Legenda zachwala polską rewelację CS:GO. "Teraz jest torpeda"

Maciej "f1ku" Miklas to reprezentant x-kom AGO, jeden z najmłodszych profesjonalnych zawodników CS:GO na polskiej scenie. Mając zaledwie 17 lat wygrał ESL Mistrzostwa Polski, czołowe rozgrywki w kraju. Chwalony przez wielu, w Polsce i za granicą, gracz opowiedział nam o tym, jak radzi sobie z łączeniem szkoły i profesjonalnej kariery, ostatnich paru miesiącach gry, atmosferze w zespole i o presji grania na tak wysokim poziomie w tak młodym wieku.

Jesteś jednym z najmłodszych mistrzów ESL Mistrzostw Polski. Jak się z tym czujesz?

To miłe uczucie, ale nie jest w żadnym stopniu ogromne. Nie uważam, aby wygrana ESL MP była naszym szczytem możliwości.

Zobacz wideo Ilu ludzi oglądało esportowe mistrzostwa świata? Nie uwierzycie, tak samo jak Janikowski

To co by nim obecnie było?

Trudno powiedzieć, ale na pewno każdy z nas celuje dzisiaj wyżej, tego jestem więcej niż pewien. Jak ostatnio razem rozmawialiśmy na ten temat, to stwierdziliśmy, że obecnym celem jest zdecydowanie coś więcej niż zaledwie triumf na ESL MP.

Czyli wierzyliście, że wygracie ten turniej? Wiele osób w mediach społecznościowych stawiało Was bardziej w cieniu innych zespołów, typu Actina PACT, AVEZ, Illuminar.

Wiedzieliśmy, na co nas stać. Pomimo tego, jakoś świetnie nie rozegraliśmy tych mistrzostw. Popełniliśmy sporo głupich, wręcz śmiesznych błędów. No ale, koniec końców wygraliśmy, a to najważniejsze.

Czyli jesteście dzisiaj najlepsi w Polsce w Counter-Strike’u? Pytam, gdyż na przestrzeni wielu rozgrywek, każdy wygrywa z każdym ostatnio.

Można powiedzieć, że to polski CS w pigułce. Tak jak powiedziałeś, każdy tutaj może wygrać z każdym. Żeby móc stawiać się w pozycji najlepszej drużyny nad Wisłą, musimy zacząć osiągać międzynarodowe sukcesy. Jak inne polskie formacje nie będą umieć zwyciężyć z tymi zza granicy, których my zaczniemy regularnie pokonywać, a jednocześnie będziemy dominować na własnym podwórku, to wiesz. Wniosek nasuwa się sam.

Mówiąc o europejskich rozgrywkach. Ostatnio zawiedliście w ESL European Championship, w półfinale musieliście uznać wyższość Heretics. Czego wam zabrakło w tym meczu?

Uważam, że byliśmy po prostu zmęczeni. Byliśmy na bootcampie, na którym strasznie dużo trenowaliśmy. Osobiście zrobiłem chyba ze 120 godzin w grze w przeciągu dwóch tygodni. Zabrakło takiego dnia, dwóch przerwy, na zresetowanie się i naładowanie baterii.

Często potrzebujesz przerwy?

Prawie w ogóle ich nie potrzebuję. Po tym bootcampie to faktycznie by się przydała, bo tak jak wspomniałem, przegrałem naprawdę sporo godzin, po których jeden dzień resetu byłby idealny. Tak to gram codziennie, mam całkiem zbalansowany rozkład dnia, chociaż małe pauzy są potrzebne od czasu do czasu, żeby się nie przejeść.

Na polskiej scenie, w jednym zespole, ciągle gra się z tymi samymi osobami, na te same osoby, więc łatwo jest popaść w monotonię.

Powiedz mi, jak sobie ze wszystkim radzisz. Masa treningów, spora odpowiedzialność, szkoła, a do tego młody wiek. To musi na Tobie wywierać niemałą presję. 

Akurat szkołą się w ogóle nie przejmuje. Bez problemów sobie z nią radzę. Za to sam stres daje się we znaki, chociażby na wcześniej wspomnianych ESL MP. W półfinale faktycznie był on odczuwalny. Za to przed finałem rozmawiałem z chłopakami, dali mi parę rad i z ich wsparciem udało się ten stres pokonać.

Po pomoc bardziej zwracasz się do kolegów z zespołu czy do sztabu?

Wszędzie tak naprawdę. Każdy ogromnie służy pomocą i trudno jest szczerze wskazać jedną osobę, która jakoś się tutaj wyróżnia. 

A masz może jakiegoś “idola”? Kiedy ja niegdyś regularnie grałem w Counter-Strike’a, to mocno przyglądałem się i imitowałem grę NEO.

Ropza. Lubię, jak się porusza, świetnie strzela i reaguje. Zawsze jak odpalał jakieś streamy na żywo, to nieważne czy znajdowałem się w szkole, w domu czy na jakimś wyjeździe. Dostawałem powiadomienie na telefon i od razu odpalałem transmisję.

Ostatnio Twoją osobę chwalił między innymi k1oshima, który jest prawdziwą legendą CS:GO. Takie pochwały wywołują na Tobie jakąkolwiek presję, czy może bardziej motywują?

Szczerze mówiąc, akurat nikt mi nie mówił o tym wywiadzie z Francuzem, więc skoro tak, to bardzo miło słyszeć. Osobiście uważam, że ja jeszcze nic takiego nie osiągnąłem, żeby coś takiego jakoś negatywnie, stresująco na mnie wpływało.

Generalnie, mam takie podejście, że wszystko przyjdzie z czasem. Na początku na treningach również nie było kolorowo, jeżeli chodzi o formę i umiejętności, ale teraz kolokwialnie mówiąc, jest torpeda. Wystarczy to przełożyć na oficjalne mecze. Na stan dzisiejszy, wciąż łapie mnie w nich lekka trema, ale im więcej będziemy zwyciężać, tym łatwiej i luźniej będzie mi się grało.

A pod jakim aspektem najbardziej się poprawiłeś?

Szczerze to pod każdym. Współpracując z takimi zawodnikami jak oskarish, Furlan sporo się uczę pod względem taktycznym, co mecz lepiej rozumiem rozgrywkę. Warto w sumie podkreślić kwestię samego celowania - tutaj naprawdę wszedłem ostatnio na wyższy poziom.

Ostatnio głośno jest o Astralis, w którym dwóch zawodników musiało wziąć przerwę od profesjonalnej gry ze względu na fatygę z powodu stresu. Jak Ty postrzegasz tę kwestię i całą sytuację, z pozycji tak młodego gracza?

Ten stresik faktycznie istnieje, ale w moim przypadku bardziej mnie napędza i pomaga, niżeli blokuje. Faktycznie, czasami zdarzają się sytuację, w których mnie on przerasta, jak np. przed finałami ESL MP. To raczej w moim przypadku kwestia przyzwyczajenia. Z czasem będę sobie z nim radził coraz lepiej.

Wasze podejście jako organizacji, chociażby treningi fizyczne, muszą Wam bardzo w tym pomagać.

Ja akurat zawsze byłem aktywny fizycznie, więc dla mnie to nie jest żadna nowość. Regularnie jakąś część sposób spędzam na zewnątrz, na ćwiczeniach. Jak jestem u siebie, a nie w gaming housie, to mam w zwyczaju jeździć rowerem na przykład. Powiedziałbym, że sport w moim życiu to nic nowego.

Także same wyjścia ze znajomymi, pogadanie z kimś, wyjście na świeże powietrze mocno pogadają. To sprawia, że wydajność jest co najmniej trzy razy lepsza. Gdybyśmy mieli grać non stop, jeżeli ten grafik byłby tak napięty, to bylibyśmy beznadziejni.

Dosyć niedawno miałeś urodziny. Rodzina już Ci życzyła sukcesów w Counter-Strike’u i esporcie, czy jeszcze się nie pogodziła z Twoją ścieżką kariery? 

Myślę, że odkąd dołączyłem do x-kom AGO, a tym bardziej do głównego składu, to mama i siostra śledzą moje poczynania na bieżąco i wspierają. Z tatą jest troszkę gorzej, nie popiera jeszcze tego wszystkiego w 100%. Tak więc powiedziałbym, że wsparcie mam spore, zawsze mogę w sumie o wielu rzeczach porozmawiać z najbliższymi.

A trudno Ci było złapać dobre relacje z resztą składu, ze względu na różnice wieku?

Nie, kompletnie. Wewnątrz drużyny często, kolokwialnie mówiąc, są takie jaja i żarty, że nawet sobie nie wyobrażasz. Nie mieliśmy do tej pory żadnych spin albo czegoś podobnego. Cała organizacja zaczęła mi się podobać, odkąd przyszedłem na testy.

No właśnie, po przejściu testów byłeś na rezerwie. Teraz jesteś już startującym. Dobrze się czujesz na dzisiejszej pozycji?

Znakomicie wręcz. Teraz dużo większą uwagę poświęcam taktyce, strategii. Wcześniej, siedząc na ławce, skupiałem się jedynie na rozwoju indywidualnym. Teraz patrzę także na rzeczy, o których wcześniej w ogóle bym nie pomyślał. Ten aspekt gry drużynowej i wspólnych treningów sprawia, że moja wiedza o grze, zachowanie w niej, myślenie zespołowe się poprawiło.

Przez to wszystko o wiele bardziej zależy mi na sukcesie wspólnym, zwycięstwie drużyny, niżeli na indywidualnych statystykach.

Na koniec chciałbym zapytać, tak ogólnie, trochę stereotypowo. Za 2, 3 lata gdzie widzisz siebie i AGO?

Jak najwyżej. Z pewnością chciałbym spełnić swoje marzenie, jakim byłoby dostanie się na Majora. Wierzę, że na kolejnego nam się uda.

Więcej o: