Ronaldo i Messi dominują w Lidze Mistrzów, ale w tym roku może to przerwać Polak!

Od trzynastu lat koronę króla strzelców Ligi Mistrzów z rąk do rąk przekazują sobie Cristiano Ronaldo i Lionel Messi. Ich dominację ma szansę przerwać Robert Lewandowski. Przed wznowieniem Champions League Polak prowadzi w klasyfikacji strzelców - ma 13 goli. Jeśli utrzyma przewagę, dokona niemożliwego - będzie potrójnym królem strzelców.

Końcówka sezonu miała mieć dodatkowy smaczek - turniej w Lizbonie dla ośmiu najlepszych zespołów Ligi Mistrzów zapowiadał się na ostatnią prostą wyścigu po Złotą Piłkę. I jeszcze kilka tygodni temu, gdy Robert Lewandowski schodził z boiska po ostatnim meczu Bayernu - obwieszony medalami za zwycięstwo w Bundeslidze i Pucharze Niemiec, z armatką dla najlepszego strzelca w ręce - wydawał się w nim prowadzić. Miał argumenty, które mogły przykryć wciąż więcej znaczące nazwiska Cristiano Ronaldo i Lionela Messiego. Był też faworytem do wygrania Złotego Buta - nagrody dla najlepszego strzelca wszystkich lig w Europie, ale gdy on odpoczywał, Ciro Immobille trafiał niemal co mecz i w końcu go wyprzedził.

Najważniejsze wydarzyło się 20 lipca, kiedy to wręczający Złotą Piłkę podjęli decyzję, że w tym roku nie będą przyznawać nagrody, bo "warunki nie były równe dla wszystkich i nie da się sprawiedliwie wyłonić zwycięzcy". Wtedy poboczny aspekt lizbońskiego turnieju przestał istnieć. Ale - umówmy się - tylko nieznacznie wpłynie to na jego atrakcyjność. Wciąż będzie wiele do wygrania. Również dla Lewandowskiego.

Epoka Cristiano Ronaldo i Lionela Messiego

Zlatan Ibrahimović, Luis Suarez, Karim Benzema, Antoine  Griezmann, Edin Dżeko, Harry Kane, Mauro Icardi, Edinson Cavani, Mohamed Salah, Pierre-Emerick Aubameyang - żaden z tych zawodników nie został królem strzelców Ligi Mistrzów. Mają pecha, bo strzelają w epoce Messiego i Ronaldo, którzy wygrywają niemal naprzemiennie od 13 lat - Portugalczyk siedem razy był najlepszy, Argentyńczyk sześć. Tylko Neymar w sezonie 2014/2015 wychylił się z ich cienia i zrównał się liczbą goli z Messim. Ostatnim samodzielnym królem strzelców Ligi Mistrzów sprzed panowania tej dwójki był Kaka w sezonie 2006/2007.

Lewandowski w tej edycji Champions League ma już trzynaście goli. Polak jest zatem zdecydowanym faworytem u analityków STS-u do przerwania dominacji Ronaldo i Messiego. Wyprzedza Serge’a Gnabry’ego, Raheema Sterlina, Gabriela Jesusa, Memphisa Depaya (6 goli), Kyliana Mbappe (5 goli) i Leo Messiego (3 gole). 10 goli ma Haaland, ale jego Borussia już z LM odpadła.

Z tego powodu UEFA przygotowała o Polaku specjalny materiał pt. "Niedościgniony", w którym pokazuje kluczowe aspekty jego gry i przypomina najważniejsze gole. Przed nim i Bayernem najprawdopodobniej jeszcze co najmniej dwa spotkania - rewanż z Chelsea w 1/8 finału i - patrząc na zaliczkę Bayernu z pierwszego meczu (3:0) - spotkanie w ćwierćfinale z lepszym z pary Barcelona - Napoli. Apetyty Niemców są jednak znacznie większe.

Odmieniło ich przyjście Hansiego Flicka, po wznowieniu sezonu imponowali formą, spośród zespołów, które dokończyły ligowe zmagania, mieli najwięcej czasu na odpoczynek. Specjaliści przewidują, że w Lizbonie będą doskonale przygotowani - Flick ma wykorzystać swoje reprezentacyjne doświadczenie (był asystentem Joachima Loewa od 2006 do 2014 roku), bo w istocie klubowe "final 8" będzie przypominać reprezentacyjne turnieje - wszystkie drużyny spotkają się w jednym miejscu, zagrają maksymalnie trzy mecze w krótkim czasie i skończą sezon. Wcześniej trenerzy stanęli przed wyzwaniami, które dobrze znają selekcjonerzy - przygotowania były dość krótkie, piłkarze pojawili się w różnej formie, dlatego kluczowe było dobranie odpowiednich obciążeń. Według analityków STS-u, faworytami do zwycięstwa są Bayern i Manchester City.

Messi i Ronaldo nigdy tego nie osiągnęli. Lewandowski ma spore szanse

Robert Lewandowski strzelił w tym sezonie 34 gole w 31 meczach Bundesligi i był jej najlepszym strzelcem. W Pucharze Niemiec trafił do siatki 6 razy i też był najskuteczniejszy. Jeśli utrzyma przewagę pięciu goli nad Gnabrym, to zostanie królem strzelców w trzecich rozgrywkach w tym sezonie. To osiągniecie niewidziane od 20 lat. Ostatnim piłkarzem, któremu taka sztuka się udała, był w 2000 roku Mario Jardel - napastnik FC Porto - król strzelców Ligi Mistrzów, ligi portugalskiej i Pucharu Portugalii.

O ile Lewandowskiemu mogły już spowszednieć sukcesy osiągane w Niemczech, o tyle w Lidze Mistrzów wciąż nie ma ich niewiele. W tym sezonie strzelał gola w każdym z sześciu meczów - łącznie aż 5 goli z Crveną Zvezdą Belgrad, 3 gole z Olympiakosem Pireus, 2 w meczach z Tottenhamem, jednego w pierwszym spotkaniu z Chelsea i dwa w rewanżu. Nazwisko Polaka można już właściwie grawerować na statuetce dla najlepszego strzelca. Ale z Lizbony Lewandowski chce wrócić z jeszcze jednym trofeum. Marzy o wygraniu Ligi Mistrzów, a puchar za zwycięstwo w Champions League byłby idealnym ukoronowaniem jego najlepszego sezonu w życiu.