Girl Power: piękna prezes Warty Poznań

Cieszymy się, że polskiej piłce nożnej pojawiła się wreszcie jakaś piękna kobieta, i z lekkim niepokojemy zastanawiamy się czy nie ma pracy lepszej od naszej, i czy miast prowadzić serwis nie wolałybyśmy zawiadować druzyną Ciacha FC, tudzież OKS Różowi.

Pojawienie się pani Izabelli Łukomskiej Pyżalskiej w poznańskim klubie wywołało poruszenie w światku dziennikarskim, serię średniwybrednych żartów, oraz ślinotok kolegów Z czuba . I nasze lekkie zaciekawienie. I chyba leciutką zazdrość, ale bardzo leciutką. No bo, pomyślcie, będzie mogła wchodzić do szatni i robić tam burę piłkarzom, a legendarna "suszarka" nabierze zupełnie nowego znaczenia... I będzie mogła kupić sobie... no nie, Gourcuffa sobie nie kupi, Lewnadowskiego też nie, ale i tak zazdroscimy jej możliwości. I uczestnictwa w rozmowach kwalifikacyjnych. I w badaniach lekarskich. Chociaż z drugiej strony - to my jesteśmy tymi, którym rano ze skrzynki pocztowej wylewa się półnagi Rafael Nadal...

Pani prezes ma 34 lata, jest współwłaścicielką firmy deweloperskiej i - głębokie "ufffff" - ma męża. Same nei wiemy dlaczego nas to cieszy. Warta Poznań gra obecnie w pierwszej lidze, no i co tu dużo mówić - nie jest pierwszym skojarzeniem z hasłem "poznańska piłka nożna", ale może zmieni się to za sprawą nowej pani prezes?

Uważam, że Poznań zasługuje na dwie drużyny w ekstraklasie. - deklaruje śmiało Izabella - Mówi się w końcu, że Warta to starsza siostra Lecha, albo "Lech king, Warta queen"

My w każdym razie solidarnie trzymamy kciuki i z głębi różowych serc życzymy powodzenia. W zamian liczymy na vipowską akredytację. W szatni.

Więcej o: