Wywiani "Wyjechani na weekend". Regaty Sopot Catamaran Cup przegrały z wiatrem, ale...

... spróbują rozegrać wyścigi w niedzielę od rana. Wiatr wieczorem zelżał, jest zatem szansa, że ekipa Sport.pl w ramach akcji "Wyjechani na weekend" zobaczy emocjonującą rywalizację najszybszych łodzi.

Na szczęście prognozy pogody kompletnie minęły się z prawdą. Zamiast deszczu i zapowiadanych poniżej 10 st. C w Trójmieście majówka udaje się wybornie - świeci słońce i jest dużo cieplej. Tyle że wieje. Bardzo wieje. W sobotę tak mocno, że Piotr Stelmach, prowadzący w okolicach sopockiego molo program radiowej "Trójki", uprzedzał o możliwym wywianiu ze studia.

My dotarliśmy do Trójmiasta już w piątek wieczorem. Z Warszawy nasz "służbowy" golf, dodatkowo wyposażony przez partnera akcji, firmę Continental, zawiózł nas autostradą w nieco ponad trzy godziny. W ramach zabawy "Wyjechani na weekend" od razu zwiedziliśmy gdyńską marinę, gdzie już zwodowane czekają gotowe na start sezonu morskie jachty i mniejsze sportowe łódeczki jednej z klas olimpijskich. Był i katamaran, ale większy niż ten, które spodziewaliśmy się zobaczyć z sopockiej plaży w sobotę.

Są katamarany, małe jak pyłki na wodzie

Punktualnie o 11.30 zjawiliśmy się na końcu najsłynniejszego molo w Polsce. O tej porze miały się zacząć regaty Sopot Catamaran Cup 2015 i jak donosili koledzy z trójmiejskiej redakcji Sport.pl, ich rywalizację najlepiej miało być widać z molo. Z uznaniem dla biznesowego zmysłu właścicieli wypowiedzieliśmy się o pomyśle sprzedaży pomiędzy budkami z goframi, włoskimi lodami i oscypkami wełnianych czapek. Bo wiało. Przed wejściem przez bramki biletowe na molo przygotowani byliśmy jak na rajd syberyjskim szlakiem. Ale katamaranów nie widzieliśmy. Z lewej pojawili się zaś surfingowcy, na żagielkach z polską flagą rywalizujący w swoich mistrzostwach. Niejeden przegrał nie tyle z silnym, co szarpiącym znienacka wiatrem, ale i tak zostali nagrodzeni przez tłum widzów oklaskami. My dotarliśmy do sopockiej mariny i pozdrawiając opatulonych w szale i koce, popijających kawę żeglarzy, pytaliśmy o katamarany. Wreszcie na samym końcu betonowej przeprawy dostrzegliśmy w oddali małe, białe żagielki. Na południe od molo, patrząc w kierunku Gdańska, mknęły ku plaży, gdzie podejrzewaliśmy, że znajduje się baza uczniowskiego klubu NAVIGO, organizatora regat. Wiedząc, że w sobotę miały się odbyć trzy wyścigi, postanowiliśmy tam zaczaić się na katamarany, ale nie iść tam plażą (ze 2 km), lecz podjechać ciepłym autem. Zaparkowaliśmy w okolicach placu Rybaka i na bosaka po piasku pobiegliśmy ku wyciągniętym na plażę ośmiu dość małym, może 3-4-metrowym katamaranom. A w uszach poza wiatrem dźwięczały nam słowa organizatora i jednego z uczestników regat Jacka Noetzela: - Na zawody przyjadą najlepsi żeglarze z całego kraju, w tym medaliści mistrzostw świata i mistrzostw Europy. W regatach weźmie udział około czterdziestu jednostek, czyli osiemdziesięciu zawodników. Najlepsi wystartują w klasie A, która należy do najbardziej widowiskowych.

Już po regatach, spróbujemy w niedzielę

- Dzień dobry, jesteśmy ze Sport.pl, chcieliśmy zapytać o te wyścigi, co miały być - zagajamy w klubie. - Już po regatach - odpowiada wyraźnie zawiedziony mężczyzna z długimi włosami. - Przerwaliście po pierwszym wyścigu? - Nie, po żadnym. Wiatr nie pozwolił.

Te katamarany na plaży to były łódki szkoleniowe, nie zawodnicze. Ale wszyscy wierzą, że w niedzielę wiatr będzie słabszy i już od 10 uda się rozegrać co najmniej trzy mistrzowskie wyścigi i zaprezentować się w przesuniętej z soboty paradzie katamaranów wokół sopockiego mola. No, chyba że znów prognozy się nie sprawdzą i wiać będzie jak w piekle. Wtedy polecamy gdyńskie akwarium z rybami raf i Amazonii. Rywalizacja i emocje gwarantowane. I nie wieje podczas "Wyjechanego weekendu".

Materiał powstał w ramach akcji "Wyjechani na Weekend", której partnerem jest firma Continental.

Więcej o: