Rajd Polski. Kubica i Ogier na zakręcie, czyli korepetycje z rajdów

Jeśli Robert Kubica jadący autem niefabrycznym i z nie do końca sprawną ręką jest wolniejszy na tej trudnej próbie od mistrza świata tylko o 1,5 sekundy, to nie ma chyba wątpliwości co do jego umiejętności - tłumaczył Michał Nowosiadły, kierowca rajdowy, z którym oglądałem przejazdy Roberta Kubicy w decydujących miejscach odcinka specjalnego Babki. Polak na drugiej pętli na tym oesie był drugi.

Większość rajdów śledzimy sprzed monitora komputera. Oglądamy międzyczasy, patrzymy na wyniki końcowe, śledzimy nadajniki GPS i widzimy, czy kierowca jest na trasie, czy może ma jakieś problemy. Wnioski wyciągamy z liczb, ale dlaczego ktoś jest szybki, a ktoś inny wolniejszy, tak naprawdę nie wiemy,

Oczywiście do czasów dochodzą inne czynniki - sprzęt, zespół, zaplecze techniczne czy doświadczenie - to także przy opisywaniu rajdów bierzemy pod uwagę. Ale poza telewizyjnymi relacjami zazwyczaj nie jest nam dane zobaczyć, jak jeżdżą kierowcy. A i telewizyjny obraz nie zawsze oddaje tempo, jakim jadą kierowcy.

To trzeba poczuć. Nie ma lepszego miejsca niż odcinki specjalne, które można poczuć na własnej skórze. Często jedna wizyta przy trasie sprawia, że zaczynamy nieco inaczej patrzeć na kierowców i wyniki, jakie osiągają. Jeśli w rajdach nigdy nie startowaliśmy i nie mieliśmy nigdy okazji poczuć i zobaczyć, jak to jest wchodzić w szutrowy zakręt z prędkością grubo ponad 100 km/h, ciężko nam złapać właściwy punkt odniesienia. Potrzebujemy kogoś, kto nam to pokaże.

Podczas Rajdu Polskiego miałem ogromną przyjemność oglądać dwukrotny przejazd odcinka specjalnego Babki w towarzystwie kogoś, kto doskonale wie, na co zwracać uwagę - Michała Nowosiadłego, który był przewodnikiem grupy gości firmy Hyundai po tym oesie. Nowosiadły to były kierowca rajdowy, który przez osiem sezonów startował w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski, bywał tzw. szpiegiem lodowym, kierowcą testowym, doradcą innych kierowców. W skrócie: zna się. To słychać w tym, co i jak mówi.

Pokażę wam dwa miejsca, gdzie zobaczycie dokładnie różnice między kierowcami, gdzie będzie jak na dłoni widać, kto i na czym traci lub zyskuje - powiedział. Tam było też widać dokładnie, że nie można traktować poszczególnych sekcji toru jako oddzielne byty, doskonale zobaczyliśmy, jak przejechanie jednego zakrętu ma wpływ na to, co się dzieje na kolejnym.

Najpierw usiedliśmy na dohamowaniu do ostatniego zakrętu przed metą. Było doskonale widać, jak auta pojawiają się zza wzniesienia, wpadają z ogromną prędkością, hamują przed zakrętem, który najpierw delikatnie pochylał się w prawo, a potem skręcali w lewo na asfaltową drogę i jechali kilkaset metrów do mety.

Zobaczycie tutaj, kto i jak hamuje, jak ustawia auto do zakrętu. Przeważnie ten, kto prowadzi auto szerokimi poślizgami, traci dużo czasu albo popełnił jakiś błąd i musi się ratować - mówił Nowosiadły. I rzeczywiście - widać było, kto spóźniał hamowanie, kto zaczynał je zbyt wcześnie. Wszystko zależało od tego też, z jaką prędkością wpadał na schodzącą do dołu prostą przed zakrętem. - Jeśli ktoś "idzie mocno bokiem", to wyjdzie z zakrętu z mniejszą prędkością i straci cenny czas - pokazywał nam po kolejnych przejazdach Nowosiadły.

Najlepiej i najpewniej techniczną końcówkę trasy przejeżdżali Ott Tanak, Andreas Mikkelsen i Sebastien Ogier. Estończyk był z tej grupy najszybszy, było widać na dohamowaniu, że dojeżdżał z największą prędkością, a następnie ładnie "składał" auto w zakręt. Obserwować zachowanie samochodów było jednak ciężko - momentalnie za autami pojawiała się gęsta chmura pyłu.

Kubica za Ogierem

Na drugi przejazd odcinka Babki poszliśmy kilkaset metrów wcześniej, na szybki prawy zakręt, po którym kierowcy osiągali maksymalną prędkość. - Zobaczycie, jak różnie zawodnicy go pokonują. Ten zakręt oddziela tych dobrych od najlepszych. Czołówka, jeśli nie popełni wcześniej błędu, będzie jechać z gazem wciśniętym w podłogę, zawodnicy, którzy coś zrobią nie tak lub nie będą czuć się tak pewnie, albo wejdą wolniej, albo będą ujmować gaz, a jak coś pójdzie nie tak, będą przyhamowywać - opowiadał Nowosiadły.

Ten zakręt decyduje o tym, z jaką prędkością oni wpadają na dohmaowanie do kolejnego. Tu się będzie decydowało to, czy ktoś będzie miał dobry czas, czy nie. Stawiam, że Ogier pojedzie lepiej niż podczas pierwszej próby, teraz będzie miał już wyczyszczoną drogę, nie będzie odpuszczał, bo zależy mu na odzyskaniu prowadzenia - dodał.

I tak właśnie było. Ogier zakręt przejechał fenomenalnie, było widać, że tempo podkręcił w porównaniu z pierwszym przejazdem. Po nim dobrze pojechali Latvala i Meeke, pędził też Tanak, ale czas nie był tak rewelacyjny jak wcześniej, wszystko przez problemy z hamulcami.

Uważnie obserwowaliśmy przejazd Roberta Kubicy. Polak wszedł w zakręt z ogromną prędkością, chyba nawet nieco szybciej niż Ogier, i wyszedł delikatnie dalej niż inni, na lewą stronę zakrętu. - Będzie bardzo dobry czas, jeśli wcześniej nie było żadnych przygód - powiedział Nowosiadły. I tak właśnie było. Na drugim przejeździe odcinka specjalnego Babki Kubica swoim wynikiem ustąpił tylko Ogierowi.

Jeśli Kubica jadący autem niefabrycznym i z nie do końca sprawną ręką jest wolniejszy na tej trudnej próbie od mistrza świata tylko o 1,5 sekundy, to nie ma chyba wątpliwości co do jego umiejętności - powiedział Nowosiadły.

Mały błąd, wielka strata

Trzeba mieć naprawdę ogromne umiejętności i nerwy ze stali, żeby wejść w ten zakręt z pełną prędkością i wyjść bez żadnych przygód. Potrafią to tylko najlepsi - w czołówce bez zdejmowania nogi z gazu przejechali go Ogier, Kubica, Meeke i Latvala, a nieco ostrożniej pojechali Mikkelsen czy Paddon. Jak tłumaczył nam Nowosiadły, to tutaj decydowało się to, jak zostanie przejechany ostatni zakręt. - Błąd tutaj powoduje, że na ostatnie dohamowanie nie wjeżdżają z maksymalną prędkością, przez co często trudniej złapać odpowiedni moment na hamowanie i wychodzi gorszy przejazd końcówki próby - tłumaczył. Elfyn Evans wszedł w zakręt zbyt wolno, miał problem na podjeździe, bo auto wytraciło impet, i przed kolejnym zakrętem nie rozwinął pełnej prędkości. Efekty widać w wynikach - Evans był dziewiąty.

Ale jadąc czysto, szybko i pewnie, można też wiele zyskać. Przykład? Esapekka Lappi. Fin jadący skodą fabią R5 pokazał, że i z mocniejszym autem dałby sobie radę. Ze swojego auta na drugim przejeździe odcinku Babki wycisnął, ile fabryka dała. Efekt? Czas lepszy o dwie sekundy od Martina Prokopa jadącego mocniejszym autem WRC.

Dwa miejsca, które dzieli kilkaset metrów, dały mi ogromną rajdową lekcję. Zasługa też korepetytora - Michała Nowosiadłego, z którym miałem przyjemność odcinek specjalny Babki obserwować.

Zobacz wideo

Mikołajki gotowe na Rajd Polski i kibicowanie Kubicy [ZDJĘCIA]