Jankowski został MVP sezonu! "Rzuciłem technikum, mama nie mogła tego zrozumieć"

- Myślę, że wszyscy członkowie teamu G2 Esports grają na podobnym poziomie, ale ja po prostu byłem filarem drużyny przez cały sezon, więc moja regularność została nagrodzona. Nie można zostać jednak MVP sezonu bez dużego wsparcia teamu - mówi nam 25-letni Marcin "Jankos" Jankowski, jeden z najlepszych graczy w League of Legends.
Marcin Jankowski podczas finałów MSI w Taipei w maju 2019 r. (fot. David Lee/Riot Games)
Marcin Jankowski podczas finałów MSI w Taipei w maju 2019 r. (fot. David Lee/Riot Games)

Zespół G2 Esports został trzeci raz z rzędu mistrzem Europy w grze League of Legends. W niedzielnym finale pokonał Fnatic 3:0. Jednym z bohaterów turnieju był Marcin "Jankos" Jankowski, lider G2 Esports, który drugi raz z rzędu został wybrany MVP sezonu. 

- Wygraliśmy 3:0, ale wcale łatwo nie było. Przypomnijmy, że to nasi rywale byli faworytami finału, po tym jak w świetnym stylu przeszli fazę play-off. Z kolei my byliśmy chyba zbyt pewni siebie po poprzednich turniejach, dlatego na początku play-offów nie graliśmy zbyt dobrze. Przegraliśmy pierwszy mecz w fazie pucharowej i trafiliśmy do drabinki przegranych, ale taki zimny prysznic okazał się przydatny, bo ostatecznie wygraliśmy turniej. Bardzo się cieszę także z nagrody indywidualnej. Myślę, że wszyscy członkowie teamu grają na podobnym poziomie, ale ja po prostu byłem filarem drużyny przez cały sezon, więc moja regularność została nagrodzona. Nie można zostać jednak MVP sezonu bez dużego wsparcia teamu - mówi nam Marcin Jankowski.

"Jankos", "Caps", "PERKZ", "Mikyx" i "Wunder", czyli skład hiszpańskiego zespołu G2 Esports, wzbogacił się po tym turnieju o 80 tysięcy euro. Ile dokładnie zarobi dany zawodnik, zależy od jego indywidualnego kontraktu. - Jeszcze nie myślałem, na co wydam te pieniądze. Na razie planuję je odłożyć na konto bankowe, jak ze wszystkich poprzednich turniejów. Raczej odkładam, nie czuję potrzeby wydawania zbyt dużych kwot na życie. Tym bardziej teraz, w dobie pandemii koronawirusa - tłumaczy nam Jankowski, który utrzymuje się z e-sportu już od 2014 roku. 

Zobacz wideo Damian Janikowski dołącza do akcji #zostajemywdomu i pokazuje, jak ćwiczyć

To właśnie wtedy przeprowadził się na stałe do Niemiec, gdzie jest znacznie więcej turniejów niż w Polsce, zaś turnieje w LOL-a odbywają cię co tydzień w Berlinie. - Dużo zawdzięczam mojej rodzinie. Moja siostra i mój ojciec zareagowali bardzo pozytywnie, gdy im powiedziałem, że chcę rzucić technikum gastronomiczne i całkowicie skupić się na graniu. Moja mama początkowo tego nie mogła zrozumieć, ale później udało nam się ją przekonać - mówi 25-letni "Jankos".

I dodaje: - Mój przeciętny dzień wygląda tak, że wstaję około 10, jemy wspólnie drużyną śniadanie, a potem mamy trening fizyczny i rozmawiamy o grze. Następnie jemy obiad. Dopiero około 13 zaczynamy grać. Kończymy o 19 trening, mamy wspólną kolację, po której jesteśmy wolni. Jednak żeby utrzymać się na topie, to czas wolny również poświęcamy na grę. Z racji tego, że mieszkam w Niemczech, to nie mam tutaj kolegów, że tak powiem, z podwórka. Kiedyś chodziliśmy jeszcze do kina czy jeździliśmy na gokartach, ale przez koronawirusa już nie wychodzimy zbytnio na miasto.

Zespół Jankowskiego awansował na Mid-Season Invitational. To coroczny turniej League of Legends organizowany przez wydawcę Riot Games, drugi najważniejszy po mistrzostwach świata. W ubiegłym roku hiszpańska drużyna triumfowała w tej imprezie, a tegoroczna edycja z powodu pandemii została przełożona na lipiec. Jankowski i spółka znowu będą faworytami.

Więcej o: