę fanów na stadionie, ale zobaczymy. Musi to być bezpieczne - powiedział Needham podczas konferencji przed rozpoczęciem mistrzostw. Finał, zaplanowany na 31 października, ma planowo odbyć się na stadionie Pudong w Szanghaju, który potrafi pomieścić 33 765 ludzi.

Jedne z najbardziej prestiżowych rozgrywek w esporcie można oglądać z polskim komentarzem na kanałach Polsat Games, w telewizji bądź też w internecie. Będą one trwały cały miesiąc, a finałowe starcie zaplanowane jest na 31 października.

Masz ciekawy temat związany z esportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl.