Z cyklu: Ciacho Niedoceniane - Keisuke Honda

Bohater naszego krótkiego letnio-mundialowego romansu powraca z hukiem na ciachowe salony, by dumnie głosić, że platynowy blond żadnemu Japończykowi nie jest obcy, a przynajmniej jeden Japończyk nie jest obcy naszym ślinankom.

O tym że z azjatyckim typem urody naszym gustom nie po drodze wiadomo nie od dziś, ani nie od wczoraj. Od skośnych oczu zwykłyśmy preferować ozilowy wytrzeszcz, a miejsce dla wysokich inaczej mężczyzn zajęli w naszym sercu już Hiszpanie. Czy to wszystko jednak ma jakiekolwiek, choćby najmniejsze znaczenie gdy spoglądamy na pana Hondę?

Otóż nie, drogie Panie, w żadnym wypadku. Dla Keisuke robimy w swoich preferencjach estetycznych uroczysty wyjątek, a podczas zeszłorocznych MŚ zdarzyło nam się publicznie nad nim westchnąć nie raz nie dwa, z uporem wyróżniając we wszystkich możliwych plebiscytach . Nie wiemy jaki w tym udział ma wcześniej wspomniana jego boleśnie oryginalna blond fryzura...

ani wręcz nieprzyzwoicie piękne kości policzkowe...

ani tym bardziej jakaś tam epicka sesja okładkowa dla GQ...

ale fakt pozostaje faktem, a słabość słabością. Dziś przyszedł zatem dzień w którym już bez zbędnych ceregieli ofiarujemy Japończykowi z dawna oczekiwane pięć minut sławy na naszych łamach, a robimy to z niemałym udziałem Oleczki , która również nie pozostała obojętna na jego urok i pisze do nas tak:

"Około rok temu wyróżniony na stronie ciacha.net , o mały włos a zostałby ciachem dnia. Myślę, że warto mu się przyjrzeć ;)

Zdjęcia z załączników dopasowane są do punktów poniżej.

1. Był przesłodkim dzieckiem.

2. Ma miło wyglądającą żonę, nauczycielkę - Misako Honda - w porównaniu do nietrafionych dziewczyn innych sportowców.

3. Jeszcze bardziej uroczy w swoim czerwonym samochodzie.

4. Pewnie chciałybyście zobaczyć klatę Japończyka, ale niestety nie doszukałam się zdjęć (może Wy coś znajdziecie?) Jednak myślę, ze wystarczą zwykłe (niezwykłe) zdjęcia z sesji. Wybrany facetem 2010 roku, czy trzeba czegoś więcej? :) Blondyn czy brunet, nie ważne!

5. Poza tym co? Kumpel do opijania (uwaga! drażliwy temat! - przyp, red.) zerwania Pique i Shakiry! (gdy to nastąpi)

6. Co tam jeszcze... A tak, biczfejsy.

7. Kochany przez kolegów + idealny partner do tańca ;)

My podpisujemy się obiema rękami pod niepodważalnymi argumentami Oleczki, oddając panu Hondzie jeden z 3068775726 cennych kawałków naszego serca. A Wy? Zostałyście przekonane? Okradzione z chrząstek w kolanach? Tlenu w płucach? Brałybyście? Wszak powiew egzotyki w wakacje smakuje dwa razy lepiej, hmm..?

UPDEJT Z OSTATNIEJ CHWILI:

Udało się!!! Cóż, jak to mawiają: "szukajcie a znajdziecie", my znalazłyśmy i klacie Hondy mówimy oficjalne "cześć".

Marina

Więcej o: