Polak jest gwiazdą najlepszej drużyny w Europie. "Jestem TOP5"

W polskim esporcie nie brakuje kontrowersyjnych postaci. Jedną z nich jest Patryk "Patitek" Fabrowski, który po latach funkcjonowania na scenie Counter Strike'a bez szans na występy w najważniejszych turniejach postanowił zmienić grę. Okazało się, że była to jedna z lepszych decyzji w jego życiu. Po przeniesieniu na taktyczny FPS od twórców League of Legends - VALORANT, Polak dołączył do światowej czołówki.

Podczas eliminacji do turnieju WESG w 2017 roku wyszło na jaw, że Patryk Fabrowski kilka lat wcześniej otrzymał bana od twórców CS:GO - Valve. Oznaczał on, że jego ówczesną drużynę, Venatores, zdyskwalifikowano z turnieju. To była również fatalna informacja dla samego zawodnika, który otrzymał zakaz gry w Majorach - najważniejszych zawodach w kalendarzu gracza Counter Strike'a.

Zobacz wideo

Zawodnik pozbawiony nadziei

Marzeniem każdego polskiego gracza CS:GO jest gra na Majorze. O ile w ostatnim czasie, naszym zespołom jest dalej niż bliżej do gry w turnieju tej rangi, to sam fakt, że został pozbawiony tej nadziei był dla niego z pewnością demotywujący. Trudno znaleźć motywację do codziennych treningów, wiedząc, że wysoko nad głową jest bariera nie do przebicia.

Patitek miał przyjemność grać w Venatores, które w późniejszym czasie zamieniło się w x-kom Team. W barwach tego zespołu nie podbił jednak ani polskiej, ani europejskiej sceny. Trudno za wielki sukces uznać wygrane w Polskiej Lidze Esportowej czy GG League. Wszyscy jednak wiedzieli, że Fabrowski ma niewątpliwie talent, który może go zaprowadzić daleko. Dostrzegli to również działacze organizacji Izako Boars, którzy zatrudnili go w swoim zespole.

Patryk 'Patitek' Fabrowski, grający w CS:GO w barwach Izako BoarsPatryk 'Patitek' Fabrowski, grający w CS:GO w barwach Izako Boars fot. Izako Boars/Wojciech Maślanka

- Cechuje go bardzo duży spokój w trakcie samej gry. W życiu prywatnym można pomyśleć, że Patryk jest dość chaotyczny, jednak jeśli mówimy o trybie meczowym - zawsze zachowuje stoicki spokój i skupia się tylko i wyłącznie na osiągnięciu najlepszego rezultatu, dając najlepszą wersję siebie drużynie - podkreśla Dawid Szymański z Knacks, który jest odpowiedzialny za działanie Izako Boars.

Patryk "Patitek" Fabrowski nie spełnił się jako gracz Counter Strike'a. Oczywiście blokada skutecznie ograniczyła jego możliwości, powodując, że nie do końca mógł w stu procentach skupić się na treningach oraz grze. Jednak w tym roku rozpoczął całkiem nowy etap, który spowodował, że odżył nie tylko jako esportowiec, ale również jako człowiek. Czym się różni Patitek - gracz CS:GO od Patitka - gracza VALORANT? - Są to całkowicie inne osoby, ja z czasów CS:GO nigdy nie poczułem, że faktycznie mogę grać na tym wyższym poziomie i ta blokada siedziała w mojej głowie przez cały okres gry w CS-a. Natomiast sytuacja w Valorancie jest zupełnie inna. Tutaj nie muszę się martwić, że nie zagram na najważniejszych turniejach, mogę się skupić tylko i wyłącznie na grze i na tym jak stawać się lepszym graczem z dnia na dzień - mówi Patryk "Patitek" Fabrowski.

Nowa gra, nowe nadzieje

Przejście z Counter Strike'a do VALORANTA niewątpliwie było dla niego strzałem w dziesiątkę. Forma, którą prezentował na samym początku gry, jeszcze podczas jej betatestów, sprawiła, że zainteresowały się nim największe organizacje na świecie. Trafił ostatecznie do G2 Esports, które od pierwszych turniejów zdominowało europejską scenę. - Carlos (Carlos "ocelote" Rodríguez Santiago, właściciel G2 Esports - przyp. red.) napisał do mnie prywatną wiadomość na Twitterze, żebym nie podpisywał niczego i żebym poczekał, bo może mieć dla mnie ofertę życia. Za 30 minut już rozmawiałem z nim przez telefon i słyszałem, jak mówił, że chce mnie w drużynie, która będzie najlepsza na świecie - wspomina zawodnik. - Czuje się w G2 doceniany, od każdego czuję niesamowitą ilość wsparcia i to bardzo dużo znaczy. Carlos zawsze do mnie powtarza, żebym czuł się w G2 jak w rodzinie i coś w tym jest.

Patitek oczywiście jak każdy człowiek ma swoje mankamenty. Wiadomo, że jest bardzo ambitnym zawodnikiem - czasami może nawet bardziej niż koledzy z drużyny, z czego mogą wynikać późniejsze konflikty. Jednak gen zwycięstwa i brak oswajania porażki może mu pozwolić zdobyć sam szczyt światowej sceny VALORANTA. - Patryk ma wady jak każdy z nas - nie lubi przegrywać i gdy dojdzie do dłuższej serii meczów bez zwycięstwa (co w obecnym składzie jest raczej mało prawdopodobne), może wystąpić spadek motywacji do gry. Bywa wybuchowy, konfliktowy i lubi stawiać na swoim, ale sądzę, że te wady można łatwo przekuć w zalety - podkreśla Dawid Szymański.

"Jestem TOP5 w Europie"

Patryk Fabrowski dołączając do G2 Esports powiedział, że już w tym momencie jest jednym z pięciu najlepszych zawodników w Europie i najlepszym zawodnikiem w Polsce. Dzisiaj oczywiście podtrzymuje swoją wypowiedź. Na czym się musi skupić, żeby zostać najlepszym zawodnikiem na świecie? - Na ten moment moim celem, jeżeli chodzi o grę indywidualną, jest stabilna forma. Chcę być uznawanym za kogoś, kto jest bardzo aimowy, ale również doświadczony, jeżeli chodzi o stresowe sytuacje.

Drużynowy cel jest już prawie zrealizowany. G2 Esports w tej chwili jest zdecydowanie najsilniejszą ekipą w Europie. Jedynym znakiem zapytania jest fakt, że z racji na pandemię koronawirusa, turnieje odbywają się tylko w internecie. Podczas wydarzeń offline ich gra może wyglądać trochę inaczej, bo dojdzie dodatkowy stres czy kontakt z publicznością. Indywidualnie Patitek nie ukrywa, że ma tylko jeden cel. - Jeżeli chodzi o polską scenę, to wspieram ją z całych sił i oglądam mecze. Wspieram rywalizację pomiędzy graczami, ale na ten moment skupiam się, żeby być najlepszym zawodnikiem na świecie.

Masz ciekawy temat związany z esportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl