MUNDIALEJRO: Reprezentacja Niemiec

Reprezentacja, która na przekór wszystkiemu wywołuje w nas ciepłe uczucia i zdecydowanie różowe motylki w brzuchu.    

Na przekór, bo przecież to NIEMCY. Ich nie lubi się z reguły. Z przyzwyczajenia. Przy byle okazji ogrywają naszych aż miło. Nie grają ładnie dla oka piłki, wręcz przeciwnie, a od zapierających dech w piersiach dryblingów bliżej im do parkowania autokaru w polu karnym. Ich ciała nie są apetycznie opalone a włosy poetycko kruczoczarne. Nie spoglądają na nas seksownie-czekoladowo oczętami, ani nie wydymają swoich słodkich usteczek wypowiadając się w jakimś melodyjnym języku.

I choć mają wszystkie powody, abyśmy skonstruowały jedenastkę laleczek voodoo z ich podobiznami, to my już z większą chęcią zjadłybyśmy swoje tipsy. Cóż, może po prostu stanowią miłą odmianę po tych wszystkich ciachach latino. Może po prostu mają to "coś". A może po prostu zakazane ciacho smakuje najlepiej?

Trener : Joachim Loew. Po odejściu naszego ulubieńca Jurgena Klinsmanna z niepokojem dumałyśmy nas losem niemieckiej kadry narodowej. Jak się później okazało, zupełnie niepotrzebnie - pedantyczne białe koszule z podwiniętymi rękawami z nami pozostały, a do tego otrzymałyśmy w promocji bujną emogrzywkę, niczego sobie ciałko i kilka eleganckich szaliczków - Jogi zameldował się na posterunku. Zameldował się i od razu pozyskał sympatię kibiców, drugie miejsce dla Niemców na Euro 2008 oraz dożywotni status "pierwszego ulubionego emotrenera Ciach".

Klata : Mario Gomez. Bo bywają takie torsy od których nawet inni mężczyźni nie mogą oderwać swych lepkich rączek.

Uśmiech : Lukas Podolski. Ah...czy ten uśmiech może kłamać? Równie słodkiego, bezpretensjonalnego i szczerego szukać na próżno. Mogłybyśmy rozkoszować się tym widokiem do końca świata i o jeden dzień dłużej.

Spojrzenie : Arne Friedrich. Arne, och, Arne, czy pięć kilo lukrowanych ciastek i dożywotni nocleg w naszej redakcji wystarczy, byś choć raz TAK na nas spojrzał? Nie? Zawsze możemy dorzucić coś więcej, ale to już po 22.00 i bez obecności naszych (nie zawsze pełnoletnich) Czytelniczek. Wybaczcie kochane, ale takie dzieło sztuki godne jest poświęceń.

Kieszonkowy przystojniak: Philipp Lahm. Wiecznie w cieniu swoich kolegów, wiecznie niedoceniany, wiecznie pomijany i ignorowany. Jak to dobrze, że jesteśmy my, Ciacha, które o tym słodkim mikrusie pamiętają i wiecznie o jego niebiańskim spojrzeniu przypominają. Wy zaś, drogie Czytelniczki, przyjrzyjcie się dobrze temu słodziakowi, coś nam mówi, że patrzycie na jego z przyszłych gwiazd mundialu i lidera rankingu na jego największe ciacho.

Maleńki Philip Lahm z dziewczynąMaleńki Philip Lahm z dziewczyną BONGARTS/GETTY IMAGES/Johannes Simon

Największy nieobecny : Michael Ballack. Powód dla którego budzimy się z krzykiem każdej nocy i dla którego przecieramy oczy z niedowierzania każdego dnia. Wielka piłkarska impreza bez Miśka? Przecież on występował na każdej z nich, jaką oglądałyśmy odkąd przerzuciłyśmy się z plastikowych Kenów na ich żywe wersje na murawie! Dlaczego nikt jeszcze nie zarządził, by odwołać z tego powodu mundial w RPA? Będzie nam naprawdę brakować tych czarnych rozkosznych loczków, Misiek.

Największa osobowość : Bastian Schweinsteiger. Najbledszy z bladych blondynów już wcześniej był cichym liderem reprezentacji i pogromcą rywali w najważniejszych momentach, lecz teraz pod nieobecność Miśka ma szansę naprawdę się wykazać i rozwinąc swe (zapewne różowe) skrzydła. I jak cicho przewidujemy, facet da radę. Na miejscu rywali już uciekłabyśmy w popłochu, wszak z bladą klatą Bestii nie ma żartów.

Maleńki Philip Lahm z dziewczyną

Doświadczenie zawodowe:

- 3 Puchary Świata i 3 tytuły Mistrza Europy w historii; wielokrotny, prawie każdorazowy udział we wszystkich większych imprezach.

- Mistrzostwa Świata 2006 - na własnym podwórku, z własnymi kibicami, z własnym ciachotrenerem, nowym, pięknym ofensywnym stylem gry i kilkoma młodziutkimi blond przystojniaczkami. To miał być czas Niemców. I był. Ich grą i klatami zachwycała się cały świat z nami włącznie, aż... do półfinału, kiedy to Włosi złośliwie postanowili pokonać ich właśną bronią - "zagrać do końca" i strzelić dwa gole w dwóch ostatnich minutach dogrywki. Co najmniej wredne.

- Euro 2008 - okej, okej, zanim zaczniecie wykrzykiwać "Cameones, Campeones" lub "Viva Espana" pozwolimy sobie usprawiedliwić pokrzywdzonych Niemców - wszak czy ktokolwiek byłby w stanie wówczas zatrzymać tę hiszpańską eksplozję seksapilu, genialności i wdzięku? No właśnie, toteż skończyło się na srebrnych medalach i niemieckich łzach rozpaczy z Schweiniem i (tradycyjnie już) Ballackiem na czele.

Osiągnięcia:

- udział w jednej z najgorętszych sesji XXI wieku, która jak mniemamy na stałe zapisze się w historii Ciachologii. Tak, tak dziewczęta, to jedna z tych, na których samo wspomnienie przechodzą ciarki po plecach. I nie tylko. Grrr...

Maleńki Philip Lahm z dziewczyną

- stworzenie bardzo, bardzo, ale to bardzo poważnej konkurencji JT&FL w postaci przeuroczej i przerozkosznej BS&LP. Tych dwóch chłopaków razem kochamy jeszcze bardziej niż każdego z osobna.

Jeżeli ta parka nie podbiła Waszego serca, to chyba wcale go nie macie.

Umiejętności:

- przyćmiewanie swą słodkości i ilością kalorii we krwi nawet Nutelli. Cóż, bywają takie reklamy z udziałem niemieckich reprezentantów, w których określenie "sama slodycz" wydaje się niedopowiedzeniem roku. Oto dwie z nich:

Hobby:

- robienie nieprzyzwoitych kawałów. Jednogłośnie twierdzimy, że nagrywanie prawie nagiego kolegi w seksownie zaspanym stanie to bardzo, bardzo, ale to bardzo interesujące hobby. Schweini myślałeś już o rozwinięciu swojej pasji na wszystkich kolegów z reprezentacji?

Czy Wy też uważacie, że roznegliżowany Poldi na tle śnieżnobiałej pościeli wygląda nieprzyzwoicie apetycznie?

Chyba mogłybyśmy przyzwyczaić się do uwielbiania reprezentacji Niemiec. I zrobić z tego regułę. Co Wy na to, kochane?

Jeśli uważacie, że niemiecka reprezentacja to jest właśnie to, zagłosujcie na nich TUTAJ w wyjątkowym plebiscycie Sport.pl ''Komu Kibicujesz''.

Chrup Ciacha też na Facebooku - zostań fanką!

Więcej o: