Najpierw zaszokowali świat, a później powtórzyli sukces. Sensacja w rankingu HLTV

Jeszcze do niedawna o większych sukcesach niemieckich drużyn w Counter-Strike'u można było czytać jedynie w książkach historycznych. Co prawda Niemcy nie zaliczyli takiego spadku, jak polskie drużyny, ale przez ostatnie dwa lata nie liczyli się w światowej czołówce. Teraz to się jednak zmieniło dzięki nowemu, sensacyjnemu liderowi rankingu HLTV.

Pod koniec stycznia, a dokładniej w weekend 24-26 dnia miesiąca, w Lipsku odbywał się jeden z wielu rocznych przystanków DreamHack Open. Do wzięcia w nich udziału, organizatorzy zapraszają ekipy, które walczą o wejście na najwyższy poziom. Do samego DreamHack Open naturalnie również można się zakwalifikować. Wygranie przystanku z tej serii zapewnia triumfatorom miejsce w DreamHack Masters. One już podlegają pod wymienioną wcześniej kategorię "najbardziej prestiżowych". Odbywają się dwa razy w roku, do wygrania są luksusowe sumy, a na konto zwycięzców wpada kilka innych, bezcennych w ekosystemie Counter-Strike’a bonusów.

Zobacz wideo Fajdek: Esport wymaga cierpliwości, a FIFA jest randomowa

Dzięki temu turniejowi zwycięzcy mieli szansę na zmierzenie się z najlepszymi. Na turnieju zadebiutowało kilka nowych składów, pojawiło się także Virtus.pro, które jeszcze wtedy było postrzegane jako jeden z faworytów. Po puchar sięgnęli jednak nie Kazachowie, nie Duńczycy, którzy byli reprezentowani przez aż 3 drużyny, a lokalni bohaterowie - Berlin International Gaming (BIG).

BIG zarobiło 100 tys. dolarów

Niemiecka formacja zarobiła 100 tys. dolarów, a także zapewnili sobie udział w letniej edycji DreamHack Masters, która planowo miała się odbyć w szwedzkim Jönköping. Lekko ponad miesiąc później świat został opanowany przez pandemię Covid-19, a rozgrywki ze Szwecji przeniesione na internetowe serwery, z nowym formatem i datą. Trwały one aż miesiąc - od 19 maja do 14 czerwca.

Sama dyspozycja BIG, w okresie pomiędzy przystankiem w Lipsku a internetowymi zmaganiami spod szyldu DreamHacka, nie wyglądała najlepiej. Nieprzerwane wzloty i upadki sprawiały, że pozycja niemieckiej ekipy w światowym rankingu była istną sinusoidą. Trudno było uwierzyć w ponowne zaistnienie Niemców na mapie Counter-Strike’a, do tego stopnia, że zaczęto spisywać ich na podobną ścieżkę do polskiej sceny. Zwiastowano równię pochyłą i brakowało na nią kontrargumentów.

Okazało się, wbrew pozorom, że ekipie z siedzibą w stolicy Niemiec, faktycznie sprzyja format rozgrywek online. Zaczynając letnie zmagania ze stajni DreamHacka, zajmowali oni mierną lokatę w rankingu HLTV, będąc na 30. miejscu. Było to najniższe miejsce od czasów sprzed triumfu w Saksonii. Samo zakwalifikowanie się do fazy pucharowej rozgrywek na przestrzeni maja i czerwca pozwoliłoby na potencjalne podniesienie się z kolan, w zestawieniach, jak i samym duchu graczy. Gdyby nie zdołano tego osiągnąć, to byłby to kolejny zawód, który nakłaniałby powoli do zmian w zespole. Co zrobiło w takim razie BIG? Wygrało cały turniej, na swojej drodze przechodząc przez potęgi pokroju FaZe Clan czy G2 Esports.

Niemcy zaszokowali świat CS-a. Potem powtórzyli sukces

Zdziwionych osobistości w społeczeństwie Counter-Strike’a nie brakowało. Zespół, który na starcie turnieju ledwo co wpisywał się w przysłowiową "trzydziestkę" rankingu HLTV, w dosyć pewnym stylu zgarnął pierwsze miejsce. Powodów doszukiwano się w kilku miejscach. "W internecie to nie to samo co na wielkiej scenie", "przeciwnicy mieli gorszy okres", "zdarzył się cud, raz na jakiś czas musi'. Zamiast pochwał w mediach społecznościowych, przeglądając je, można było spotkać się raczej z niedowierzaniem i podważaniem.

Nie ukrywam, sam wątpiłem w nadejście jakiejkolwiek hegemonii BIG. Dla mnie również był to bardziej pojedynczy przebłysk przeszłej świetności. Naturalnie, żeby wybić mnie z błędu, Niemcy musieliby powtórzyć sukces o takiej skali w niedalekiej przyszłości. Tak się składa, że… dokładnie to zrobili.

Wraz z nadejściem czerwca w esportowym kalendarzu pojawił się cs_summit 6. Turniej ten służył także jako letnia edycja rozgrywek, których wyniki są istotne w nowym systemie kwalifikacyjnym do planowanego na listopad Majora w Rio de Janeiro. Z tak integralną pulą nagród, spodziewano się w pełni profesjonalnego podejścia i przygotowania ze strony uczestników. Takowe jak najbardziej było widać, a najbardziej właśnie ze strony BIG, które w finale wręcz zdominowało francuskie Vitality.

Wierzę w cuda, ale nie powtarzają się one na przestrzeni miesiąca. Dlatego też sukces Berlin International Gaming traktuję już jako oznakę nowej ery, spod flagi właśnie niemieckiej. Nie można powiedzieć, że okres ostatnich dwóch miesięcy należał do kogoś innego, niż do ekipy Nilsa “k1to” Gruhnego.

Podobne zdanie posiadają także eksperci i dziennikarze z Counter-Strike’owego podwórka. Wraz z poniedziałkową aktualizacją rankingu HLTV, który jest najbardziej szanowanym wśród fanów strzelanki, posiadał on nowego lidera. Bardzo łatwo można się domyślić, że zostało nim BIG.

Wraz z obecnym tygodniem w świecie profesjonalnego Counter-Strike’a rozpoczęła się miesięczna przerwa dla graczy, która jak coraz bardziej jesteśmy uświadomieni, jest w pełni potrzebna. To moment na to, by ponownie naładować baterię przed drugą częścią roku. W dobie rozgrywek na gruncie internetowym trudno jest w pełni przewidzieć to, jak będą prezentować się poszczególne zespoły z początkiem sierpnia. Pewien jestem jednego - BIG będzie pojawiać się w dyskusjach o tych najlepiej sobie radzących na samym szczycie.

Więcej o: