Fernando Alonso dołącza w poczet (uroczych) formułowych gap

Sebastian, posuń się.

Zobacz: Sebastian Vettel i jego zepsuty GPS

Ostatnia niedziela na torze w Silverstone dostarczyła kierowcy Ferrari wielu przygód i wrażeń, których zwycięstwo w wyścigu było jedynie zwieńczeniem. Tuż przed startem niedzielnej rywalizacji, Fernando dostąpił zaszczytu przejażdżki bolidem, którym w 1951 roku Ferrari odniosło pierwsze w historii zwycięstwo w F1. Problem w tym, że organizatorzy przedsięwzięcia planowali jedno pokazowe okrążenie, a Alonso tak spodobało się kierowanie historycznym bolidem, że jechał nim i jechał. Berniemu zrzedła mina, telewizja hiszpańskiego zrobiła 34 wywiady, a on jechał, machał i jechał:

 

Wkrótce później wyjaśniło się, skąd nietęga mina Berniego. Przejazd Alonso poprzedzał bezpośrednio paradę kierowców, a jego niesubordynacja groziła spóźnieniem się na tę część zabawy. I tak się właśnie stało, co zakończyło się szaleńczą pogonią Ferdka za oddalającą się ciężarówką.

 

Dzięki filmikowi nagranemu z trybun wiemy, czy historia znalazła swój szczęśliwy finał:

 

No ale doprawdy, nikt z kierowców nie zauważył, że kogoś brakuje? Gdzie byłeś, Felipe, kiedy kierownik wycieczki pytał "Wszyscy są? Niech każdy sprawdzi sąsiada."?

A dzisiejszy odcinek "Ciamajdy w F1" sponsorowała taka_lala .

Więcej o: