Z archiwum H: chevrolet, poker face i pokaz mody

Czyli wszystkie te pasjonujące zajęcia, którymi trudnili się nasi ulubieńcy w ostatnich dniach, kiedy akurat nie byli zajęci wygrywaniem z Kolumbią, romansowaniem z kolumbijskimi piosenkarkami, czy prowadzeniem kampanii wyborczej w konkursie na "Ciacho Roku".

*** Od czasów "Biczfejsu Ostatecznego" na każdą wzmiankę o kampanii reklamowej z udziałem piłkarzy La Furia Roja instynktownie reagujemy nadmiernym ślinotokiem, dreszczami na całym ciele i nie możnością uspokojenia się na tyle, by nacisnąć przycisk "play".

Tak było i tym razem w przypadku tworzenia najnowszego spotu Hiszpanów dla Chevroleta i niestety nie obyło się bez rozczarowań. Nikt się nie rozbiera, nikt nie zdziera z siebie skóry, nikomu nawet kropelka potu nie spływają po nagim torsie. Właściwie to całą koncepcję tej reklamy można zmieścić w jednym zdaniu "Hiszpańcy piłkarze nożni ubrani w stroje reprezentacyjne stoją przed białym płótnem i.....stoją, stoją i... stoją." No, jeszcze od czasu do czasu zaszaleją i mrugną okiem, bądź ruszą kącikiem ust, ale nie martwcie się, to nie są częste przypadki.

Nie, wcale nie napiszemy, że chciałybyśmy być tym Chevrolotem....choć gdyby nadarzyła się taka okazja nie miałybyśmy znowu nic przeciwko.

P.S. I tak, też sądzimy, że Fernando Llorente podnosi do rangi sztuki stanie z rękami na biodrach przy Chevrolecie. Właśnie bierzemy się za pisanie petycji, by umieścić je jako dyscyplinę olimpijską na najbliższych Igrzyskach w Londynie.

*** Kradzież sergiowej marynarki od babci i tęczowej obciachowej czapeczki od wnuczka już ustaliłyśmy , teraz czas rzucić okiem dłużej na kreacje pozostałych byczków w najbardziej prestiżowym pokazie mody w całym Hiszpanii - przyjeździe do centrum treningowego Las Rozas.

Iker wydaje się znaleźć w klubowym trenerze modową inspirację - ach, jak wiele potrafi zdradzić jeden szalik i jedno przewiązanie - i kontynuować zwyczaje Ramosa odnoście rzeczy pożyczonych (może to tak na szczęście przed meczem?) - torba (torebka?!) w r ęce zalatuje nam trochę damską kolekcją któregoś z projektantów, prosto z szafy Sary (kiepskie dodatki, to przecież jej specjalność ) , a kardigan przypomina, że chyba całkiem dawno nie odwiedzałyśmy naszego dziadka.

embed

Tymczasem Santi Cazorla wygląda odrobinę zabawnie w swojej polówce z naszytymi liliowymi kieszeniami po obu stronach, Pikuś choć postawił na niezobowiązujący luz i tak wygląda jak milion dolarów, a nawet euro - podobnie jak Jesus (Ach, Jesus, tęskniłyśmy!) oraz Alvaro Arbeloa. I albo się starzejemy, albo wciąż jesteśmy pod destrukcyjnym wpływem wczorajszego biczfejsa Afellaya , ale wszystko to wygląda tak dziwnie znajomo i zastanawiamy się, czy przypadkiem Xavi i Raul Albiol nie skusili się na sprawdzone zestawy i już kiedyś nie pojawili się w tych kreacjach? Nie, chłopcy, to nie był dobry pomysł.

EFE/Juan Carlos Hidalgo

Kiedy zaś inni oddają się szaleństwu lub kradzieżom garderoby członków rodziny, Panom Idealnym pozostaje bycie Panami Idealnymi. Co w tym wypadku wciąż wypada przeliterować. Nieodłączne ray-bany, nie za bardzo, nie za mało, ale wprost idealnie szykowny grafitowy sweter i czarny kołnierzyk wystający pod idealnym kątem? Ach, Xabi już dawno nie byłeś aż tak "za fajny na ten świat".

XAbi ALonsoXAbi ALonso 

*** Przyjęcie tej informacji do wiadomości sprawiło nam niemały problem, zmuszone byłyśmy powtarzać ją kilkakrotnie na głów, a nawet poprzywieszać w całej redakcji różowe samoprzylepne karteczki by choć trochę się z nią oswoić. Usiądźcie zatem wygodnie i przygotujcie się na szok:

Hiszpanie nie zawsze i nie tylko strzelają biczfejsy!!!!. W swoim mimicznym arsenału posiadają również inne rodzaje "fejsów", które mają okazję gościć na ich twarzach. Owszem, nie są to częste momenty i owszem nie są długotrwałe, ale istnieją.

Do tego bulwersującego odkrycia przyczyniła się pewna uroczysta gala z numerem 29574328 w tym roku z udziałem Mistrzów Świata - kiedy Vincente del Bosque kierował ku mikrofonowi podniosłe słowa i wzruszające frazesy, naszym chłopcom wydawało się, że są w swoich pokojach i grają właśnie kolejną partię pokera. A przynajmniej wskazują na to ich wyrazy twarzy. (Uprzedzamy, fanklub miny Sergio Ramosa na tym zdjęciu już powstał. My go założyłyśmy)

Że co? Że nie ma Króla? Chyba nie myślałyście, że z taką łatwością dokona on biczfejsowej abdykacji.

Marina

Więcej o: