Liga angielska wraca z wakacji

A my reagujemy na to niewybrednym, ale za to z głębi trzewi dobytym, radosnym i głośnym: ''Yeeeeeeeeeeeeeaaaaaaaaaaaaaaahhhhhhhhhhhhhhhhh''.  

Podobnie głośno na nasze radosne powitania odpowiedziała Chelsea Londyn, która na dzień dobry z głośnym hukiem pokonała beniaminka West Brom aż... 6:0! Połowa tego dorobku jest zasługą Drogbusa, dwa dorzucił Florent ''mam fryzurę na cebulę'' Malouda, w siatce umieścił też piłkę Frank ''dlaczego Twoja dziewczyna nam to robi'' Lampard. Niebiescyyyyyyyyyyyy!!!!

Jak dobrze widzieć starych znajomych w świetnych humorach i czułych uściskach....

Sąsiedzi, tudzież jak kto woli rywale Chelsea z Londynu - Kanonierzy spisali się nieco gorzej i w hicie pierwszej kolejki - meczu z Liverpoolem - zaledwie zremisowali.

Zaledwie? A może to i dobrze, co bowiem musiało się dziać w sercach Ciachoczytelniczek, gdy naprzeciw siebie stawały dwie, najbardziej chyba przez Was lubiane, drużyny Premiership? Czy to ostateczny kres pomundialowego szaleństwa, kiedy ostre podziały klubowe znów rozłączą wielbicielki Hiszpanów po jednej stronie barykady stawiając Torresa i Reinę, po drugiej zaś Fabregasa? A może właśnie ze względu na Mistrzów Świata zadowolone jesteście z wyniku? Ale żeby nie było, że my znów cały czas o Hiszpanach - nie uważacie, że Samir Nasri wyładniał? Czy to po prostu korzystne zdjęcie?

Poza tym wciąż nie możemy się pogodzić z faktem, że Torres nie jest już blondynem. Owszem, ładnemu we wszystkim ładnie, a zwłaszcza w pozie głębokiej zadumy na ławce rezerwowych, ale czyż blondzik, nawet w wersji pasemkowej nie pasował lepiej do piegów?

Więcej o: