Skra Bełchatów przed najważniejszym meczem w Lidze Mistrzów

I oby poszło im lepiej niż nam w próbach poprawnego napisania nazwy dzisiejszego przeciwnika Bełchatowian bez pomocy Google. 

VfB Friedrichshafen. Uff. Po efektownym pokonaniu Trentino wydawać by się mogło, że nie ma w Europie drużyny, która mogła by podskoczyć Skrze Bełchatów. Zwycięstwo musiało zrobić wrażenie również na mistrzach Niemiec, których trener, Stelian Moculescu, przyznaje: -Zespół, który bije Trento, nie może grać źle - dodając przy tym, że spodziewa się dziś bardzo emocjonującego spotkania.

W Bełchatowie tymczasem, daleko chłopcom od chodzenia z głową z w chmurach, zwłaszcza, że w ostatnim czasie Niemcy (owszem, użyjemy w tym tekście wszystkich dostępnych nazw zamiennych, byle tylko nie musieć więcej napisać nazwy zespołu) dość srodze łoili skórę mistrzowi Polski. Mariusz Wlazły przyznaje na przykład, że jego zdaniem dzisiejsza potyczka będzie jeszcze trudniejsza niż mecz z Trentino.

- Przeciwnik jest bardzo trudny, choć niedoceniany. Na szczęście też wszystkiego nie wygrywa. Zrobimy wszystko, by nie udało mu się zwyciężyć także w Łodzi. Potrzebna będzie jednak maksymalna koncentracja - deklaruje Mariusz.

I maksymalny doping. Dlatego dziś o 18.00, dziewczęta - do telewizorów. I zaklepcie sobie koniecznie jakieś wygodne miejsce na kanapie, bo mecz z mistrzem Niemiec to dopiero początek morderczego maratonu, jaki czeka w najbliższym czasie Bełchatowian. Rewanż z (Ctrl C, Ctrl V) Friedrichshafen już w najbliższą niedzielę, a prosto z Niemiec Skra wyleci na klubowe mistrzostwa świata do Kataru. Będzie się działo!

Więcej o: