Trentino na kolanach!!! Skra mistrz!!!

Oczywiście, do formalnej koronacji w tej edycji Ligii Mistrzów droga jeszcze daleka, ale żadne inne określenie nie oddałoby w pełni tego, co wczoraj pokazała Skra Bełchatów.          

A pokazała rzeczy wielkie. Bo czy ktoś mógłby się tego spodziewać? 3:0? Z najlepszą drużyną starego kontynentu? W tak pięknym stylu? Myliłby się kto stwierdzając na podstawie wyniku, że mecz odbył się bez emocji. Bo tych było aż nadto, zwłaszcza w dramatycznej końcówce pierwszego seta, którego skutecznym atakiem zakończył Mariusz Wlazły.

W drugiej partii nastąpiło uspokojenie i łatwa wygrana do 18, a trzęsienia ziemi powróciły w trzecim secie. Musicie wiedzieć, że gdy tylko Trentino wyszło na trzypunktowe prowadzenie, jedna z nas, słynąca z siania defetyzmu, zgorzknienia i staropanieństwa, już zaczęła prorokować 2:3. Zakneblowałyśmy ją. Odkneblowała się sama, by oddać ekstatyczny okrzyk w stronę Michała Winiarskiego, gdy ten przy stanie 22:22 w sposób dla nas nie pojęty i iście fenomenalny skierował piłkę prosto na głowę chowającego ręce z bloku przeciwnika. To był gwóźdź do trumny Włochów.

I co więcej możemy jeszcze dodać. Piękny wynik, jeszcze piękniejsza gra, najpiękniejsi siatkarze. A wszystko to w pięknej hali, i jak zaznacza szczęściara obecna na meczu Miśkowa (którego Miśka, droga Miśkowo ?) z piękną atmosfera na trybunach. Czego zresztą dowodzi zdjęcie przez ową czytelniczkę podesłane.

Skra Bełchatów bejbe!

Więcej o: