Pociągiem do piekła i inne przypadki piłkarskiego weekendu

W którym powróciła do nas liga hiszpańska, niebiescy solidarnie brali w skórę (ale nie wszyscy), debiuty się nie udawały (ale nie wszystkim) a niemiłe ciachowemu sercu Wagsy pojawiały się na trybunach. Będzie też rzecz o ciachach, które można napotkać jeżdżąc koleją...      

Od czego by tu zacząć? Może od tego, że miniony weekend nie był zbyt szczęśliwy dla niebieskich? Ich honor obroniła Chelsea wygrywając 2:0 ze Stoke City , ale cóż z tego, skoro Lampsy spudłował karnego, i wyglądał tak, że serce się kraje...

...a na dodatek ani on, ani lepsza z jego drugich połów (czyt: John Terry) nie zagrają w najbliższym meczu reprezentacyjnym. Gorsza z dwóch połów pojawiła się natomiast niebezpiecznie zadowolona z siebie na trybunach.

to znaczy wiecei, nie zrozummy się źle: ona wygląda na całkiem równą babkę i naprawdę nic byśmy do niej nei miały, gdyby nie to, że prowadza się z Frankiem...

Pozostałym niebieskim poszło już znacznie gorzej. W rozpalających zmysły, serca, kosci i różne inne cżęści ciała i umysłu Wielkich Derbach Śląska wygrał - chyba dość neispodziewanie - bieniaminek Górnik , pokonując niedawnego (i niedoszłego) uczestnika europejskich pucharów - chorzowski Ruch . Co prawda tylko 1:0, ale 1:0 w 82, minucie to musi być coś bardzo nieprzyjemnego. A oto strzelec jedynego gola. Ciacho?

Jeszcze gorzej poszło Poznaniakom w Białymstoku, a my chyba wiemy dlaczego. Jedna z naszych czytelniczek, "pragnąca zachować anonimowość" napisała do nas:

"Jakież było moje zdziwienie, kiedy w sobotę, około godz. 11 ujrzałam na Dworcu Centralnym w Warszawie grupę mężczyzn w niebieskich dresach, którzy na drugi rzut oka okazali się być... piłkarzami Lecha! No tak, przecież grają z Jagiellonią - przypomniałam sobie. Chłopcy wyglądali na nieźle przestraszonych - nie dziwię się - piłkarze Lecha w centrum Warszawy - a ponieważ sama jestem za Legią zastanawiałam się, czy nie rzucić jakiegoś zgryźliwego żartu o kuchenkach, ale się powstrzymałam :) Piłkarze wsiedli do wagonu pierwszej klasy, ale potem widzialam jeszcze Djurdjevicia, który szukał Warsa i dawał autograf konduktorowi - a może podpisywał mandat? ;) Oczywiście moje koleżanki (poinformowane telefonicznie) chciały, zebym wzięła od nich autograf, albo chociaż bilet, ale powiedziałam, ze nic z tego - jako fanka Legii nie mogłam sie zmusić do proszenia ich o cokolwiek. Dodam jeszcze, ze na miejscu czekał na nich piętrowy autobus, a Djurdjević wysiadał... z karimatą pod pachą! Nie mam pojęcia na co mu ona potrzebna, ach te wielkie gwiazdy i ich kaprysy..

Ale chyba moja niechęć przyniosła im pecha bo przegrali 0:2 . Spoko, jeśli tak, to mogę co tydzien z nimi jeździć, pozdrawiam Redakcję i wszystkie fanki nie- Lecha. No dobra, i Lecha też, wiem, że jest Was najwięcej ;)"

Niestety dla anonimowej czytelniczki, ani dla reszty fanek wojskowych - Legia też się nie popisała, ulegając GKSowi 0:2 i przyprawiając niżej podpisaną redaktorkę o czarną rozpacz i palpitacje serca. I nic a nic nie pociesza jej fakt, że jak pisze madydapatrycja97 w GKSie gra młode polskie ciacho - Dominik Kisiel .

Ani, że bramkarz Legii Antolović - który z żaden sposób nie może równać się ciachowością ze słodkim obliczem Janka Muchy - popisał się wspaniałą interwencją...

Kontynuując porażkową serię - przegrał także Bayern - z zupełenie niezrozumiałych okolicznościach...

Zupełnie niezrozumiałych...

Lyon - i tu właśnie mamy ów niudany debiut boskiego Josasia....I cóż z tego, że tak pięknie wyglądał w nowym ubranku? Swoją drogą on wyglądałby ładnie nawet w zgrzebnym worku...

Jos e też nie zachwycił - Real zaledwie zremisował z Mallorcą ...

co zapewne ucieszyło zwycięską jak zwykle Barcelonę... (w roli ofiary ty razem Racing Santander)

Najgorsze jednak cięgi tego weekendu zebrali aptekarze z Leverkusen , którzy goszczącej u nich Borussii Moench... Munch...M'glad... no wiecie, tej drugiej Borussii, bez Lewandowskiego, pozwolili zaaplikować aż szesć goli we własną, gościnną siatkę, odpłacając się zaledwie trzema... Auć. Musiało boleć, co nie Misza?

rybka

PS. Na specjalne życzenie Joanny M . - uaktualniamy nasze podsumowanie o dwa gole Suareza. Jak pisze Joanna :

We wczorajszym meczu holenderskiej Erdevisie, rozegranym między Ajaxem Amsterdam a De Graafschap, Suarez najpierw wykorzystał dośrodkowanie od van der Wiela, wbijając piłkę do bramki czerepem (standing ovation nr 1), a później, w podyktowanym sprawiedliwie rzucie wolnym, trafił perfekcyjnie po raz 2! (standing ovation nr n+1, gdzie n należy do liczb naturalnych rzeczywistych). W drugiej połowie meczu Luis znowu szpanował celnością i talentem - wymienił tylko podania z De Zeeuwe'm i Ajax mógł cieszyć się z kolejnego gola Suareza. I pewnie tak było.

Brawa należą się również innym zdobywcom goli w tym jakże emocjonującym spotkaniu, które (uwaga, uwaga!!!) WYWINDOWAŁO AJAX NA CZOŁO ERDEVISIE!! Zatem, słowa uznania dla Emanuelsona i Eriksena. :D

stosowny filmik (notabene zawierający wszystkie bramki meczu), na którym Luisito, oprócz popisów z piłką, prezentuje się również zabójczo w granatowym, wyjazdowym skaffandrze/kostiumie/inne (nie)fachowe określenie Ajaxu:

Aha, no i dobra, dobra, już macie tego Torresika...

Więcej o: