Czas na Australian Open! (I Łukasza Kubota)

Coś ostatnio dużo mamy tych "czasów na", ale cóż poradzić na to, że żyjemy w czasach "czasów na", oraz w czasach, gdy Polacy sensacyjnie wygrywają z lepszymi od siebie, świętując swe zwycięstwa kankanem? (Tak, też byśmy pomyślały, że to czasy Apokalipsy, gdyby nie fakt, iż jes to bardzo ładna Apokalipsa).

Nie ukrywamy, że z tenisem jesteśmy ostatnio trochę na bakier, ale przecież przynajmniej kilku tenistów mogłybyśmy wymienić w gronie ulubionych sportowców. Na kogo będzie można popatrzeć w właśnie rozpoczętym, pierwszym tegorocznym turnieju wielkoszlemowym, Australian Open?

Eksperci nie mają złudzeń - kandydat do tytułu jest jeden i nazywa się - surprise, surprise! - Nadal. Rafael Nadal. Co więcej, tu i ówdzie mówi się, że Hiszpan w tym sezonie jest w stanie przejść do historii i zdobyć Wielkiego Szlema. Oczywiście przeszkodzić mu w tym zamierza nasz ukochany Roger, powalczyć mogą Novak Djokovic i Andy Murray. Chciałybyśmy móc powiedzieć, że również Roddick, ale chyba żadna z nas już w to nie wierzy. Zwycięstwo któregokolwiek z pozostałych zawodników byłoby postrzegane jako sensacja.

Komu kibicujecie? Ważki dylemat, o czym przekonuje nas list Shann (która przesyła nam również świeżutkie foty z Melbourne)

"Osobiście głęboko wierzę, że Roger obroni tytuł choć nie obrażę się gdy odbierze mu go Rafa - nigdy nie umiałam się między nimi zdecydować - classy Roger versus shirtless Rafa - ciężko wybrać;)) Odchodząc już od tego potencjalnego epickiego pojedynku warto nadmienić, że w Melbourne zameldował się także boski Novak Djoković i pochmurny Andy Murray strzelający biczfejsy."

REUTERS/PETAR KUJUNDZIC

Oczywiście zawsze można też kibicować Polakom. Naprawdę warto, w Melbourne jest teraz środek lata, temperatury sięgają 30 stopni Celsjusza, a Łukasz Kubot bez koszulki wygląda tak:

Łukasz Kubot, który właśnie sensacyjnie wygrał w pierwszej rundzie singla z rozstawionym z numerem osiemnastym Samem Querreyem , swoje zwycięstwo świętując kankanem:

Tak, kankanem, nie słyszycie Offenbacha ?

To nie koniec atrakcji jeśli chodzi o Łukasza, albowiem możemy jeszcze liczyć na double pleasure, z udziałem Oliviera Maracha, jak również duetu Fyrstenberg Matkowski. No i różnica czasu sprawia, że najlepsze mecze wypadną nam akurat we wczesnych godzinach porannych, a piękni tenisiści mogą być bardzo pobudzający

AP/Mark Baker

AFP/GETTY IMAGES/PAUL CROCK

AP/Vincent Thian

PS. Czy to nie głęboko metaforyczne, że podczas gdy Rafa je banana...

REUTERS/JAMAL SAIDI

...Roger popija caffe latte?

Antagonizm godny zaliczenia w poczet najważniejszych kulturowych opozycji...

Więcej o: