Z cyklu: Ciacho Niedoceniane - Jason Lamy-Chappuis

Idealna i niepowtarzalna okazja, by do swojego słownika dodać wyrażenie "kombinatoryka norweska" i odnaleźć odpowiednika J. Navasa w sportach zimowych.

No dobrze, pewnie macie teraz oczy wielkości pięciozłotówek, z pytającym "WTF?!" biczfejsem przechylacie głowę w niedowierzaniu, ale szczerze mówiąc wcale się Wam nie dziwimy. Gdyby jeszcze tydzień temu ktoś nam powiedział, że dzisiaj przez okrągłą liczbę linijek tekstu będziemy zachwycać się Francuzem uprawiającym kombinatorykę norweską o nazwisku brzmiącym jak wypowiedziana w zawrotnym tempie nazwa popularnych lizaków , to pewnie naszą reakcją byłoby coś takiego...

Wtedy jeszcze za nic nie spodziewałyśmy się, że przyjdzie do nas mail autorstwa marvandi , która znudzona wszech panującą dominacją piłkarzy odważy się na tak zuchwały wyczyn zaproponowania Jasona Lamy-Chappuis'a na Ciacho Niedoceniane i z każdym kolejnym oglądanym przez nas jego zdjęciem nasza reakcja będzie się zmieniać, od takiej...

embed

aż po taką...

..której towarzyszy myśl, czy istnieje jakiś polski fanklub kombinatoryki norweskiej do którego mogłybyśmy się właśnie zapisać. Zanim jednak to nastąpi pozwólcie, że zaprzyjaźnimy się z Jasonem i oddamy głos marvandi ..

"Drogie Ciachoredaktorki!

Piłkarze, piłkarze i tylko piłkarze. Ja też ich uwielbiam i kocham, ale odbierają miejsce dla innych, mniej znanych sportowców. Więc ja mam uroczą propozycje na Ciacho Niedocenione. Chodzi tutaj nie o byle kogo, ale o mistrza świata. Przedstawiam wam Jasona Lamy Chappuis'a, kombinatora norweskiego.

Ma 24 lata i jest Francuzem urodzonym w USA. Zdążył już zgarnąć złoto olimpijskie, złoty medal mistrzostw świata, dwie Kryształowe Kule oraz jedną małą. Warto też wspomnieć, że wystąpił w konkursie drużynowym w Planicy w tym roku. W pierwszej serii skoczył 201.5 m, a w finałowej 196.0 m. Oczywiście skakał najlepiej ze wszystkich Francuzów.

AFP/GETTY IMAGES/DANIEL SANNUM LAUTEN

A teraz do rzeczy Czy on nie jest słodki? Czy on nie jest uroczy?"

(czy nie przypomina trochę swojego rodaka Briana Jouberta?)

I właściwie nam samym nie pozostaje w tej sytuacji poza energicznym kiwaniem zrobić, jak kontynuować wychwalanie urody Francuza. Może zacznijmy od tego, że zwykła czynność jaką jest niesienie nart na ramieniu podczas treningu w jego wykonaniu wygląda niczym kadr z hollywoodzkiego filmu, zaczynając od idealnego kąta rozwiania włosów, kończąc na lekko rozmarzonym wyrazie twarzy....

Zresztą stojąc obok nart wcale nie wygląda znowu gorzej. Podoba nas się szczególnie ten wyraz twarzy wyrażający rozdarcie wewnętrzne bohatera. I tak, czarne wdzianko też jest całkiem eleganckie.

Do tego koloru zresztą zarówno on sam, jak i jego urodo ma słabość. A może to my mamy słabość do Jasona w tym zestawieniu kolorystycznym. I ten nieśmiały uśmiech, który próbuje pruderyjnie przed nami ukryć wcale nam nie pomaga.

Ale pewnie Wy wciąż zastanawiacie się jakby jednak wyglądał z nartami w ręku i kijkami w drugim celebrując zwycięstwo w scenie finałowej ze stuwatowym uśmiechem w stronę kamery numer 5. O właśnie tak...

Nie myślcie jednak, że podczas rozgrywania tych epickich scen zapomniałyśmy o rzeczy najważniejszy, rzeczy o której wspomniałyśmy już we wstępie - "odpowiednik J. Navasa w sportach zimowych". I tak, my wiemy, pamiętamy, że Jesus jest jedyny w swoim rodzaju i nie do podrobienia, ale jeśli ktoś w kategorii hipnotyzujące zielonookie spojrzenie, którego nie wiemy czy mamy się bać, czy się w nim zakochać, to z pewnością jest to pan o nazwisku Lamy-Choppuis.

embed

I chyba jednak wybierzemy to drugie. A Wy?

Więcej o: