Z cyklu: poniedziałkowe wzruszenia - kalendarz Talita 2011

Jeżeli zawsze w takich sytuacjach cytowałyśmy hasło "charity has never been so sexy" to w tym momencie dla Pepa Guardiola trzeba znaleźć całkiem nowe określenie.

No dobrze, wiemy, że sezon kalendarzowy był w grudniu, teraż już każda z Was ma nad łóżkiem koszykarzy z bronią w ręku albo Edinsona Cavaniego w rozpiętej koszuli , a ta wiadomość jest nieświeża niczym niegdyś włosy Torresa, ale my bierzemy swoje zapominalstwo na klatę, bo odkąd napomniała nam o tym czytelniczka Myself czułyśmy się wprost zobowiązane, by i Wasz świat za sprawą kilku ujęć stał się piękniejszy.

Ale od początku: hiszpańska fundacja charytatywna Talita już od dziewięciu lat współpracując z popularnymi sportowcami, muzykami, aktorami oraz artystami tworzy kalendarze, z których dochód przeznaczony zostaje na pomoc dzieciom z zespołem Downa. Wcześniej, rok temu na jego kartach mogłyśmy podziwiać Gerada Pique, a dwa lata temu Samuela Eto'o. W tegorocznej edycji do udziału w projekcie zostało zaproszonych dwanaście nowych hiszpańskich osobistości, w tych bardziej nam znanych: Pep Gaurdiola, Vincente del Bosque i Sara (tak, ta Sara) Carbonero.

Nie zniechęcajcie się jednak tak od razu, na zdjęciu z udziału w tej ostatniej obuwie nie pojawia się w obiektywie, a nawet specjalnie na tą okazję został jej odpiłowany od ręki mikrofon. Jej uśmiech wyjątkowo nie jest denerwujący i musimy stwierdzić, że wygląda całkiem sympatycznie i jakoś tak... ludzko. Trener Hiszpanii tymczasem wzrusza swoich poczciwym uśmiechem zza wąsa i faktem, iż zapozował ze swoim synem Alvaro cierpiącym na tę chorobę.To wszystko jednak nie może równać się z Pepem Guardiolą w towarzystwie dzieciatka o imieniu Guill, który swoją troskliwością w obchodzeniu się z nim i ciepłym spojrzeniem trafia nasze serca dokładnie w słaby punkt.

Nie wiemy czy to poniedziałkowe osłabienie, niskie ciśnienia na dworze, czy delikatny całus trenera Barcelony składany na policzku dziecka, ale właśnie w pośpiechu szukam w różowych torebkach paczki chusteczek higienicznych. I nie jesteśmy w stanie słowami wyrazić jak podziwiamy i doceniamy fakt, iż poświęcili swój czas w imię pomocy innych. Jesteśmy z nich najzywczajniej dumne. Tak nawet z Sary.

Marina

Więcej o: