Arsenal - Bayern. Składy. Gdzie w TV? Transmisja LIVE

Mecz Ligi Mistrzów Arsenal - Bayern rozpocznie się we wtorek o 20:45. W pierwszy składzie Bayernu zagra Robert Lewandowski. Transmisja na żywo w Canal Plus. Relacja w Sport.pl oraz aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Gorzej Ligi Mistrzów zacząć się nie da, trudniejszego rywala, by się odbić, nie można sobie wyobrazić. W dwumeczu z Bayernem londyńczycy walczą o zachowanie szans na 1/8 finału. W zespole "Bawarczyków" wystąpi kapitan reprezentacji Polski, Robert Lewandowski.

Arsenal nie jest jedyny, reprezentanci ligi angielskiej przeżywają właśnie swoją najgorszą jesień w Champions League. Z ośmiu meczów przegrali pięć, w oczy zagląda im wizja spadku na czwarte miejsce w rankingu UEFA. A to będzie oznaczało, że za dwa lata w elitarnych rozgrywkach Premier League wystawi tylko trzy zespoły.

RELACJA MECZU ARSENAL - BAYERN NA ŻYWO W SPORT.PL i SPORT.PL LIVE

Ekipa z Emirates Stadium cierpi jednak najbardziej spektakularnie. Przegrała z europejskim średniakiem (Olympiakos) i słabeuszem (Dinamo Zagrzeb), bez punktu leży na dnie grupy. Grozi jej, że pierwszy raz od 1998 r. odpadnie z Ligi Mistrzów już jesienią.

Te 18 lat z rzędu w elicie to dla Arsene'a Wengera powód do dumy. Francuski trener od dawna tłumaczy, że piłkarzy, których chce sprowadzić, najbardziej interesuje to, czy będą mogli rywalizować w Champions League. Ostatnio na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Arsenalu chwalił się, że dłużej w fazie grupowej utrzymuje się tylko Real Madryt.

Jeśli spojrzymy z tej perspektywy, szklanka faktycznie jest do połowy pełna. Przecież w XXI wieku sezon bez Ligi Mistrzów przeżywały Barcelona, Bayern, Manchester United i Juventus; Milan jest poza nią od dwóch lat. Regularność londyńczyków równie dobrze można jednak nazwać stagnacją. W ostatniej dekadzie Arsenal tylko dwa razy docierał do półfinału, na ćwierćfinał czeka od 2010 r.

Wenger mówił akcjonariuszom, że jego drużyna ma potencjał, by osiągać więcej. Zapewniał, że nie boi się wielkich transferów, za duże umiejętności jest w stanie zapłacić duże pieniądze. Faktycznie, w ostatnich latach sprowadził Mesuta Özila (42,5 mln funtów), Alexisa Sáncheza (30 mln) i Danny'ego Welbecka (16 mln). To trzy największe transfery w historii klubu. W kraju przełożyły się one na dwukrotny triumf w Pucharze Anglii, w Europie nie przełożyły się na nic. Kiedyś Arsenalowi zdarzało się kończyć LM po porażkach z gigantami (Barcelona, Bayern), ostatniej wiosny nie dał rady przeciętnemu Monaco.

Teoretycznie taka klęska mogłaby wywołać w klubie trzęsienie ziemi, sprawić, że Wenger hurtowo zacznie kupować zawodników, którzy mogliby odmienić zespół. Nic z tego, letnie transfery skończyły się na sprowadzeniu Petra Czecha. Nawiasem mówiąc, w LM były bramkarz Chelsea jest rezerwowym, w bramce stoi David Ospina.

Wenger utrzymuje jednak, że jego zespół stać na pierwsze od 12 lat mistrzostwo Anglii. Były obrońca Arsenalu Nigel Winterburn sugeruje nawet, że w tym sezonie Francuz traktuje Premier League priorytetowo. Może ma to sens, Chelsea przeżywa kryzys, więc w kraju nie ma zdecydowanego lidera. Najpoważniejszym rywalem wydaje się Manchester City, do którego dziś Arsenal traci tylko dwa punkty.

Nawet jednak przyjmując, że LM nie jest dla Wengera najważniejsza, porażek z mistrzami Chorwacji i Grecji nie mógł zakładać. Zwłaszcza że dziś i za dwa tygodnie jego piłkarze zmierzą się zespołem, który na początku jesieni wygląda na najmocniejszy na świecie. Bayern z 14 meczów w tym sezonie wygrał 13, Bundesligę zaczął od dziewięciu zwycięstw (najlepszy start w historii), straszy najskuteczniejszą parą ofensywnych piłkarzy w Europie. Ronaldo (11) i Benzema (7) uzbierali 18 goli dla Realu, Neymar (8) i Suárez (7) - 15 dla Barcelony, a Müller (11) i Lewandowski (16) aż 27. Choć dziś gospodarzem będzie Arsenal, bukmacherzy widzą w Bawarczykach zdecydowanych faworytów.

Także dlatego stawką meczów z Bayernem są nie tylko punkty. Przecież gdyby Arsenal postawił się takiemu mocarzowi, żaden rywal w słabującej Premier League nie będzie mu już straszny.

Przewidywane składy:

Arsenal: Cech - Bellerin, Mertesacker, Koscielny, Monreal - Cazorla, Arteta - Ramsey, Oezil, Sanchez - Walcott

Bayern: Neuer - Rafinha, Boateng, Martinez, Alaba - Lahm, Alonso - Thiago, Mueller, Costa - Lewandowski

Internauci żartują: to najgorsze stroje w historii koszykówki [ZOBACZ]