Zaczyna się Roland Garros!

Niepokojące znaki, dużo słodkiej zabawy, a na koniec trzęsienie ziemi i mały koniec świata.A wszystko dlatego, że właśnie dziś zaczyna się French Open.

Wczorajszy koniec świata jednak nie nastąpił, a to oznacza, że zgodnie z planem rozpocznie się długo oczekiwany, najlepszy, jedyny w swoim rodzaju turniej wielkoszlemowy. Panie i Panowie, zapraszamy do Paryża. Aby utrzymać się w profetyczno-armagedonicznej narracji, napiszemy, że nadejście tegorocznej odsłony turnieju na kortach Rolanda Garrosa poprzedziły liczne niepokojące znaki.

Znak pierwszy - Rafa robi dziwne rzeczy ze swoimi sutkami. Seria zwycięstw Novaka Djokovica i porażki Hiszpana w bezpośrednich pojedynkach z Serbem najwyraźniej ciężko odbiły się na psychice dotychczasowego króla czerwonej mączki. Do tego stopnia, że Nadal najwyraźniej postanowił zmienić dotychczasowe techniki motywacyjne i relaksacyjne, na dość kontrowersyjny masaż niemalże erotyczny (spójrzcie na jego minę i powiedzcie, że nie chciałybyście być tym ręcznikiem!) uprawiany w miejscach publicznych. Niestety, efektów w postaci zwycięstw ta technika póki co nie przynosi, ale z całego serca życzymy Nadalowi, aby nie rezygnował.

embed

Z drugiej strony może lepiej żeby Rafa macał się sam, niż był macany przez inną gwiazdę tenisa, zwłaszcza jeśli jest to gwiazda płci żeńskiej. A przynajmniej zaalarmowana i najwyraźniej zniesmaczona już całą sprawą ditsik tak uważa. No bo spójrzcie na to:

Znak drugi - Novak szuka nowych wyzwań. A przy okazji zapewnia muzykę, bo przecież żadne zwiastowanie nie może się obyć bez epickiego podkładu dźwiękowego. Szczerze mówiąc nie wiemy jakim talentem didżejskim dysponuje serbski tenisista, ale jeśli jest choćby w połowie tak dobry, jak ostatnio na korcie, to ten śmieszny pan w koszulce z pandą , który prawdopodobnie jest światowej sławy raperem, może równie dobrze zakończyć karierę.

Znak trzeci - The Kids Day. Tak tak, czy jest coś słodszego, niż dzień otwarty, na którym wszyscy świetnie się bawią, grają pokazowe mecze, wygłupiają się i rozdają autografy dzieciom? Z jednej strony sprawiają masę frajdy najmłodszym fanom tenisa (i, nie wstydźmy się tego - ciachoredaktorkom), z drugiej pokazują, że choć na korcie są przeciwnikami, to tak naprawdę, stają się jedną wielką tenisową rodziną i to jest takie słodkie, że już nic nie możemy więcej napisać, a zamiast tego zaprezentujemy te tysiące słów.

A w ogóle to, jak słusznie przypomina nam Yosoymadridista:

Dokładnie 24 lata temu na ziemi urodził się ten cudowny kwiat Serbskiej Ziemi, którym teraz z chęcią cieszymy oczy.Miejmy nadzieję, że zrobi jakąś imprezę, na którą nie omieszka zaprosić swoje największe fanki.! < Jak dobrze żyć w Krainie Marzeń!> :)

No właśnie, czyż może więc być lepszy dzień na rozpoczęcie Wielkiego Turnieju? No to już na zupełny deser jeszcze jeden prezent od ditsik - Pan Niedoceniany:

queen erica

Więcej o: