Na dobry początek dnia: kalendarz Olympique Lyon

Porzućmy od razu wszelką hipokryzję i przyznajmy uczciwie. Pewne miesiące będa w nadchodzącym roku trwały dłużej. W szczególności miesiąc o nazwie ''Gourcuff''.

I tak jak w zeszłym roku - wybaczcie kolokwializm, w służbie prawdy - podniecałyśmy się kalendarzem Girondins Bordeaux, tak w tym nasza redakcyjna ściana zaróżowiła się na samą myśl o możliwości dźwigania na sobie zdjęć boskiego Joasia z nieistotnym dodatkiem informacyjny, bo któż by liczył dni, miesiące i lata w cieniu tych rzęs, tych rzęs...

Tu jednak wypada porzucić hipokryzję po raz drugi, i przyznać, że pozostali olimpijczycy, przynajmniej na tyle, na ile udało nam się dociec, też prezentują wysoki poziom estetycznej nienaganność jak przystało na świtę Arcyksięcia. Z tydzień powiszą. Zwłaszcza Hugo Lloris , wciąż niedoceniana egzemplifikacja francuskiego stylu, smaku, klasy i szyku spod znaku. ... eee... myślicie, że jak powiemy Coco Chanel to się obrazi?

Kalendarz można zakupić na oficjalnej stornie klubu, w promocyjnej cenie 19,95 euro, co wychodzi tylko nieco więcej niż euro za miesiąc. Proponujemy jednak klubowi sprzedaż na sztuki.

Przy okazji dodajmy, że jak przekonuje nas BO kalendarz Olympique nie wyczerpuje katalogu ciachowych kalendarzy na nadchodzący rok. Co więcej, jak pisze nasza Czytelniczka - Biczfejsowych kalendarzy. Praktycznie nie ma ani jednego bez dobrego biczfejsa na okładce. No to w naszej galerii możecie zweryfikować tę teorię... Dajcie znać o wynikach, naszym zdaniem na poziom biczfejsowego artyzmu wzniósł się tym razem Steven Gerard.

Więcej o: