Australian Open: Djoković pokonał Federera!

Dosyć sensacyjnie wyeliminował Federera, a my, no cóż, nie wiemy czy śmiać się czy płakać, jak zresztą zapowiadałyśmy...

Australian Open zbliża się wielkimi krokami do Czasu Rozstrzygnięć Ostatecznych, a taki apokaliptyczny klimat zawsze pociąga za sobą ofiary. Odpadł Nadal, odpadła Isia, odpadła nawet Caroline Woźniacki (hi, hi, hi, ale nam przykro. Chociaż nie, nie wiadomo z kim tym razem zachce sobie robić fotki na pocieszenie...) teraz zaś przyszła pora na Rogera F. Nigdy nie ukrywałyśmy, że odkąd Olalla odeszła i zabrała ze sobą w siną dal wycałowane i noszące odciski namiętnych palców plakaty Safina, Nole i Federer stanowili dwójkę naszych ulubionych tenisistów, teraz więc jest nam trochę smutne, a trochę wesoło.

Trochę wesoło, bo Novak, nie dość, że wygrał, to jeszcze dał popis koncentracji i precyzji, a trochę smutno, bo Roger z kolei, zupełnie nie był sobą, albo chociaż trochę nim nie był. No i trochę też nam smutno, że odeszła era wielkich pojedynków banana z caffe latte. Na poznanie rywala Djoković będzie musiał poczekać do nocy, kiedy to w drugim półfinale zmierzą się ciachowy pogromca Nadala David Ferrer i najlepszy biczfejs tenisa Andy Murray. Jakieś preferencje, przepowiednie i przewidywania? Kogo chciałybyście zobaczyć w finale i jako triumfatora całego turnieju?

Podczas gdy będziecie się zastanawiać, my zażegnamy smutek w jedyny słuszny sposób:

Jak tylko przestaniemy płakać, zostaniemy celniczkami.

Więcej o: