Tomasz Smokowski, wieloletni ceniony komentator sportowy, kojarzony głównie z piłką nożną, obecnie organizuje turnieje padlowe i współtworzy fundację wspierającą młodych sportowców. W rozmowie z Tomaszem Pazdykiem i Piotrem Wesołowiczem ze Sport.pl przyznał szczerze, dlaczego opuścił Kanał Sportowy. Wspólnie z Mateuszem Borkiem, Michałem Polem i Krzysztofem Stanowskim tworzył go od marca 2020 do września 2024 roku.
- Dzisiejszy internet i taka praca jak w kanale sportowym, wymagała od nas bycia na antenie niemal codziennie. Ja mam największy kłopot z tym, że bardzo nie lubię się powtarzać, a miałem wrażenie, że dostaje pytanie, które dostałem wczoraj, trzy dni temu, tydzień itd. Ja nie mam takiej wyobraźni, by na ten sam temat mówić w różny sposób za każdym razem. Najpierw zaczynałem wpadać w panikę na zasadzie: rany boskie, przecież ja to już mówiłem - powiedział Tomasz Smokowski dla Sport.pl.
Podał też konkretny przykład.
- Przychodziła poniedziałkowa Moc Futbolu, którą zawsze prowadził Michał Pol, a żeby nie było z chłopakami, jestem w świetnych relacjach. Zawsze pierwszy temat, jaki się pojawiał to Robert Lewandowski, który strzelił bramkę, lub nie. Jak pojawił się wariant B i nie zdobył gola, to pojawiało się pytanie, czy to już kres Lewandowskiego. Jeśli jednak strzelił, to było pytanie, czy odzyskuje formę. To pytanie było tak jak w bingo - dodał Smokowski.
To tylko fragment wywiadu, jakiego Tomasz Smokowski udzielił w trakcie podcastu "A pamiętasz jak?" — słuchowiska Sport.pl oraz Gazeta.pl. Całości odsłuchasz w wideo powyżej oraz na YouTube Sport.pl.
Zobacz także: Urban ostrzega przed barażami. Tego potrzeba Polsce, by pojechała na mundial
Materiał promocyjny marki Cupra.