Zibi zadziwił Amerykę

"Zupełnie jak nasz Clayton Stanley!"

Tylko jakieś pięć razy przystojniejszy - zapomnieliście panowie eksperci z Ameryki dodać. W rozmowie z Super Expressem Andrea Anastasi wyznał bowiem, że po dwumeczu ze Stanami tamtejsi znawcy siatkówki podchodzili do niego, nie mogli się nachwalić Zbyszka porównując go do słynnego atakującego z drużyny mistrzów olimpijskich i z niedowierzaniem kręcili głowami, gdy trener wyjaśnił, iż nasz dzielny Zibi gra na tej pozycji dopiero od kilku tygodni.

A teraz przenosimy się do Polski, gdzie panowie eksperci zza oceanu pokręcili by pewnie głowami z innego powodu.

- Słyszałem już głosy, że na tej pozycji Bartman nie powinien grać , że są inni świetni atakujący. W Polsce zawsze znajdą się malkontenci, którym nic się nie podoba - powiedział sam zainteresowany dla Przeglądu Sportowego .- Uważam, że pierwsze mecze miałem udane, potem była niestety równia pochyła i słabe występy. Moja współpraca z Łukaszem Żygadło nie była najlepsza. Dlatego po przylocie do USA odbyliśmy długą rozmowę , podczas której ustaliliśmy czego oczekujemy. On powiedział, jak to widzi, ja przekazałem swoje sugestie. Teraz Łukasz gra mi szybsze piłki i bliżej siatki. Myślę, że w meczach z USA było widać efekty - dodał Zbyszek a.k.a najbardziej konkretny i rzeczowy polski siatkarz.

A Wy, dysponując już dość pokaźnym materiałem analitycznym, jak oceniacie postawę Bartmana i sam manewr przesunięcia go na atak? Myślicie, że Mariusz Wlazły po swoim powrocie do kadry będzie musiał status atakującego numer jeden polskiej reprezentacji odzyskać na boisku?

Więcej o: