Jose kontra Chelsea: starcie ostateczne

Nie wiemy czy poleje się krew, ale na pewno poleją się łzy.    

Nasze, Josego lub Franka, a może wszystkich na raz? Zobaczymy. Na razie drżymy z napięcia, niepewności i oczekiwania. Co się może wydarzyć? Czy Jose NAPRAWDĘ może zrobić TO Frankowi i reszcie swoich - niegdyś tak ukochanych - niebieskich? A czy oni NAPRAWDĘ mogliby zrobić TO jemu? a najgorsze jest to, iż dzisiejszy wieczór NAPRAWDĘ oznacza pożegnanie z jedną z dwojga naszych wielkich miłości: albo z Chelsea, albo z Jego Despeszialnością...

... która wraca na Stamford Bridge i jesteśmy ogromnie ciekawe jak zostanie tam przyjęta - my na miejscu kibiców Chelsea ryczałybyśmy jak bobry, rzuciły się Josemu do nóg i poprosiły o pozostanie, albo jeszcze lepiej - wzięły go w jakiś jasyr lub areszt domowy... ale stop, nie czas na nasze niegrzeczne fantazje. Swoją drogą - Jose przecież na Stamford Bridge nie przegrywa. Z drugiej strony - Jose nigdy nie wygrał Ligi Mistrzów, Ancelotti zaś zrobił to aż dwa razy. Z trzeciej strony - Inter jest spragniony sukcesu w europejskich pucharach niczym my ciała Didiera Drogby, a z czwartej strony - Chelsea jest osłabiona choćby brakiem Petera Cecha, zaś Inter przybywa do Londynu w najsilniejszym składzie.

To jak będzie? Jaki wynik typujecie? Ech, do czego to doszło, i aż chce się zawołać... gdzież są niegdysiejsze śniegi rozmowy w szatni?

P. S. Jose, ale na taki wieczór to już mógłbyś się ogolić... I założyć jakiś ładny szaliczek... Błagamy - wszystko, tylko nie puchówka...

rybka

Więcej o: