Z cyklu: Ciacho Niedoceniane - Inaki Astiz Ventura

Tak w razie gdybyście zastanawiały się kiedyś, co wyszłoby z zabójczego połączenia trzech składników "Polska", "Hiszpania" "boski piłkarz". My już wiemy i zacytujemy tu pomysłodawczynię całego pomysłu, OnlyMe: "jedyny i niepowtarzalny Inaki Astiz Ventura".    

Ach, na co nam marzenia o wszystkich gorącokrwistych Fabregasach i fantazjowanie o Villi i innych Torresach, kiedy tutaj, na wyciągniecie ręki, zaledwie rzut różowym beretem od ciachowej redakcji mamy ich dalekiego kuzyna z Pampeluny, ciacho przez duże "C", niedoceniane przez jeszcze większe "N", pana Inakiego?

Pytacie, gdzie wysłać podziękowania za sprowadzenie go w skromne, polskie progi? Na adres Legii Warszawa prosimy pisać, która to w efekcie swojej niedawnej hiszpańskiej manii, najpierw wypożyczyła do na rok z Osasuny Pampeluna, później przygarnęła na dłużej za darmo. Ha, jakbyśmy tak dobrze prezentowały się w tym trykocie, też nie chciałybyśmy żadnych pieniędzy.

Ale skoro już padło słowo "ładnie", musi paść i "rozkosznie", choć same uparcie twierdzimy, że użycie go w kontekście Inakiego mówiącego w naszym szlachetnym języku polskim to niedopowiedzenie roku. A przynajmniej ilość wydawanych z siebie dźwięków "Awwwww" w czasie oglądania tego filmiku o tym nas przekonuje.

I "+100000 do nieprzyzwoitej słodkości" wędruje do Inakiego Astiza.

Bo "+10 do ciachowości" otrzymał już dawno. Spójrzcie tylko na artystyczny nieład na głowie, czekoladowe szczenięce spojrzenie i zarost pt."mogę się nie golić przed 3 dni a i tak wyglądam zabójczo".

(Zdjęcie: www.legia.net)

(zdjęcie: www.legia.com)

Auć. Ktoś tu trafił w nasz czuły punkt.

Ze swoimi dwudziestoma-siedmioma latami na karku może nie jest już najmłodszym ciachowym egzemplarzem, ale wygląda na to, że wciąż chce się uczyć, i to nie od byle kogo, ale od najlepszych. I tak mamy:

- seksownego intelektualistę a la Schweini

Fot. Kuba Atys / AG

(fot.legia.com)

(Zwróćcie uwagę na Kubę Rzeźniczaka słodko śpiącego na drugim planie...)

- klasyczne, typowo hiszpańskie "na Torresa"

- kuszenie języczkiem w stylu Pepa Guardioli

Nasza wyobraźnia czuje się pobudzona.

I nie pozwolimy, by cokolwiek to zepsuło. Nawet jeśli do końca życia i o jeden dzień więcej będziemy zmuszone udawać, że to zdjęcie wcale nas nie niepokoi, ani trochę nie rusza i twierdzić, że to z pewnością jakaś psychofanka, która, rzuciła się na niego i przyssła do tej zgrabnej ręki, a w sekundę po zrobieniu tego zdjęcie od Inakiego brutalnie odciągnęła ją ochrona, a sąd wydał zakaz zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż dwa kilometry, sto-pięćdziesiąt-cztery metry, siedemdziesiąt-trzy centymetry i dziewięć milimetrów.

Psychofankapsychofankapsychofanka. To musi być ona!

Więcej o: