Martin Palermo zakończył karierę

Przynajmniej niektórym z nas łezka się w oku kręci - wszak to legenda argentyńskiej piłki, największy pechowiec świata sportu, a także jedna z najładniejszych klat po tamtej stronie Oceanu Atlantyckiego. A także najchętniej odsłanianych.

Martin Palermo to życiorys legendarny. Jeden z najlepszych napastników w historii Argentyny, zupełnie niesprawiedliwie pamiętany głównie ze względu na to:

Tudzież ze względu na wybitnego pecha , ujawniającego się na przykład w złapaniu kontuzji podczas przeskakiwania przez bandę reklamową. A jednak, poza feralnym spudłowaniem 3 karnych w jednym meczu Martin zdobył dla swojej ukochanej drużyny - Boca Juniors - 236 goli i 14 tytułów. Niestety, obok sukcesów w życiu zawodowym nawiedziły go tragedie w życiu osobistym - stracił synka, jego żona przeszła ciężką chorobę, a on sam zmagał się z tyloma kontuzjami, że trudno je policzyć. A jednak, pomimo przeciwności losu zadebiutował na Mistrzostwach Świata w zeszłym roku - wieku 37 lat!

Teraz piłkarz postanowił zakończyć swoją długą i piękną karierę. W niedzielę zagrał swój ostatni mecz na własnym boisku w barwach Boca - i oczywiście nie obyło się bez wzruszających scen i rozdzierających serce obrazków:

embed

Na stadionie widniały transparenty - "Dziękujemy Martin" i "Palermo 9 - dozgonnie wdzięczni", a po końcowym gwizdku piłkarz wyruszył na swoje honorowe okrążenie przyodziany w najbardziej niesamowitą flagę jaką kiedykolwiek widziałyśmy:

embed

Zupełnie nie sposób było powstrzymać łez gdy... zresztą, zobaczcie same:

No cóż, smutno, będzie nam brakować takich obrazków:

i takich:

AP/Jorge Araujo

Trzymaj się Martin!

embed
Więcej o: