COPA AMERICA: uwaga! nadchodzą nowe, lepsze niezerozerowe czasy.

Prosto z rozgrzanych do czerwoności muraw Argentyny, prosto z oparów potu i rywalizacji tamtejszych szatni, skąpana w blasku klaty chwały Diego Forlana i odurzona do nieprzyzwoitości ilością czekoladowookich brunetów biegających przed jej oczyma nadaje dla Was i tylko dla Was, specjalna wysłanniczka redakcji Ciach na tegoroczne Copa America, Ciachoredaktorka Marina, która kazała zaznaczyć, że wcale nie ma na sobie brzydkich butów. Choć do bycia dziewczyną Sergio Romero nie miałaby znowu nic przeciwko. 

Kochane dziewczęta, okazuje się, że nasze błagalne modlitwy, niekończące się szantaże (z upublicznieniem TYCH zdjęć w roli głównej) i głośne narzekania podczas telefonicznych rozmów nocą z Diego Forlanem, które uskuteczniałyśmy przez ostatni tydzień, nie poszło na marne. Oto bowiem przyszedł ten długo upragniony moment, moment w którym przychodzi nam wyciągnąć z szuflady jedwabną chusteczkę, pomachać nią energicznie na pożegnanie wszystkich remisów, zero-zeryzmu i ziewów na trybunach. Copa America wreszcie zaczyna się rozkręcać, ale nie mówię na razie hop! póki same-wiecie-kto wciąż będzie paradował w podkoszulku. A tymczasem...

*** Brazylia - Paragwaj 2:2

No dobra, dobra, wiem, że miało być niełzawe pożegnanie z tą samą cyferką po obu stronach tablicy, ale helloł, remisy lubią żegnać się z hukiem, no i w bezpośrednim połączeniu z nazwą faworytów mieszczą się w zaszczytnej rodzinie czasownika "dziać się". Bo jeżeli Brazylia, TA Brazylia remisuje drugi mecz z rzędu wiedz, że coś się dzieje. I ja to wiem, zwłaszcza jeśli, jest to na przykład odratowany remis (i co za tym idzie dalszy udział w turnieju) w 90 minucie meczu. Oczywiście, jeżeli pomimo tego, jako fanki Canarinhos, wciąż czujecie się niepocieszone, zawsze możecie skorzystać z którejś z tych przygotowanych na poczekaniu wymówek:

- Nie chcieli być gorsi od Argentyny, która swój drugi mecz również zremisowała. Z odwiecznym rywalem trzeba wygrywać zawsze i wszędzie nawet w kategorii" "kreowanie napięcia".

- Oszołomiło ich piękno, zdobywcy obu goli dla Paragwaju i naszych starych dobrych znajomych z ciachowych łam, Roque Santa Cruza i Nelsona Valdeza co wcale nie jest takie znowu mało prawdopodobne

*** Argentyna - Kostaryka 3:0

I tutaj wracamy do zawartego w tytule "uwaga! nadchodzą nowe, lepsze niezerozerowe czasy" i witamy w nich dźwiękiem głębokiego westchnieniem ulgi, wracających z długiej podróży, Albicelestes. Jak się okazuje moje umiejętności w dziedzinie stosowania niewybrednych szantaży są nie takie znowu ubogie, a wystarczy posiadanie w folderze "

omgomgomgomg David nie patrz! Zamknij oczy kochany!

*** Urugwaj - Meksyk 1:0

Po drugiej stronie tęczy pełnej radości i pięknych przebudzeń mamy właścicieli słabego punktu w naszym sercu - reprezentantów Urugwaju - którym po dziewięćdziesięciu minutach walki, spływającego po skroniach Diego Lugano potu, czającego się w największej koncentracji w polu karnym Suareza i kilku faulach, które w normalnej sytuacji nazwałybyśmy..ekhm...niegrzecznymi?, ale dziś użyjemy słowa "konieczne", udało się odratować ów cienki włosek na którym wisiał ich udział w CA i do ćwierćfinałów dostać się rzutem na taśmę.

Ze smutniejszych wiadomości: musimy się pogodzić, że po tak zaciętej walce nie może obejść się bez strat w ludziach. Jeden z liderów mojego prywatnego rankingu "TOP 10 Charruas" Edinson Cavani w poprzednim meczu z Chile doznał kontuzji prawego kolana i przyjemność ewentualnego podziwiania jego czarnych włosów powiewających na wietrze w dalszych częściach turnieju jest poważnie zagrożona.

*** Pozostałe spotkania.

Wbrew pozorom poza zgiełkiem towarzyszącemu faworytom i na stadionach pozbawionych blasku jasno święcących gwiazd światowej piłki również toczy się życie Copa America. Choć może z tym ostatnim to tak nie do końca prawda, bowiem oba gole w meczu z Boliwią i jednocześnie awans Kolumbii do ćwierćfinału jako pierwszej z drużyn uczestniczących w CA wcielił osobiście w życie szalejący nie tak znowu dawno z Porto w LE, Radamel Falcao, o którego o którego bija się obecnie cała Europa.

O reprezentującego Peru, Carillo, być może nikt się nie bije, ale znamy przynajmniej kilkanaście fanek Urugwaju, które są w stanie prasować mu trykot, polerować korki i nakładać żel na włosy do końca kariery piłkarskiej choćby za zdobycie gola samobójczego w ostatnich sekundach pojedynku z Chile i sprezentowania miejsca w ćwierćfinale rodakom Diego Forlana. Szkoda tylko, że jego koledzy z drużyny mogą nie posiadać tego entuzjazmu.

embed

*** Kącik Diego Forlana

W przeciwieństwie do dramatyzmu towarzyszącego CA, w krainie zwanej DiegoForlanlandią wszystko pozostaje na sobie właściwym miejscu. Blask wielości nie blednie, piękno nie wzrusza ani trochę mniej niż pierwszego dnia, a klata nie ma nawet szansy na choć minimalne umniejszenie swojej legendarności. Epickość wykonywania najróżniejszego rodzaju ćwiczeń? Również bez zmian.

No dobrze, coś jednak niecodziennego się wydarzyło - podczas jednego z treningów Diego posłał mi najbardziej rozkoszny uśmiech z kategorii "speszone uśmiechy" i tylko zakończona niepowodzeniem próba sięgnięcia wgłąb ekranu monitora uświadomiła mi, że wbrew pozorom wcale nie jestem w raju.

Ale przynajmniej dysk mojego komputera jest w posiadaniu jego namiastki.

Marina

P.S. Tak, wciąż boję się tej maskotki.

embed
Więcej o: