Mundialowy kącik trenerski

Bo owszem: kochamy piłkarzy, bramki, parady, akcje, kontrataki i wymianę koszulek, ale przecież nie ma to jak ciachowy trener na ławce.    

Zapraszamy więc na subiektywny, wybiórczy i otwarty do dyskusji przegląd mundialowych ławek, lini bocznych i znajdujących się za nimi osobistości. Rozpoczynamy festiwal sweterków, szalików (choć jakoś ich mało, pomimo niskich temperatur), garniturów i bluz dresowych!

Joachim Loew - pod nieobecność wyżej wspomnianych Wielkich Ciach niemiecki emotrener wysuwa się na prowadzenie: zapinane kardiganki, niebieskie pullowerki i zmuszone jesteśmy zacytować klasyka: "Joachim, Twoja stylówa jest bezbłędna"

GETTY IMAGES/Cameron Spencer

Tylko może pomyśl o podkoszulku, bo jak mawia babcia jednej z nas: "nerki przeziębisz i na starość będzie płacz".

Fabio Capello - jak na Włocha przystało - wie jaki użytek zrobić z garnituru, i choć szkoleniowiec Synów Albionu wpisuje sięraczej w kategorię: "o, jaki elegancki pan przyszedł w odwiedziny do Dziadka", niż "Schrupałabym to ciacho w trzy sekundy" to musimy przyznać, że smaku u klasu mu nie brakuje.

David Beckham - nie powinien siedzieć na tej ławce, nie powinien wyglądać tak bosko w tym szarym garniturze, powinien biegać po boisku w przepoconym trykocie, ale skoro już los okazał się dla Becksa tak okrutny, to przynajmniej rozkoszujmy się tymi doznaniami estetycznymi jakie nam oferuje... Becks - zdecydowanie asystent numer 1 tych mistrzostw...

Paul Le Gen - ledwo zdążyłyśmy odkryć ciachowość francuskiego szkoleniowca AKmeruńczyków, a już przychodzi się z nim rozstać - szkoda, wielka szkoda, gdyż tak wdzięcznych czerwonych sweterków nie uświadczymy na tym mundialu zabyt wielu... I jeszcze ta seksowna łysina, ten czarujący błysk w oku... chyba się pogniewamy na Bendtnera i kolegów...

Raymond Domenech - możemy mieć mu za złe jego dziwne decyzje personalne, doprowadzenie wicemistrzów świata na skraj przepaści, stoicki spokój w obliczu srpmotnej klęski Francji, ale musimy przyznać, że po pierwsze - ma całkiem fajny płaszcz, a po drugie, w całej jego osobie jest coś tak niesamowicie francuskiego... czy nie kojarzy Wam się trochę z Luisem de Funesem?

Dunga - przyzwyczaiłyśmy się już do jego wyglądu amerykańskiego komandosa z lat siedemdziesiątych, ale to co miał na sobie podczas meczu z Koreą Północną streścić można tylko trzema krótkimi literkami anglosaskiej prowieniencji: "WTF?!" I jeszcze może: "hellou?"

Diego Maradona - nie, nie jest ciachem, ale jest przecież jedną z najbarwiniejszych postaci świata piłki w ogołe, a co za tym idzie - również tego mundialu. Aczkolwiek musicie przyznać, że ten garnitur zupełnie na nim nie leży...

Więcej o: