Z archiwum H: sznureczki, dresy i niebieskie koszulki

Bo gdyby nie my, nikt nawet nie zdawałby sobie sprawy jak ważną i kluczową, a także przesądzającą o przyszłej karierze sportowej rolę odgrywa w światowej piłce nożnej kwestia ubraniowa. Dramaty, zachwyty, zgrzytanie zębami, kipiąca słodkość, nawet oddawane pokłony to wszystko wina kilku niewinnych elementów garderoby, a hiszpańscy piłkarze tylko tu asystują.

*** Po pierwsze, coś dla Ciachoczytelniczek o stalowych nerwach, bądź tych będących oddanymi fankami Chelsea. Nie wszystkie z nas zdążyły się jeszcze otrząsnąć, ze zdjęcia Torresa z niebieską koszulką w rączkach , a już atakują nas za pośrednictwem kropki_16 materiały z pierwszego treningu. Tak, to już jest koniec. Niebieska koszulka jest już nie tylko trzymana w rączkach, ale idealnie opina jego tors. I powiemy Wam coś jeszcze, ona nie tylko jest niebieska, ale jeszcze na lewej piersi naszyte ma logo Chelsea. Nic już nie będzie takie jak kiedyś.

Choć zapewne dla zgoła innych, bo ciachowych powodów nasza informatorka dołączyła komentarz: "ahhhh. maska tlenowa nie wystarczyła zobaczcie same"

CHELSEA FC VIA GETTY IMAGES/Darren Walsh

No tak, nowy etap życia wymaga nowego balejażu. Ciekawe, czy Fernando zabrał swojego fryzjera ze sobą do Londynu?

I czy tylko to nasze odczucia, czy ten uśmiech numer 24378 łagodzi nieco wszystkie bolesne skutki tego transferu?

*** Po drugie, pozwolimy sobie już drugi dzień z rzędu świętować na naszych łamach urodziny Pikusia . A mówiąc "świętować" mamy na myśli wieloaspektowe rozmyślania i wysuwanie głębokich refleksji na temat fenomenu jego sznureczków. O to zaś bezbłędnie zadbała jedna z naszych czytelniczek, ŻonaMessiego :

"Znalazłam maaase zdjęć, gdzie Gerard Pique ujawnia sznurki od spodenek. dużo tego mam więc przesyłam tylko kilka, bo by sie takto z godzinę wysyłało xd."

A my choć wczoraj życzyłyśmy mu, by "sznureczki zawsze wzorowo wystawały ze spodenek, a wiązana z nich kokardka prezentowała się niczym małe dzieło sztuki" to okazuje się iż nie było to takie całkiem konieczne. Sznureczki wystają ze spodenek, są zawiązane na kokardkę i mają się świetnie. Rzekłybyśmy nawet: "szczytowa forma".

*** Sznureczki jednak sznureczkami, ale w tym całym podziwie nie możemy przegapić innych najświeższych nowinek z obozu FC Barcelony. Na szczęście napisała do nas Uśka :

"Drogie ciacha :) Czy widziałyście już nowe dresy Barcelony? Piłkarze ubrali je po raz pierwszy na wyjazd do Alicante. Czarne spodnie, ciemno-różowa ( myślę, że ten kolor został wybrany specjalnie dla ciacha.net ) bluza oraz koszulka polo w czarne i zielone paski."

Zielone paski? Koszulka polo? Ktoś w ogóle wspominał o czymś takim? My osobiście z całego tego rozbudowanego opisu zapamiętałyśmy jeden fragment, konkretnie "xxxx-różowa". Od dawna wiedziałyśmy, że stanowimy inspirację dla projektantów strojów dla naszych chłopców z "Dumy Katalonii" poczynając od łososiowego z nieśmiałą odrobiną różu w wyjazdowych strojach sezonu 2009/2010, po już znacznie bardziej odważnie różowe tegoroczne stroje treningowe, ale wyjściowe dresy? Zawierające elementy najszlachetniejszego z kolorów, w tym paski na rękawach(!!!)? To już dla nas, jako ambasadorek, prawdziwy zaszczyt.

W razie gdyby którakolwiek z Was zastanawiała się, jak by mogła wyglądać ciachowa armia nieustraszenie walcząca w służbie różu, to byłoby to coś w tym stylu...

Nie martwcie się, my też nie wiemy jako skomentować słodkość kipiącą od Ibiego w tym wydaniu. I o dziwo nawet nie jesteśmy złe, że bez pytania pożyczył naszą torebkę.

***A skoro już mowa o Ibim - donosimy z radością o jego pierwszym golu dla Barcelony, a Carmen donosi z emfazą:

To było coś pięknego i chwytającego za serce. I spójrzcie tylko jak Ibi cieszy się po bramce! Widać jak mu na tym zależało, jak bardzo był szczęśliwy z gola (w dodatku wspaniałego). Dawno nie widziałam w czyiś oczach tyle radości. No i ten uśmiech! <3 Aaaaahhh, ja po tym miałam łzy w oczach... Ale zwróćcie jeszcze uwagę na reakcje Xaviego, Pedro i Messiego, którzy obserwowali mecz z ławki. To było absolutnie wzruszające. Z bramki Afellaya cieszyli się chyba nie mniej niż on sam. Nie dość, że na ich twarzach momentalnie zagościły szerokie uśmiechy, to jeszcze nagrodzili go owacjami na stojąco. To jest właśnie w Barcelonie niesamowite, wszyscy się kochają i wspierają. Prawdziwa miłość. No i teraz już nikt nie może mieć wątpliwości, że Ibi na dobre zaaklimatyzował się w drużynie, zarówno pod względem sportowym jak i towarzyskim. Ogromnie się cieszę, że wreszcie strzelił gola. Należało mu się za to serce do gry, które było widać w każdej minucie spędzonej na boisku :)

No i brawo, kto teraz pozmywa tę mokrą od łez podłogę w naszej redakcji?

*** Na koniec mamy dla Was specjalny Villusiowy kącik, sponsorowany przez ewu , która osobiście zadbała, byśmy pomimo braku biczfejsa na środę i zaginięcie wyjątkowej kolorystycznej miłości gdzieś w różowym tlumie barcelońskich kolegów, nie zapomniały za co tak naprawdę kochamy naszego Króla, bo przecież nie tylko za przecinek.

"Na słodki początek mam dla Was kolejny dowód na to, że Villusiowy romans z Różem to nie jest tylko przelotna znajomość... :) A na deser do deseru najwyższej jakości Biczfejs Biczfejsów! Pokłon przed Królem!"

Właśnie dowiedziałyśmy się na własnym przykładzie jak brzmi głębokie "Grrr..." zmiksowane z przeciągłym "Awww...". Bardzo ładnie, jakbyście wnikały.

A, macie może gdzieś pod ręką jakieś zapałki? Chciałyśmy zapalić świeczki na ołtarzyku Króla.

Marina

Więcej o: