Liga Światowa: powtórka z Polski

Piękne i efektowne zwycięstwo i nieco tylko mniej srogi rewanż.

Mowa oczywiście o nocnym dwumeczu ze Stanami Zjednoczonymi, który zupełnie tak w jak w pierwszym starciu na polskiej ziemi, zakończył się rezultatem remisowym. Mecz sobotni - poezja, totalne rozbicie rywala. Cudnie oglądało się spotkanie, w którym Polacy bili mistrzów olimpijskich do 22, 19 i 20 w setach, a Zibi szalał przy siatce zdobywając 16 punktów - najwięcej w tym meczu dla naszych.

Z tego zachwytu aż nie dotarłyśmy do domów na czas drugiego pojedynku, ale jak się okazało, niewiele straciłyśmy. Mecz generalnie nie stał na najwyższym poziomie, a Polacy momentami byli zupełnie bezradni wobec nie tyle postawy Amerykanów, a swoich własnych błędów. Trener Anastasi nie miał wątpliwości - to był nasz najgorszy mecz w tegorocznej edycji Ligi Światowej.

- P opełniliśmy mnóstwo błędów, spowodowanych własną, niezbyt dobrą postawą, a nie wymuszonych grą przeciwnika. Zwłaszcza czwarty set był straszny w naszym wykonaniu. To był nasz pierwszy mecz w Lidze Światowej, w którym zaprezentowaliśmy się bardzo słab o - zawyrokował.

Nie dało się nie zauważyć, że trwające już całe wieki wojaże Polaków po obu Amerykach dają się im we znaki. Mamy nadzieję, że na dwa ostatnie pojedynki grupowe w Polsce nasi siatkarze odzyskają siły, bo mimo pewnego występu w turnieju finałowym, miło byłoby zobaczyć ich dobrą dyspozycję. Awansujmy sobie z miejsca w grupie, a co!

P.S. Chociaż nie, tu jesteśmy trochę rozdarte. Chciałybyśmy jednak zobaczyć Mattew Andersona Amerykanów w Polsce jeszcze raz. A Wy, macie już swój finałowy dream team na Gdańsk?

Więcej o: