Meczowy Ciachomierz: Gran Derbi

Wspominałyśmy coś o Trzeciej Wojnie Światowej? To była trzecia, czwarta, piąta i kilkanaście kolejnych. O Apokalipsie? Czterej jeźdźcy to nieszkodliwe pacholęta na różowych kucykach przy Ramosie, Puyolu, Ronaldo i Valdesie. Dniu Krwi i Chwały? Ominęłyśmy bójki, biczfejsy, high five i pulowerki, Po obejrzeniu wczorajszego spektaklu mistrzów tylko określenie "Koniec Świata" wydaje się po stokroć właściwe. Witajcie zatem w nowym, nad którym panowanie objęła wczoraj magiczna Barca i w którym dniami i nocami przybija się high five.    

Przejdźmy jednak do konkretów, czyli tego, co udało się uchwycić naszemu ciachomierzowi, zanim rzecz jasna zajął się różowym ogniem z nadmiaru emocji.

CIACHA NA TAK:

+ czułe powitania Hiszpanów w tunelu. Okej, może teraz po zakończeniu meczu wydają się lekką kpiną, ale w tamtym momencie, gdy Iker ściskał się z Puyolem, Pique przyjacielsko poklepywał Ramosa, a Xabi Alonso czule przytulił Xaviego oficjalnie się wzruszyłyśmy, a piękne czasy MŚ przeleciały nam przed oczami.

+++++ wszystkie pięć goli Barcelony, jak uczynnie obrazował nam Pikuś. Jeden piękniejszy od drugiego, drugi bardziej barceloński od trzeciego. Trzeci bardziej zapierający dech w piersiach od piątego. Magia, drogie Panie, magia. A jeśli Xavi bądź Iniesta nie odbierze w tym roku Złotej Piłki odkładamy różowe klawiatury w kąt i rzucamy ten biznes.

+ biczfejsy Ronaldo. Właściwie wczoraj Ronaldo cały był jednym wielkim biczfejsem, co wyglądało bardzo malowniczo.

REUTERS/ALBERT GEA

+ wieli powrót kosmicznej Barcelony. Nie wiemy, jak Wy, ale my na widok gry Barcy (oczywiście w przerwach w zbieraniu szczęki z podłogi) wydawałyśmy z siebie na zmianę "Wow", "Wow" oraz dla odmiany "Wow", a nasze oczy od podążania za piłką w tym tempie będą musiały przejść długotrwałą rekonwalescencję. Gorzej, że jeśli nam samym przed telewizorem było żal zagubionego Realu, co musieli czuć jego piłkarze. Im chyba widowiskowa zabawa w kotka i myszkę na murawie aż tak bardzo się nie podobała.

+ Messi bijący wszystkie rekordy w byciu uroczym - z miną "niech mnie ktoś przytuli". doszczętnie zmarznięty, po szyję opatulony golfem, trzęsący się z zimna, Chyba nawet dryblując piłkę między czterema obrońcami Realu trzymał w piąstkach naciągnięte rękawy koszulki, by w sprincie nie zmarzły mu dłonie. Ręka w górę, ta która nie miała ochoty go ogrzać,

AFP/GETTY IMAGES/JOSEP LAGO

+ Wspominałyśmy coś o rekordach w byciu uroczym? To co powiemy o Mr Wytrzeszczu, który nawiasem mówiąc wyglądał naprawdę rozkosznie w swojej malutkiej czarnej opaseczce na włosach, a wszechotaczająca atmosfera sprawiała, że peszył się z częstotliwością kilkunastu razy na sekundę. Choć nas i tak uwiodła bohaterska próba udziału w jednej z przepychanek.

GETTY IMAGES/Denis Doyle

(P.S. Czy komentatorzy wreszcie nauczą się wymowy jego nazwiska, bądź chociaż trzymają się jednej wersji? "Ozile", "Uzile" i inne "Ezile" zmieniane co kilka minut już zaczynają nas denerwować. Nie prościej byłoby tak zarzucić "Mesuciątko"? )

+ modowa konfrontacja obu trenerów, czyli raj dla koneserek trenerskiego absolutu, wielbicielek czarnych wełnianych pulowerków oraz wytwornych grafitowych szali. My osobiście się tak czułyśmy.

REUTERS/GUSTAU NACARINO

CIACHA NA NIE:

- SERGIO RAMOS, choć temu Hiszpanowi raczej należy się taki minus jak z ciachowej redakcji do Honolulu, za to co wyprawiał podczas meczu i to w kierunku swoich kolegów z reprezentacji!!! Same przecierałyśmy oczy ze zdziwienia, krzyczałyśmy *&^#_$@* w jego stronę, prawie wskoczyłyśmy wewnątrz ekranu, by wylać mu kubeł zimnej wody na głowę Sergio NASZ Sergio, Mistrz Świata, hiszpańskie ciacho, zachował się niegodnie żadnego z tych tytułów. Najwyraźniej z lekcji "przegrywanie z klasą" urwał się na wizytę u fryzjera.

AP/MANU FERNANDEZ

AP/Daniel Ochoa de Olza

- Zbezczeszczenie świętości. Istna profanacja. Bezczelność. Chamstwo. Tupet. Mieć czelność tak bezpardonowo odepchnąć naszego Pepa? Choć opuszkiem palca dosięgnąć świętego, nietykalnego pulowerka?

AP/Daniel Ochoa de Olza

Jesteśmy zbulwersowane, zniesmaczone, prawdziwe rozwścieczone i na miejscu Ronaldo nie chciałybyśmy wiedzieć co miałyśmy w tamtej chwili ochotę z nim zrobić i bynajmniej nie były to te rzeczy, co po reklamie Armaniego.

Mniejsza o to, jak uwiodła nas iście rycerska obrona Pepa w wykonaniu jego podopiecznych: Valdesa, Busquetsa i reszty piłkarzy Barcelony. (Redaktorka Marina prawie miała łzy w oczach)

AP/Daniel Ochoa de Olza

Zaś sam Ronaldo, tylko raz pokazał nam się ze swojej najlepszej strony i był to dokładnie ten moment:

AP/Daniel Ochoa de Olza

- dwa dodatkowe kawałki Pizzy . Bo chyba nie wątpicie, że to ona jest winna całemu złu tego świata, a w kontekście wczorajszego wieczoru dyspozycji San Ikera, czy kimkolwiek był ten pan w zielonym wdzianku, udający bramkarza światowej klasy. Pięć goli w plecy, przepychanki z kolegami z reprezentacji, wieczne pretensje do całego świata i mina będą jednoobrazkowym komentarzem całego meczu w jego wykonaniu. Ktoś tu chyba myślami był już przy 250 gr pizzy.

REUTERS/STRINGER/SPAIN

OCENA:

Bójki, gole (duuuuużo goli) kartkowy festiwal, moda na najwyższym światowym poziomie, "Ezile", rycerskie obrony, biczfejsy i sensacja, o której będziemy opowiadać dzieciom, a jak nie to na pewno pani Grażynce z warzywniaka. Czy można czegoś więcej chcieć od Gran Derbi? Największego piłkarskiego wydarzenia tego półrocza? Końca Świata? Niech największym dowodem będą nasze paznokcie i gardła, które nie były w tak tragicznym stanie od złotych czasów Mistrzostw Świata.

Tylko jeden obrazek nadzwyczaj nas smuci...

AP/MANU FERNANDEZ

... ale jak on sam oznajmił wczoraj "Jutro jest wtorek" i na jego miejscu tego się trzymając założyłyśmy na ów wtorek odświętny, żałobny czarny szalik. Bo będąc Sergio Ramosem schowałybyśmy się pod ziemię i nie wychodziły póki gniew Ciach nie zmaleje, czyli przez jakieś tysiąc pięćset sześćdziesiąt dwa lata.

To jak? Kiedy następne Gran Derbi i dlaczego tak późno?

Więcej o: