Metamorfozy ciach: Cesc Fabregas

W dzisiejszym odcinku piłkarz, który o zmianach wizerunkowych wie więcej niż Antoni Piechniczek o rzutach różnych i kominkach.  

Przedwczoraj

Choć niektórym trudno będzie w to uwierzyć, Cesc Fabregas nie od zawsze grał w Arsenalu Londyn. Co więcej był kiedyś dzieckiem i w tych czasach lubował się w stylowych sesjach zdjęciowych w muszce, z siostrą pod pachą i plenerem w tle.

Na całe szczęście gdzieś w międzyczasie zapałał miłością do innych plenerów i zdecydowanie innego obuwia. Czytaj: zaczął grać w piłkę nożną. Nie od razu jednak Rzym zbudowano i przed przeprowadzką do Londynu Cesc występował w hiszpańskich klubach Arenys de Mar CF i CE Mataró. Podobno.

Wczoraj

W 2003 roku zbudowano Rzym. Szesnastoletni Fabregas przeszedł mutację do Arsenalu Londyn, gdzie zadebiutował w wygranym na Highbury meczu Pucharu Ligi Angielskiej z Rotherham United. Miał wtedy zaledwie 16 lat i 177 przez co przeszedł do historii klubu jako najmłodszy grający w seniorskim składzie zawodnik. Nie jest to zresztą jedyny tego rodzaju rekord - w podobnych okolicznościach nastąpił jego reprezentacyjny debiut. Datowany na rok 2006, gwoli ścisłości. Fabregas został najmłodszym zawodnikiem na przestrzeni 70 lat, który rozegrał mecz dla reprezentacji Hiszpanii. Zdobył w nim zresztą swoją pierwszą bramkę. Bo jak. Prawdopodobnie został wtedy również pierwszym czeskim metalem w Hiszpanii (czasem lekko wypłowiałym ).

By parę lat później powrócić jako pierwszy Elvis Wysp Brytyjskich.

Gdzieś jeszcze w tych nastoletnich (czy tych opaskowych ?) czasach przyplątała się do jego boku niejaka Carla, która trwa przy nim do dziś. Mimo, że jak głosi plotka, zdradzana.

Dziś

Kontrakt Fabregasa z Arsenalem trwa dłużej niż płonie ogień w kominku Antoniego Piechniczka, więc rozpisać się za bardzo o karierowych zawirowaniach nie mamy. Jeśli już to o sukcesach reprezentacyjnych, w tym tym największym, czyli złotym medalu przywiezionym z Euro w 2008 roku. Tak prezentował się ówczesny Cesc z Pucharem:

Š AP/

Wkrótce potem światło dzienne ujrzała jedna z najwspanialszych ciachowych reklam w historii, w której Cesc zaprezentował swoje bodaj najkorzystniejsze oblicze ever.

Zaraz po naszym jego ulubionym zdjęciu w białym czymś-jakby-płaszczyku.

Tymczasem równie intensywnie działo się na głowie Hiszpana gdy włosy nieco mu podrosły. Bywało interesująco i zupełnie nieciekawie.

Najaktualniejszy Cesc poszedł  natomiast nieco w irokeza (niegdyś nawet blond ).

AFP/GETTY IMAGES/ADRIAN DENNIS

I jest dobrze. A Wam, które wydanie Fabregasa odpowiada najbardziej?

Chrup Ciacha też na Facebooku - zostań fanką!

Więcej o: