Z archiwum H: łysy Puyol, pokój Pique i "Oops... he did it again"

Nigdy nie spodziewałyśmy się, że a) przebój naszego dzieciństwa będziemy śpiewać kilka lat później oglądając nagiego Valdesa, b) odwiedzimy pokój Pique i nawet nie zwrócimy uwagi na łóżko c) zobaczymy Puyola bez lwiej grzywy na głowie i wcale nie będzie to jedna z postaci świata równoległego z bezprzecinkowym Villą i bezpiegowym Torresem u boku. Jeteście w szoku? My też. Ach, a chciałyśmy tylko powiedzieć, że Archiwum H wraca w wielkim stylu.

*** Wiadomość z ostatniej chwili: superagentka grace4 wczorajszego wieczora, zaledwie pięć godzin po tym niespodziewanym, acz historycznym wydarzeniu już zdążyła nas poinformować, że Gerard Pique założył swój oficjalny profil na twitterze . Cóż najwyraźniej aktualizowany co kilka godzin, w trzech językach profil na facebooku nie satysfakcjonuje już Hiszpana, a jego plany podboju internetu sięgają o wiele dalej. Ale jeżeli to oznacza tylko więcej słitaśnych fotek z BO i naszą ulubioną kciukową pozą jesteśmy na TAK.

RC: Nie wiemy, o co chodzi z Puyolem obwiązanym arafatą po brwi, ani dlaczego Pikuś umieszcza to na swoim twitterze, ale jest fajnie. Poza tym, gdybyśmy wiedziały, że cierpi on na nadmiar czasu wolnego i nieodpartą potrzebę kontaktów ze społeczeństwem zaprosiłybyśmy go do siebie o wiele wcześniej.

*** Będąc już w aktach oskarżonego o nałogowe przybijanie high five Pique, kolejny nasz tajniak w terenie, angelina dzięki niezawodnemu zestawowi szpiegowskiemu z liną z różowych prześcieradeł w roli głównej udało się dostać do jego pilnie strzeżonego apartamentu, gdzie już w pokoju samego Gerarda P. udało jej się znaleźć takowe dowody rzeczowe na prawdziwość miłości w związku Fabrique.

RC: Co prawda nie ma różowej koszulki z hasłem "opluwam innych i rzucam orzeszkami w fizjoterapeutę, a Ciacha i tak mnie kochają", ale reszta jest mniej więcej taka sama, jak to sobie wyobrażałyśmy.

*** Przechodząc do ponadczasowych sentencji autorstwa Britney S., za sprawą niezawodnej blackqueen do Różowego Biura Śledczego dotarła wiadomość jakoby Victor Valdes, pseudonim operacyjny "jestem gorący", znowu TO zrobił. A pisząc TO mamy na myśli zapierających dech w piersiach sesję zdjęciową będącą niebezpiecznie apetyczną mieszanką buńczucznych min i bad-boy'owych spojrzeń Valdesa pt."Ciachoredaktorko masz jakiś problem?" ze szczyptą elegancji i oryginalnych muszek pod szyją a la Xabi Alonso.

RC: Wspominałyśmy już, że on jest gorący? Nie? No to: Tak, jest gorący. Diabelnie gorący. Swoją drogą patrzcie jak się kończy długotrwałe niedocenianie ciach przez nas. Strach pomyśleć co zrobi David Silva jak zacznie naszą nieuwagę w końcu odreagowywać. Już zacieramy ręce.

*** Jak donosi nam lilieen Iker "Skunks" (tak, czujemy się odrobinę skonsternowane używając tej ksywki) Casillas postanowił sprawdzić, jak jego orzechowe spojrzenie prezentuje się w świetle reflektorów, a profil półboga w obiektywie kamery - zagrał epizodyczną rolę w filmie i nie jest to bynajmniej obstawiany przez nas początkowo dokument o tematyce kulinarnej "On, one i Pizza". Tytuł to "Ogień'' , a nasza agentka ma na jego temat swoją własną spiskową teorię: "ciekawostka; tytuł ten osobiście tłumacze sobie na polski jako ''spalony'' wiec może występ w nim ikerka jest zaplanowany i tematyczny...."

RC: Myślicie, że będzie w 3D? Że TO będzie w 3D?

*** Tymczasem Lena dla wszystkich znawczyń archiwum z aktami w kolorze ognistej czerwieni, ma kolejne zdjęcia-zagadki "Z rodzinką , z przedszkola bodajże gdyż razem z dziećmi z są ciekawie przebrani , Z braćmi nawet jest jedno :) ", które łączy jeden hiszpański element, a którego tożsamość jest szukanym "x".

RC: Gdzie są rodzice, pytamy? Takie małe dzieci, a już imprezują (patrz przedostatnie zdjęcie)? A co do samego "x " nie mogłybyśmy go nie znaleźć. Na każdym zdjęciu nie widzimy nic więcej poza parą tych cudnych czekoladowych ocząt.

*** Dzięki śledztwu, które przeprowadziła Emcia i obok ładnych butów Carbonary oraz smutnego Pique już nigdy więcej nie mamy prawa stawiać naszego ulubionego porównania niedorzeczności: "łysego Puyola" . Wiemy, że może to być dla niektórych prawdziwy szok, wiemy, że jeszcze inni tak jak my, pomyślą, że to koniec świata i pobiegną do Torresa by wyznać mu miłość, ale Łysy Puyol naprawdę istnieje. A przynajmniej kiedyś istniał, i to nie tylko w bajkach opowiadanym dla postraszenie niegrzecznych dzieci...

RC: Dziękujemy, nie mamy nic więcej do powiedzenia. Fundamenty naszego świata właśnie się zawaliły i zaraz same zakujemy się w różowy kaftan. Chyba potrzebujemy jakiejś psychoterapii. Może utworzymy grupę wsparcia dla poszkodowanych i ofiar w wyjściu na światło dzienne zdjęć łysego Puyola?

*** A na koniec dzisiejszego sprawozdanie RBŚ fabregasova przysyła nami gify, które ściągają nas na skraj rozkoszy i słodkosći. Zawsze wiedziałyśmy, że nasz Cescy jak nikt inny potrzebuje miłości, ciepła drugiej osoby, a... przy molestowaniu kolegów z drużyny wygląda przeuroczo. Nieważne, jak bardzo dziwnie by to nie brzmiało...

embed
embed
embed

RC: Na takie obrazki Ciachoredaktorki mogą być tylko jedną reakcję: Awwwwwwwwww...x24934573867349540267543905

Marina

Więcej o: