Niemcy się malują, Hiszpanie ściskają, czyli wszystkie uroki przerwy reprezentacyjnej

Może nie u wszystkich jest tak niecywilizowanie ciekawie i pasjonująco jak u naszych biało-czerwonych, a mrożąca krew w żyłach afera nie goni mrożącej krew w żyłach afery, ale c'mon!!! Mówimy o dwóch grupkach facetów, którzy potrafią podnieść jedzenie Nutelli i molestowanie kolegów z drużyny do rangi sztuki. Jak z nimi może być nudno?

Nie może być pod żadnym warunkiem. Tylko spójrzcie na naszych ukochanych chłopców z Mannschaftu, którzy....no dobrze, nie za bardzo wiemy co dokładnie robią, w jakim celu i dlaczego są przy tym tak przeuroczo radośni jak dzieci przebierające się po kryjomu w ubrania mamy, ale doświadczenie mówi nam, że kiedy w grę wchodzi Poldi z trójkolorowym irokezem na głowie, Schweini ze skupieniem muskający pędzelkiem twarz kolegi oraz cała reszta w hawajskich wieńcach w narodowych barwach, króliczych uszak, czy obciachowych czapkach z daszkiem, pytać nie wypada.

Taak, my też twierdzimy, że Poldiemu w tej fryzurze szalenie do twarzy. I nie, nie jesteście pierwsze, które wpadły na pomysł zatrudnienia Bastianka na stanowisku osobistej wizażystki. Damy głowę, że robi genialne "smoky eyes".

Ale żeby nie było, że Niemcy przyjeżdżając na zgrupowania tylko po to, by urządzać dziwne, tematyczne imprezy- przebieranki, musimy oficjalnie potwierdzić fakt, iż również trenują. Taaa, trenują. Trening to najprawdopodobniej tylko formalna nazwa dla zmylenia oficjeli i zachowania resztek pozorów o prawdziwym celu pierwszego ich tegorocznego spotkania. Chyba żadna z Was nie ma wątpliwości, że ów "trening" traktują jako sposobność do pokazania się nam, zaistnienia na naszych łamach, zdobycia trylionów nowych fanek, poprzez nie zawsze znowu takie konwencjonalne zachowania.

Tym razem aby to osiągnąć niemieccy reprezentanci fundują nam w swoim wykonaniu tak zwane popularnie "kuszonko" - zbożnie świecą nagimi łydkami i biegną ku zachodowi słońca z powiewającymi na wietrze włosami...

...na tym jednak nie poprzestają, ale hołdując po części niemieckiej tradycji biczfejsów i trafiając w czuły punkt Ciachoredaktorek....

Czy tylko nam się wydaje, czy te ręce zbliżają się na bioderka?

...a kiedy to nie działa, przechodzą do środków ostatecznych, odważnie zadzierają spodenki i ponętnie eskponują uda....

....bądź w wypadku trenera jędrne pośladki odziane w ortalion dresu. O tak, nie ma to jak jędrne pośladki odziane w ortalion dresu....

Osobiście czujemy się skuszone. Oj, tak.

Kiedy jednak my piszemy peany na cześć niemieckich łydek, Hiszpanie również nie próżnują. Mistrzowie Świata już jutro zagrają w Madrycie z Kolumbią, a następnie z Danią. Zanim jednak to się stanie, robią to co na nich przystało, czego od Mistrzów Świata, na co się czeka z niecierpliwością przez żmudne ligowe kolejki - są znowu w komplecie, co oznacza tylko jedno: przecierają hotelowe hole walizkami z logo Louisa Vuittona, na swoich idealnych ciałach prezentują najnowsze krzyki mody i inne stylowe (a przynajmniej tak im się wydaje) kreacje, poszturchują się, pociesznie uśmiechają, ściskają i wyglądają jakby naprawdę cieszyli się z tego, że są znowu razem.

Poza tym, Torres posyła nam chyba najbardziej rozkoszne speszenie, godne nawet samego Mesuciątka - nie wie gdzie podziać oczęta i uśmiecha się jakby z zawstydzeniem, ale cóż, jakbyśmy były nim, też byśmy się teraz peszyły i chyba nawet schowały całkiem za balejażem nr 345.

Sergio Ramos tymczasem znowu kradnie marynarki czyjejś babci i (kiedy myślałyśmy, że już nic nas u niego nie zaskoczy i naprawdę nie będziemy krzyczeć "matko boska!' na widok jego trendsetterskich kreacji) czapkę czyjegoś wnuczka. Tak, czapkę w kolorowe fioletowo-żółto-biało-bordowe paski. Sergio, naprawdę?

A Fernando Llorente jak przystało na Fernando Llorente, jest boski. I zachwyca idealnym skrętem blond loków i czarującym uśmiechem. Nawet jeśli w ręce trzyma podejrzanie wyglądającą srebrną (!!!) kurtkę.

Ta, i zgadnijcie co zrobił David Villa, ledwo co przywitał się z kolegami i zanim się jeszcze nie rozpakował.

Awww...naprawdę tęskniłyśmy za nimi wszystkimi w komplecie.

Marina

Więcej o: