Najbardziej zróżnicowana liga na świecie. Co klub, to inna motywacja do zwycięstwa. Faworyci? Włosi i Hiszpanie, Manchester United tylko na papierze

Puchar za zwycięstwo w Lidze Europy waży 15 kg, ale dla każdej drużyny będzie miał zupełnie inną wagę: Getafe i Inter spróbują osłodzić nim sezon, Roma, Wolverhampton i zespoły z Niemiec poszukają kwalifikacji do Ligi Mistrzów. A są jeszcze Manchester United i Sevilla - faworyci bez specjalnych motywacji.

Nie ma bardziej zróżnicowanej ligi: ani pod względem narodowości, ani pod względem umiejętności, ani pod względem traktowania jej. O zwycięstwo wciąż walczą zespoły z Anglii, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Grecji, Turcji, Szwecji, Ukrainy, Szwajcarii i Szkocji. Kluby wielkie, z długą historią i milionami kibiców na całym świecie grają ze średniakami, których sława nie wykracza poza granice ich kraju. Jednym ten puchar zdefiniuje sezon, drugim co najwyżej nieco poprawi lub zepsuje nastrój. Niektórzy będą się nim zachwycać przez lata, inni poszukają tylko wręczanych w gratisie biletów do przyszłorocznej Ligi Mistrzów. Wszystko rozstrzygnie się na czterech stadionach w Niemczech w zaledwie 16 dni.

Każdy mecz jak finał. Manchester United faworytem tylko na papierze

Koronawirus sprawił, że UEFA musiała wymyślić Ligę Europy na nowo - drużyn zostało więcej niż w Lidze Mistrzów, a czasu równie mało, więc część meczów zostanie rozegrana równolegle. Turniej przerwano w marcu po pierwszych spotkaniach fazy pucharowej, więc rewanże zostaną rozegrane zgodnie z pierwotnym planem. Dwie rywalizacje - Interu z Getafe i Sevilli z Romą - nie zostały rozpoczęte, zatem w ich przypadku do ćwierćfinału awansuje zwycięzca spotkania rozegranego na neutralnym terenie. W kolejnych rundach - ćwierćfinale, półfinale i finale - rewanżów również nie będzie. - Cóż, gdy wszystko sprowadza się do jednego meczu, emocji jest jeszcze więcej. Zostały same finały - mówił na konferencji prasowej Paulo Fonseca, trener AS Romy.

Według analityków STS w tej nieprzewidywalnej formule najlepiej poradzi sobie Manchester United - jedyny zespół, który właściwie jest pewny awansu do ćwierćfinału. W pierwszym meczu wygrał bowiem z LASK aż 5:0. To o tyle ważne, że najlepsi zawodnicy będą mogli w tym czasie odpocząć. A liczy się każdy dzień przerwy. W lipcu United wyraźnie zwolnili, ich trener Ole Gunnar Solskajer coraz częściej narzekał na natłok meczów i zmęczenie. Sezon Premier League skończył się 26 lipca - United wygrali z Leicester 2:0, awansowali do kolejnej edycji Ligi Mistrzów i tym samym spełnili najważniejszy cel na ten sezon. Wielkie pieniądze zasilą klubowy budżet, a kontrakty z najważniejszymi sponsorami nie będą musiały być renegocjowane. Dyrektorzy klubu mają więc wszelkie argumenty, by latem wzmocnić zespół gwiazdami - wymarzonym Jadonem Sancho na początek.

Pytanie o motywację "Czerwonych Diabłów" w tym turnieju. Dla piłkarzy ten sezon mógłby się już skończyć, a oni najchętniej rozjechaliby się na krótkie wakacje. Liga Europy - dla nich niespecjalnie prestiżowa i opłacalna finansowo - jest potrzebna jak kamień w bucie. Dlatego Bruno Fernandes, absolutny bohater ostatnich miesięcy, mówi że przyszedł do Manchesteru wygrywać najważniejsze trofea. - Nie mam nic przeciwko Lidze Europy, ale wszyscy doskonale wiedzą, że najważniejsza i najlepsza jest Liga Mistrzów - powiedział w klubowej telewizji. Według angielskich mediów, on w Niemczech najprawdopodobniej nie będzie grał zbyt często. To będzie czas zmienników: Sergio Romero, Erica Bailly’ego, Brandona Williamsa, Freda, Daniela Jamesa, Juana Maty i Odiona Ighalo. Oni ani nie są zmęczeni, ani nasyceni. Ale w takim składzie nie są też oczywistym faworytem do końcowego triumfu.

Dwie pary hiszpańsko-włoskie

Tych jest kilku. Przede wszystkim Liga Europy będzie ostatnią szansą dla Romy, Wolverhampton i zespołów z Niemiec - Bayeru Leverkusen, Wolfsburga i Eintrachtu Frankfurt - na wywalczenie awansu do Ligi Mistrzów. - Po wznowieniu sezonu radzimy sobie bardzo dobrze, znaleźliśmy odpowiedni rytm, więc jesteśmy pewni siebie - deklaruje Fonseca, trener Romy. Jego zespół obronił piąte miejsce w Serie A przed Napoli oraz będącym w świetnej formie Milanem i jest pewny gry w kolejnej edycji Ligi Europy.

Ale to nie wystarcza - apetyty piłkarzy są większe. Po siedmiu meczach z rzędu bez porażki (6 zwycięstw i remis) marzą o Lidze Mistrzów. Przepustką może być wygrana w tym sezonie Ligi Europy. Tyle, że już w pierwszy meczu czeka na nich Sevilla - specjalistka od tych rozgrywek, w dodatku będąca w jeszcze lepszej dyspozycji, bo niepokonana od początku lutego. W lidze zajęła czwarte miejsce, mając tyle samo punktów, co trzecie Atletico Madryt. Wywalczyła więc awans do Ligi Mistrzów, ale akurat dla klubu z Andaluzji Liga Europy jest trofeum wyjątkowym. Ulubionym w ostatnich latach - w gablocie lśnią puchary z: 2014, 2015 i 2016 roku, a wcześniej z 2006 i 2007 nazywane jeszcze pucharami UEFA. Zwycięstw było tyle, że niektóre finały zaczynają się zlewać w jeden. Ewentualny w 2020 - ze względu na formę turnieju - byłby absolutnie niezapomniany.

Z drugiej strony turniejowej drabinki Inter zagra z Getafe. Abstrahując od poziomu obu zespołów, różnych stylów gry i renomy, będzie to niezwykle ciekawe starcie specjalistów od przygotowania fizycznego. Po wznowieniu rozgrywek, przy tak intensywnym graniu, to oni zostali najważniejszymi osobami w sztabach. Getafe przed turniejem w Niemczech mogło odpocząć, złapać drugi oddech po zakończeniu ligi. Inter podejdzie do meczu z marszu, bo dopiero w tę niedzielę - 2 sierpnia zagra ostatni mecz w Serie A.

Hiszpanie mają Javiera Vidala - trenera zakręconego na punkcie cyferek, wykresów i wszelkich danych, które pozwala sczytywać nowoczesny system opracowany przez byłych tajnych agentów Mosadu. Dzięki niemu w poprzednich sezonach Getafe potrafiło zabiegać swoich rywali i nieustannym, wysokim pressingiem odebrać im chęć do gry. Z pandemią sobie nie poradzili, inni wrócili lepiej przygotowani, ale przed meczem z Interem mieli aż trzy tygodnie, żeby naprawić błędy.

W Interze jest natomiast Antonio Pintus - zupełne przeciwieństwo Vidala. "Żelazny sierżant" - jak mówili piłkarze Realu Madryt, gdy był w sztabie Zinedine’a Zidane’a. Rozstali się dopiero przed tym sezonem. To on był cichym bohaterem wygranych finałów Ligi Mistrzów. W każdym "Królewscy" mieli więcej sił niż rywale: o zwycięstwie nad Atletico Madryt, Juventusem i Liverpoolem przesądzały przecież drugie połowy lub dogrywka. Na treningach płakali, mecze wygrywali z uśmiechem. Zawodnicy lubili Pintusa - ot swojski chłop, a przy tym doskonały specjalista ze starej szkoły. Po zwolnieniu z Realu od razu zgarnął go Conte. I to ich Inter wydaje się nieznacznym faworytem starcia dwóch różnych filozofii przygotowania fizycznego.

Terminarz Ligi Europy:

Mecze rewanżowe 1/8 finału (5-6 sierpnia):

zostaną rozegrane zgodnie z wcześniejszym planem na stadionach w różnych krajach. Wyjątkiem są nierozpoczęte starcia Romy z Sevillą i Interu z Getafe.

Pary 1/4 finału Ligi Europy (10-11 sierpnia):

· Szachtar Donieck/VfL Wolfsburg (w pierwszym meczu 2:1) - FC Basel/Eintracht Frankfurt (3:0)

· Manchester United/LASK Linz (5:0) - FC Kopenhaga/Istanbul Basaksehir (0:1)

· Inter/Getafe - Bayer Leverkusen/Rangers FC (3:1)

· Wolverhampton/Olympiakos Pireus (1:1) - Sevilla/Roma

Pary 1/2 finału Ligi Europy (16-17 sierpnia):

· zwycięzca ćwierćfinału 1. - zwycięzca ćwierćfinału 3.

·zwycięzca ćwierćfinału 2. - zwycięzca ćwierćfinału 4.

Zwycięzcy półfinałów zmierzą się ze sobą w finale, który zostanie rozegrany 21 sierpnia w Kolonii. Pierwotnie finał był zaplanowany na stadionie w Gdańsku, jednak pandemia koronawirusa sprawiła, że walka o triumf w Lidze Europy odbędzie się w Polsce w przyszłym roku.