Michał Bąkiewicz przedłużył kontrakt ze Skrą

Wierzcie lub nie, ale nie wszystkim się to spodobało.

30-letni przyjmujący zdecydował się na pozostanie w klubie jeszcze przez co najmniej dwa lata. Niektórym kibicom nie spodobał się fakt, że Bąkiewicz zdecydował się na pozostanie w Bełchatowie, gdzie od lat odgrywa raczej drugorzędną rolę, mimo wielu propozycji z innych polskich klubów, gdzie z pewnością grałby więcej. Bąku nie mógł pozostać dłużej obojętny w obliczy zarzutu o brak ambicji, i oto co miał do powiedzenia wątpiącym na swoim blogu :

"Szanuję Wasza opinie, ale... ważne jest w życiu, by się odnaleźć w tym, co robisz, tam gdzie jesteś i mieć też trochę pokory. Pochodzę z Piotrkowa, tam się wychowałem, gram w pobliskim Bełchatowie, gdzie jestem szczęśliwy. Lubię grać jak najwięcej, ale nigdy nie narzekam, że... gram zbyt mało. Za duży mam szacunek do moich kolegów z klubu i do trenerów, by to robić."

A skoro już o trenerach mowa, sam Jacek Nawrocki na łamach "Gazety" zapewniał ostatnio: - Nie wyobrażam sobie zespołu bez niego. Dla mnie to gracz niezbędny i niezastąpiony.

Bąkiewicz zdaje się podzielać to odczucie, bo swój wywód zakończył słowami: "Wiem, kto jest przyjmującym Skry poza mną, wiem, że są to gracze europejskiego formatu i... dobrze mi w tej drużynie. Ja się tu odnajduję, czuję się potrzebny. Zawsze zresztą uważałem, że ambicje indywidualne są mniej istotne niż potrzeby drużyny. W Skrze realizuję wszystkie."

A Wy, jak sądzicie, czy Michał podjął słuszną decyzję?

Więcej o: