6.6.6 czyli rozstrzelany weekend piłkarski

Bo wlaśnie cyferka ''6'' sponsorowała miniony odcinek Ulicy Sezamkowej Premier League, a niewiele brakowało, by w trend szóstkowy wpisał się także Lech Poznań. W Portugalii widziano klatę, w Niemczech Ballacka i Raula, na trybunach Cristiano Ronaldo w brzydkim swetrze z ładną dziewczyną, oraz Joachima Loewa z palcem krążącym niebezpiecznie same wiecie w jakich okolicach... Słowem - działo się.    

Najwięcej - jeśli chodzi o liczbę bramek - w Anglii. The Blues, znani kiedyś (kiedy to było drogi Jose?) jako Chelsea "Wygrywanie 1:0 jest cool'' Londyn , po raz drugi w tym sezonie wpakowali rywalom sześciopak do siatki, tym razem bez udziału Drogby, ale za to z kropką nad i postawioną przez niedawnego ''Czerwonego" - Yosi Benayouna. Dwójkę zainkasował Anelka, tyleż samo Salomon Kalou, a wszystko zaczęło się od Florenta Maloudy. Czyżby córka Billa Clintona wjechała Niebieskim na ambicję będąc najgłośniejszą Chelsea ostatnich tygodni?

Jeśli eksprezydentówna USA wjechała na ambicję Niebieskim londyńczykom, to ci z kolei musieli połechtać męską dumę swoich sąsiadów - Kanonierów, Arsenal bowiem także zapragnął wpisać szóstkę do protokołu meczowego, a że Blackpool nie stawiało większych oporów....

Nas cieszy najbardziej, że strzelił nowy nabytek Arsenalu - Marokończyk Marouanne Chamakh , w którym kochałyśmy się już gdy był tym ''minimalnie brzydszym'' kolegą Gourcuffa z Bordeaux, znanym też także jako sobowtór Cristiano Ronaldo... Teraz w otoczeniu młodych Gunnersów jego gwiazda znalazła należytą oprawę, nie uważacie?

Gwałtowna podaż wyników szóstkowych w Anglii spowodowała, że apetyty na multibramkowe rezultaty obudziły się nawet u beniaminków - i takie na przykład Newcastle postanowiło udowodnić, że owszem, ono też może, i jeden, i dwa i cztery i szeć... Owszem, może....

...a jednej z nas się przypomniało, że w czasach spadania z dywanu na podłogę, jej niewinne marzenia odwiedzały niesforne loczki Fabricio Colocciniego - na zmianę z włosami Karela Poborskiego.... Eeee, to chyba nie jest najlepszy temat do wynurzeń...

AP/SCOTT HEPPELL

Zmieniamy więc szybko temat, ligę i kraj, przenosząc się do Hiszpanii, gdzie mimo, iż ligowo nie działo się nic, to przecież działo się bardzo dużo. Barcelona wygrała Superpuchar, a Real pokonał w towarzyskim pojedynku Herkulesa, tzn. Hercules CF - 1:3. Piszemy o tym dlatego, że:

a) Angel di Maria robi dla Was serduszko:

b) Jose wygląda uroczo - nie nowość to zresztą...

c) Sergio Canales... no, po porstu Sergio Canales...

A, że przy okazji Hiszpania grała ze Stanami Zjednoczonymi w koszykówkę - na trybunach widziano Cristiano Ronaldo w brzydkim swetrze z ładną dziewczyną. Po ostatniej dyskusji na temat anielskości/łajdakowatości CR9 nie chcemy dolewać oliwy do ognia, ale to stężenie żelu na głowie przekracza już naprawdę wszelkie dopuszczalne normy...

A jeśli już jesteśmy przy obrazkach z trybun - Jogi Loew obserwował meczu HSV - Schalke, nie wiedząc, że sam jest obserwowany... Jogi, gdzie ty znowu z tym palcem...

AP/Gero Breloer

Hamburger wygrał 2:1 i choć szkoda Raula ... - to Ruud van Nistelroy pięknie się cieszył z kibicami...

i maskotką...

A jeśli chodzi o Bundesligę i cieszynki - zapraszamy na ''sceny zbiorowe z życia Bawarczyków''.

''A gu-gu''?

Tymczasem w Leverkusen rozkręca się Michael Ballack - ta sama niebieska koszulka, ten sam niepoprawny urok... do tego ciahowi koledzy - Tranquilo Barnetta, Renato Augusto (ten z brzuszkiem)... chyba zostaniemy fankami aptekarzy....

I pozostając w temacie Niebieskich - Lech Poznań bardzo chciał być jak John Malkovich angielscy szóstkowicze, ale pary starczyło tylko na pięć goli wpakowanych biednej Cracovii... Nie wiedziałyśmy natomiast, że Siergiej K. potrafi fruwać....

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

...to po pierwsze, a po drugir, w ramach ''Kącika Małej Malkontentki'' musimy stwierdzić, że nowe, pasiaste stroje Lecha wcale a wcale nam się nie podobają. Zdejmować je tu zaraz wszyscy...

Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Gazeta???????

A na zakończenie, w ramach bonusu - z cyklu: "Sympatyczne zdjęcia, nieistotne trofea" - Juventus po bezbramkowym remisie i karnych zdobył na Milanie niezwykle prestiżowe "Trofeo Luigi Berlusconi".

Wzięlibyście się lepiej chłopaki za detronizowanie Interu...

I jeszcze bonus nr 2 - być może coś nam umknęło, ale chyba jedyna klata tego weekendu, widziana w Portugalii... może być?

rybka

Więcej o: