Czołowy polski zawodnik zmienił drużynę. "Oferta przyszła niespodziewanie"

Ile znaczą Polacy na światowej scenie CS:GO? Nikt do tej pory nie zbliżył się do poziomu prezentowanego przez legendarną piątkę z Virtus.pro, ale to nie oznacza, że polscy fani nie mogą śledzić ciekawych nazwisk.

Międzynarodowe składy stają się w esporcie normą, zwłaszcza w Counter-Strike: Global Offensive. Niegdyś były one egzotycznym ewenementem, który rzadko osiągał lepsze rezultaty. Wystarczy spojrzeć na początki Kinguin czy FaZe Clan. Mieszanie zawodników z różnych krajów było z założenia drogie, wszak władze organizacji zazwyczaj sięgali po same gwiazdy. Niektóre transfery sprzed pięciu lat można porównać do mieszania ze sobą Leo Messiego oraz Cristiano Ronaldo. Czasy się zmieniły, a w zagranicznych organizacjach można znaleźć osoby z każdego zakątka świata, w tym Polaków. Nie podbijają oni najlepszych klubów, ale kilku z nich widnieje w aktywnych składach rokujących zespołów.

Zobacz wideo Red Bull i jego najnowszy klub już robią furorę. "Absolutnie imponujący projekt" [SEKCJA PIŁKARSKA #59]

Emigracja do Stanów

Pierwszym zawodnikiem wartym wymienienia jest Michał "MICHU" Müller, który od końca stycznia reprezentuje barwy amerykańskiej organizacji Team Envy. Początki byłego gracza Virtus.pro za oceanem były obiecujące - zaliczył kilka mniejszych sukcesów. Największym szczytem w światowych rankingach, który udało się zdobyć przez Envy, było 27 miejsce w rankingu HLTV (połowa maja). Od tamtego czasu mierna dyspozycja kolegów Müllera sprawiła, że w drużynie doszło do zmian.

Organizacja pokusiła się o rezygnację ze współpracy z dwoma członkami dywizji CS:GO i ściągnięcie do niej nowej krwi. Jednym z dobranych nabytków jest Jakub „kuben” Gurczyński, trener z wieloletnim doświadczeniem, który ze wspomnianym VP zdobył niejeden prestiżowy puchar. Polski strzelec na swoim profilu na Facebooku napisał, że „kuben jest tym, czego brakowało nam przez ostatnie kilka miesięcy”. Warto zaznaczyć, że w związku z rekonstrukcją drużyny, Envy będzie grało w Europie, gdzie poziom jest o wiele wyższy niż w Ameryce Północnej. Lepsza konkurencja, jak MICHU zaznaczył, pozwoli na „grę na najwyższym poziomie”, przez co zespół szybciej wespnie się na wyżyny swoich umiejętności.

Nowy szkoleniowiec Envy udzielił także krótkiego wywiadu na ramach portalu Cybersport.pl, w którym dodaje, że nie tylko jego nowy pracodawca był zainteresowany współpracą z nim.  - Tak jak już wspomniałem, dwie drużyny były zainteresowane moimi usługami, lecz tylko z jedną z nich prowadziłem dość zaawansowane rozmowy. Dostałem nawet zaproszenie na spotkanie z całym zarządem, psychologiem i innymi ekspertami, lecz tydzień przed nim wyłączono z obiegu cały ruch lotniczy i wszystko momentalnie legło w gruzach. Konkretnych ofert z Polski jednak brakowało, choć pojawiło się jedno zapytanie od inwestorów ze świata piłki nożnej - stwierdził. Trudno się dziwić tym ofertom, bo Gurczyński to jedno z najbardziej szanowanych nazwisk w ekosystemie Counter-Strike’a.

Polski Lew

W zeszłym tygodniu świat obiegła także informacja o nowym domu innej polskiej gwiazdy, Pawła „innocenta” Mocka. Były gracz Illuminar Gaming zaakceptował ofertę od hiszpańskiego MAD Lions, którego dywizja CS-a jeszcze do niedawna złożona była jedynie z Duńczyków. W świetle odejścia jednego z nich, Lucasa "Bubzkjiego" Andersena do Astralis, włodarze pokusili się o usługi Mocka, który niesie ze sobą dosyć spory bagaż doświadczeń. Od lat jest on jednym z najlepszych polskich zawodników, a doświadczenie za granicą posiada niemałe. Reprezentował on swego czasu między innymi PENTE Esports oraz Sprout.

26-latek również podzielił się z fanami wrażeniami i zdradził kulisy zasilenia składu Lwów. Podobnie jak MICHU, wykonał to za pośrednictwem Facebooka. - Ostatni tydzień był dla mnie bardzo ciężki, musiałem podjąć decyzję o wyjściu ze strefy komfortu i sprawdzić się na głębokich wodach. Propozycja od MAD Lions przyszła trochę niespodziewanie, zrobiło mi się miło, że ktoś obejrzał moje dema i stwierdził, że bardzo fajnie radzę sobie drużynowo i wyszedł z taką ofertą. To dla mnie kolejna próba gry na scenie międzynarodowej, myślę, że zaczynamy od etapu, na którym skończyliśmy w PENCIE. Na pewno wiele się od tego czasu nauczyłem, a przede wszystkim włożyłem tonę pracy nad samym sobą, żeby być gotowym do rywalizacji na najwyższych turniejach - napisał.

Rozsądny optymizm i wiara w siebie w wykonaniu innocenta cieszy, natomiast na konkretne wyniki będziemy musieli odrobinę poczekać. W miniony weekend rozpoczęły się zmagania w ramach DreamHack Open Summer 2020 Europe, które były pierwszym testem Mocka w pod nową banderą. Test okazał się być mocno nieudany, jako że Lwy odpadły z rozgrywek jako pierwsze, po dwóch porażkach przeciwko Endpoint oraz BIG. Trudno się jednak temu dziwić. Nowe MAD Lions posiadało jedynie dwa dni na przygotowanie się i dopiero niedługo rozpocznie prawdziwy bootcamp. Pocieszenia możemy szukać w indywidualnej dyspozycji Polaka - na przestrzeni obu serii był statystycznie jednym z najlepszych zawodników Lwów.

Przed bramami czołówki

Pozostałą trójką, która osiąga niemałe sukcesy są Mateusz “mantuu” Wilczewski, Michał “snatchie” Rudzki oraz Paweł “dycha” Dycha. Pierwszy z nich od końca minionego roku gra w OG, z którym raz bywało gorzej, a raz lepiej. Można jednak powiedzieć, że organizacja słynąca z sukcesów w Docie 2 jest na fali. Dowodem na to jest najwyższa od czasu powstania sekcji CS:GO, trzynasta pozycja w rankingu HLTV, a także ostatnie rezultaty. OG wygrało kwalifikacje do cs_summit 6, gdzie zajęło trzecie miejsce. Zakwalifikowało się także do trwającego obecnie DreamHacka, również z pierwszego miejsca. Sporo do tych sukcesów wnosił właśnie polski snajper, który ostatnio zmagał się z problemami zdrowotnymi w obrębie nadgarstka. Na całe szczęście Wilczewski w pełni powrócił już do gry.

Początek maja zaskoczył nas za to informacją o dołączeniu snatchiego do Sprout. W niemieckiej organizacji od dłuższego czasu wojował już inny nasz rodak, który przez wielu ekspertów, w tym tych zza granicy, uważa za najlepszy talent, który posiadamy. Dycha nie raz ciągnął niemiecko-polski zespół na swoich barkach, prowadząc go między innymi do triumfu we wiosennej edycji ESL Meisterschaft. Sprout od dłuższego czasu nie może niestety przebić się do światowej czołówki, co może być spowodowane po prostu brakiem spotkań przeciwko niej. Jednakże mecz o awans do ESL Pro League, który odbędzie się 17 sierpnia, jak i zaczynający się dzień później ESL One Cologne, na które Rudzki i spółka zostali zaproszeni, powinny zmienić ten stan rzeczy. To jest oczywiście, o ile niemiecko-polska mieszanka pokaże się i tu i tu z dobrej strony, dzięki czemu nie będzie to jedynie gościnna wizyta.

Więcej o: