Karol Bielecki wraca do wielkiej formy

W wielkim stylu.

ZAledwie dwa miesiące po koszmarnej kontuzji, którą przypłacił stratą lewego oka, Karol Bielecki zaskoczył - a jeszcze bardziej ucieszył - wszystkich, powracając do gry w piłkę ręczną. Teraz znów udowodnił jak wielkim jest zawodnikiem, prezentując wspaniałą postawę w towarzyskim turnieju InterSport Masters Kempa Cup w niemieckim Sindelfingen.

W turnieju tym Rhein-Neckar Löwen - drużyna Bieleckiego - doszła aż do finału, w czym bardzo pomógł jej własnie Karol. W meczu finałowym zdobył aż pięc bramek, a lepszy od niego był tylko kołowy Bjarte Myrhol, który zaliczył 6 trafień. I choć ''Lwy'' uległy ostatecznie wicemistrzom Niemeic - to postawa Koli zasługuje na najwyższe uznanie. Karol gra już w specjalnych, sprowadzonych dla niego ze Stanów Zjednoczonych goglach, musi też na nowo uczyć się orientacji na boisku i radzić sobei z ograniczonym polem widzenia, a mio to radzi sobie świetnie i Ciacha na przemian pęcznieją z dumy i niemieją w podziwie obserwując jego dokonania.

Strasznie się cieszymy z postępów Bieleckiego, trzymamy za niego kciuki, no i przede wszystkim gorąco liczymy, błagamy Opatrzność i modlimy się o to, aby zobaczyć go w końcu w biało - czerwonej koszulce... najlepiej jeszcze w styczniu...