Z archiwum H: szachy, macanki i inne rozrywki hiszpańskiej burżuazji

I dla waszego (jak i własnego) zdrowia psychicznego obiecujemy, że nie padnie tu żadne słowo zaczynające się na "Piq" i kończąca na "ira", nie pojawi się zdanie "mogliby chociaż umyć ten samochód!" i tym bardziej nie wspomnimy ani słowem, ani nawet jedną literką, malutką kropeczką, że minione dwa dni spędzili wspólnie w Berlinie.

*** Kiedy już odpowiednio wyjaśniłyśmy sobie kluczowe sprawy, możemy przejść do części mniej oficjalnej, zwanej też w pewnych kręgach, jako "Mmm....Awwww...Mrrrau...i klaty i zabójcze spojrzenia". Część tą zaś sponsoruje pewien młody, (atrakcyjny poniekąd również) hiszpański piłkarz, który zazdrosny o poniedziałkowe zachwyty nad swoim barcelońskim odpowiednikiem przygotował odwet i (przy pośrednictwie maili nadesłanych przez Ewę M . i honey(yyy) wytoczył najcięższe działo, o nazwie właśnie: "Mmm....Awwww...Mrrrau...i klaty i zabójcze spojrzenia".

Dziękujemy, dobranoc. Idziemy zająć się redefinicja słowa "rozkoszny".

I właściwie na tym powinnyśmy ten temat skończyć, ale kolega który ucierpiał na jednym zdjęciu na niemożności skupienia się na czymkolwiek innym niż spojrzenie Moraty, naszym skromnym zdaniem zasługuje na swoje jeśli nie pięć minut na ciachach, to chociaż pięć sekund. Wszak wygląda całkiem, całkiem sympatycznie.

*** Kiedy zaś pan XXX rozbija się z panią XXX po mieście XXX Cesc korzysta z jego nieobecności i próbuje sobie zaskarbić nieco twitterowej sławy i blichtru. Robi to zaś w najsłodszy sposób ever, zmusza do nadprogramowe używania literek "A" i "w", powierzając w nasze ręce swoje przyszłe życie - zadając jedno z najbardziej kluczowych pytań ludzkości, pytanie na które cały świat nieskutecznie próbuje sobie odpowiedzieć od kilku dobrych lat: Czy Cescowi Fabregasowi bardziej do twarzy z brodą, czy też ładniej z gładkim licem?

Awwwwwwwwwwwww..........

To "girls opinion" całkowicie podbiło nasze serce.

Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww........

Nasza odpowiedź brzmi: "Wszystko jedno, i tak będziesz boski." If you mind.

P.S. Z drugiej strony czyż to nie wszystko nie przykre? My osobiście strasznie mu współczujemy, od kiedy jego druga połowka spiknęła się z kimś-kogo-imienia-nie-wolno-wymawiać, w tak ważnych decyzjach, decyzjach wszak mogących zaważyć na całej jego dotychczasowej karierze jest zmuszony konsultować się z anonimowymi posiadaczami kont na twitterze. Eh...w ciężkich czasach przyszło nam żyć.

*** Nic tak jednak nie poprawia humoru zwykłemu, szaremu śmiertelnikowi, któremu nie obce są rozdwojone końcówki włosów ani zagięcia na różowej sukience, w zwykłe, szare, czwartkowe popołudnie jak porcja perfekcjonizmu w wykonaniu Mr Idealnego. Taaak, Xabi Alonso wziął udział w kolejnej sesji zdjęciowej i zgadnijcie co. Jest perfekcyjna. Tak samo zresztą jak towarzyszące jej perfekcyjne skrojone garnitury, perfekcyjne zawiązane krawaty, czy też w perfekcyjnym nieładzie rozłożone na szachownicy szachy. I nawet brak ray-banów jakoś wyjątkowo nam nie przeszkadza. (za odważną decyzję o pozbieraniu się z podłogi i napisaniu do nas dziękujemy kropce_16 ).

Ta, właśnie dlatego decyzję o pozbieraniu się z podłogi nazwałyśmy odważną. Nam wciąż się nie udało wykonać tego kroku, ale zamierzamy choć spróbować to zrobić, zaraz po tym jak uda nam się przestać powtarzać "Achh...on jest za fajny na ten świat".

P.S. Rzekłybyśmy, że stylistyka i scenografia sesji dobrane idealnie. Wszak Xabi Alonso jest chyba jedynym piłkarzem, z którym wyobrażamy sobie, że mogłybyśmy grać w szachy, i to grać w szachy bez dwuznacznego cudzysłowu u góry.

*** Gdy już zaczęłyśmy zaś temat nietypowych rozrywek hiszpańskiej burżuazji wspomnianej w tytule, przechodzimy do maila, który napisała do nas Majka D. z zaskakującą wiadomością, że ten o którym myślałyśmy, że cały swój wolny czas poświęca na spoglądaniu w lustrze w swoje własne oczy i próbie odnalezienia odpowiednio godnego przymiotnika opisującego ich piękno, zaskakująco zajmuje się ponad to czymś więcej:

"Znalazłam ostatnio na Google Grafika chyba najbardziej śmieszne zdjęcie Navasa w historii. Wiele moich przyjaciół określiło go mianem: Gogusia, najlepsza przyjaciółka nazwała to burżuazją."

..żebyście jednak niepotrzebnie nie wprawiały się w stany przedzawałowe i nie pozbawiły się kilku przydatnych jednak paznokci, Majka uspokaja...

"Oczywiście szanowny Pan Navas na seksapilu nic nie stracił."

Uff...

Gotowe?

Cóż, mini-bromance z Sergio " Pierwszym Trandsetterem Madrytu i największym fanem golfa w Hiszpanii" Ramosem zobowiązuje, nawet jeśli niebieski kraciasty kaszkiet na głowie Jesusa Navasa jest tak na miejscu, jak irokez u Xabiego Alonso.

P.S. Jeśli Pan Navas kiedykolwiek utraci na seksapilu zwijamy ten interes i resztę życia poświęcimy na medytację w jaskini w Bhutanie.

*** Na koniec zaś wszem i wobec, oficjalnie, w obecności wszystkich naszych kochanych Czytelniczek chciałyśmy poinformować, że jak dorośniemy chcemy zostać piłkarzem FC Barcelony. To pewne.

..i to wcale nie dlatego, że lubimy kręcić bioderkami...

embed

.. ani, że chcemy pomagać Villusiowi w odpowiednim zakładaniu kurtki...

embed

....ani też nie dlatego, że oczami wyobraźni widzimy siebie jak wskakujemy na samą górę tej messillowskiej miłości...

embed

<333

Najzwyczajniej w świecie, chcemy żeby Pep zrobił nam tak...

embed

albo tak...

embed

Nawet jeśli to zakrawa o pewien niebezpieczny fetysz. Z obu stron.

Za gify po stokroć dziękujemy czarnej_87 , gdyby nie Ty, kochana, nie wiemy co byśmy poczęły ze sobą w przyszłości).

Marina

*** Jak już odpowiednio wyjaśniłyśmy sobie kluczowe sprawy, możemy przejść do części mniej oficjalnej, zwanej też w pewnych kręgach, jako "Mmm....Awwww...Mrrrau...i klaty i zabójcze spojrzenia". Część tą zaś sponsoruje pewien młody, (atrakcyjny poniekąd również) hiszpański piłkarz, który zazdrosny o poniedziałkowe zachwyty nad swoim barcelońskim odpowiednikiem przygotował odwet i (przy pośrednictwie maili nadesłanych przez Ewę M . i honey(yyy)) wytoczył najcięższe działo, o nazwie właśnie: "Mmm....Awwww...Mrrrau...i klaty i zabójcze spojrzenia".

Więcej o: