Liga Europejska jest dziwna

Co nie znaczy, że nie jest fajna.

Oznacza to jedynie, że tak jak sygnalizowałyśmy tydzień temu dzieją się tam rzeczy, o których nie śniło się piłkarskim filozofom. A nawet jeśli się śniło, to były to raczej koszmary. A nawet jeśli nie koszmary, a piękne sny, to jednak, tylko sny. No dobrze, może nie będziemy się już dalej zapętlać w swoją włąsną, dość nieszczęśliwą stylistykę, i podzielimy się z Wami kolejną porcją obserwacji z boisk młodszej siostry Ligi Mistrzów. 1. Liverpool odpada

I to z całkiem głośnym hukiem, co ma swoje dobre i złe strony. Złe są oczywiste: Liverpool za burtą europejskich rozgrywek, Liverpool, który raz dał się pokonać, a raz nie mógł pokonać sam zespołu, który nazwą i historią nikogo nie rzuca na kolana, ale z drugiej strony, Czerwoni mogą się teraz skupić na walce o czwarte miejsce - i szansę walki o Ligę Mistrzów, my zaś (my, w sensie narodowym) możemy pocieszać się, iż nasz Lech nie odpadł z byle kim, a z pogromcami słynnego Liverpoolu... Inna sprawa, że wolimy nie fantazjować o tym, co by się stało, gdyby nasi chłopcy trafili na Liverpool w tak słabej kondycji.

2. To idzie młodość. Młodość ze wschodu

Po tym jak w LM Szachtar dość sensacyjnie (choć w cieniu Barcelony i Arsenalu) wyeliminował AS Romę, w jego ślady poszły inne zespoły ze wschodu. I tak Dynamo Kijów, nad którym rozpływałyśmy się tydzień temu (przypominając, że Szewczenko żyje i ma się dobrze) mimo, iż dało sobie strzelić gola wytrzymało presję i wyeliminowało Manchester City, zaś Spartak Moskwa, który w pierwszym meczu w Amsterdamie, będąc drużyną wyraźnie słabszą i nieznośnie ostrzeliwaną zdołał jakimś cudem (przy czym "cud" jest tu chyba najbardziej adekwatnym słowem) wygrać 1:0; teraz zaś, na własnym stadionie sprawił Ajaksowi ciężkie lanie zakończone soczystą trójką przeciwko tłuściutkiemu zeru.

A, że w Spartaku naprawdę roi się od ładnych piłkarzy, jesteśmy całkiem zadowolone.

embed

My jednak możemy sobie być zadowolone, tymczasem angielska prasa nie może przeboleć porażek Liverpoolu i Manchesteru, a zwłaszcza głupio zarobionej czerwonej kartki Mario Ballotelliego przez, którą większą część meczu The Citizens grali w osłabieniu. No cóż, my cieszymy się z Dynama i Szewczenki, a okazjonalne odpadanie Liverpoolu, aż tak bardzo nie przeszkadza, jeśli tylko Andy Caroll i Dirk Kuyt będą z takim wdziękiem pozować do wspólnych słit foci:

AFP/GETTY IMAGES/PAUL ELLIS

3. Bayer odpada, ale tanio skóry nie sprzedaje

Mecze Bayeru Leverkusen z Villarealem należały do najciekawszych na tym etapie rozgrywek. W sumie 8 goli, zacięta walka, no i sporo ciach zarówno w jednym, jak i w drugim zespole. Niech będzie jednak przywilejem zwycięzców, że teraz pozachwycamy się strzelcami z Żółtej Łodzi Podwodnej a zwłaszcza śliczniusim Włochem Giuseppe Rossim...

AFP/GETTY IMAGES/JOSE JORDAN

4. Obseracja numer 4.: trener Porto jest ładny.

AFP/GETTY IMAGES/MIGUEL RIOPA

I odnosimy wrażenie, że do szczęścia nie jest Wam potrzebna informacja, że nazywa się Andre Villas Boas ani, że Porto wygrało z CSKA Moskwa 2:1, prawda?

Więcej o: