Biegowa "Liga Mistrzów" od tego roku w Polsce! Najlepsi biegacze górscy świata, w sierpniu będą ścigali się w Tatrach

Golden Trail World Series to najbardziej prestiżowy cykl biegów górskich z udziałem światowej czołówki biegaczy. W tym roku, po raz pierwszy w historii, zawody rozgrywane w ramach tej swoistej "Ligi Mistrzów" trailu, odbędą się po polskiej stronie Tatr. O szansach i zagrożeniach wynikających z tej przełomowej zmiany, porozmawialiśmy z zawodnikami reprezentującymi jeden z najmocniejszych wyczynowych teamów w kraju, zrzeszonych wokół globalnej marki Salomon.

Choć w polskim środowisku biegów górskich szeptało się o tym niemal od dwóch lat, to marzenia biegaczy i organizatorów mają spełnić się dopiero w te wakacje. Polski bieg Tatra SkyMarathon dołączył do elitarnego cyklu Golden Trail World Series (GTWS). Tym samym w sierpniu zjawią się w Tatrach najlepsi trailowcy świata, a z nimi sztab ludzi, którzy wspólnie zadbają o pokazanie światu naszych eksportowych górskich krajobrazów. Organizatorzy Tatra SkyMarathon liczą na największą kibicowską mobilizację, jaką widziało Kościelisko i polskie góry. 

Cykl GTWS rozszerza swój kalendarz również o dwa biegi w Azji i jeden w USA, dając jasny sygnał rosnącego zainteresowania i dynamicznego rozwoju dyscypliny we wszystkich zakątkach świata. Dołączenie do rywalizacji polskiego biegu, to z kolei wyraźne docenienie wkładu Polaków w rozwój trailu. Czy ta fala ma szansę ponieść również polskich biegaczy i kibiców?

Katarzyna Wilk, zawodniczka Salomon Team (fot. GoldenGoat Production), materiał promocyjny

Zacznę przekornie. Środowisko biegaczy trailowych zaczyna mierzyć się z problemem dopingu. Pozytywny wynik kontroli antydopingowej ujawniono niedawno u jednej ze światowych gwiazd biegów górskich. Czy to znak, że Wasza dyscyplina wchodzi na nowy poziom? Jak to skomentujecie?

Natalia Tomasiak: We wspomnianym przez Ciebie przypadku przede wszystkim należy poczekać do zakończenia postępowania, które jest w toku. Wcześniej nie chcemy się odnosić do tych zarzutów.

Ale fakt, zaczynają pojawiać się takie sytuacje, co może być jednym z przykładów pokazujących, w jakim miejscu jesteśmy jako dyscyplina. Jeszcze niedawno biegi górskie na wysokim poziomie uprawiała względnie niewielka liczba osób. Ich relacje miedzy sobą oraz z kibicami, oparte były na koleżeństwie i wspólnych wartościach. Wciąż pielęgnujemy te dobre rzeczy, ale nie możemy nie zauważyć jak prężnie rozwijamy się jako sport. Konkurencyjność z każdym rokiem wzrasta w niesamowitym tempie. Gdy dyscyplina tak dynamicznie się profesjonalizuje, to siłą rzeczy pojawiają się nowe wyzwania. My właśnie wjechaliśmy na tę autostradę i wygląda na to, że z tej drogi nie ma odwrotu.

Jakie są pozytywne skutki zmian dla zawodników?

Natalia Tomasiak: Najbardziej prozaiczne to finanse. Jeszcze niedawno wielu z nas pracowało zawodowo i rywalizowało, a ewentualne profity wpadały przy okazji. Dziś wielu biegaczy ma już mniej lub bardziej profesjonalne kontrakty sponsorskie. 

Polepszyło się jednak niemal wszystko, a nas najbardziej cieszy wzrost poziomu organizacji i transmisji zawodów. Np. ubiegłoroczny cykl Golden Trail World Series był transmitowany w stacji Eurosport i w ponad 100 lokalnych kanałach telewizyjnych na całym świecie. Finał obejrzało ponad 6 milionów widzów!

Marcin Kubica, zawodnik Salomon Team (fot. GoldenGoat Production), materiał promocyjny

Wyobrażam sobie, że transmisja z biegu górskiego nie jest realizacyjnie prosta. Wy przecież często biegacie wąskimi, górskimi szlakami. 

Marcin Kubica: Dokładnie, ale postęp technologiczny pozwala na coraz więcej. Małe kamerki, drony i satelitarny internet sprawiają, że widz może przemierzać je z nami niemal ramię w ramię.

Porównując naszą dyscyplinę do biegów ulicznych lub nawet bieżni lekkoatletycznej, mógłbym zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie w górach dzieje się najwięcej. Przy różnej charakterystyce biegaczy i zmiennym terenie, czynników sukcesu jest znacznie więcej niż w bardziej tradycyjnych konkurencjach biegowych. Często wyprzedzamy się na trasie i "tasujemy", a to podoba się kibicom.

 

Skoro wspomnieliście biegi uliczne, to trzeba przyznać, że ich popularność jest dość duża. W imprezach masowych startują tysiące pasjonatów, jednak nie przekłada się to na wielką rozpoznawalność gwiazd maratonów i innych dystansów. Czy w górach jest podobnie? Czy rekreacyjni biegacze interesują się żywo elitą, która ściga się i walczy o nagrody?

Katarzyna Wilk: Jeśli pytasz, czy czujemy się gwiazdami, to nie (śmiech). Chociaż lokalnie jesteśmy rozpoznawalni. W mojej miejscowości trochę zajęło, zanim okoliczne dzieciaki przyzwyczaiły się, że wyskakuję gdzieś z krzaków w butach do biegania. Teraz już wiele osób wie, co robię na leśnych ścieżkach i dlaczego wychodzę biegać nawet wtedy, gdy pogoda jest paskudna.

W środowisku biegowym i podczas zawodów nasza rola jest już większa. Niezależnie od poziomu i sportowych ambicji, mierząc się z trasą biegu, wszyscy mamy zbliżone wyzwania. Są nimi dbanie o odżywianie, nawodnienie czy dobór sprzętu odpowiedniego do warunków. Inni biegacze często podpatrują nasze rozwiązania, dyskutują lub pytają o radę. My jesteśmy dostępni i chętnie dzielimy się tymi doświadczeniami, więc mamy kontakt ze środowiskiem. To przekłada się na zainteresowanie, doping i duże wsparcie, jakie otrzymujemy w zamian.

Bartosz Przedwojewski, zawodnik Salomon Team (fot. GoldenGoat Production), materiał promocyjny

W tym roku polski bieg Tatra SkyMarathon został dołączony do elitarnego cyklu Golden Trail Series. Czy możemy więc spodziewać się, że kibice będą naszym przysłowiowym "dwunastym zawodnikiem"?

Krzysztof Bodurka: W cyklu "Goldena" jest hiszpański bieg Zegama Aizkorri. Tam na fragmencie Sancti Spiritu potrafi się zebrać nawet dziesięć tysięcy kibiców. Niezależnie od tego, z jakim kryzysem zmaga się w tym miejscu zawodnik, to wstępują w niego nowe siły. 

Nam marzy się nawiązanie do tego podczas Tatra SkyMarathonu, a głównym punktem kibicowania ma być Starorobociański Wierch. Znając nasze środowisko, jest to jedno z tych marzeń, które mają szansę się ziścić.

Katarzyna Wilk, zawodniczka Salomon Team (fot. GoldenGoat Production), materiał promocyjny

Co wiąże się z obecnością cyklu w Polsce?

Natalia Tomasiak: To przede wszystkim docenienie naszego potencjału. Włodarze zauważyli, że w naszym kraju zainteresowanie biegami górskimi jest organiczne. Ludzie szukają kontaktu z naturą, chcą być aktywni i dbać o siebie. Biegi trailowe wydają się być idealną odpowiedzią na te potrzeby, bo są bardzo inkluzywne.

Z drugiej strony od lat mamy w tej dyscyplinie wielu ambasadorów w postaci świetnych sportowców, na czele z Bartkiem Przedwojewskim w Salomon Team. To, że "Golden" zawitał do polski, to w dużej mierze ich zasługa. 

Skoro dynamika rozwoju jest tak duża, to czy wkrótce możemy spodziewać się, że trail będzie aspirował do miana dyscypliny olimpijskiej? Czy są takie głosy?

Krzysztof Bodurka: Tu odpowiedź może być zaskakująca, bo raczej nie. Oczywiście, przyszłość może nas zaskoczyć, ale wydaje się, że aktualnie najwięksi organizatorzy nie mają takich ambicji. Biegi górskie nauczyły się funkcjonować niezależnie, a duzi komercyjni gracze cenią sobie niezależność. 

Natalia Tomasiak, zawodniczka Salomon Team (fot. GoldenGoat Production), materiał promocyjny

Materiał promocyjny marki Salomon.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.